Wiadomości
(fot. Radio Gdańsk/Marta Włodarczyk)

środa,

15 września 2021

20:19

99. rocznica założenia Gedanii. Prof. Grzegorz Berendt: "Takie uroczystości włączają młodzież w ciąg tradycji"

Minęła 99. rocznica powstania Klubu Sportowego Gedania. W środę, 15 września, przed pomnikiem Pamięci Członków Gedanii przy ul. Kościuszki uroczyście złożono kwiaty. Obiekt sportowy stanowił element polskości podczas zajęcia Gdańska przez Niemców.

Klub Gedania stanowi ważną część w historii gdańskiego sportu, dlatego też co roku świętowane jest jego powstanie.


NARODZINY KLUBU

Jak informuje Janusz Trupinda, dyrektor Muzeum Zamkowego w Malborku, już od 1894 roku funkcjonowało Polskie Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół", gdzie zbierali się Polacy chcący uprawiać sport. Zgrupowanie było nastawione jednak na działalność patriotyczną, a nie na rywalizację sportową. Klub Gedania powstał w 1922 roku z inicjatywy młodych ludzi niemających środków na jego realizację.

- Zarząd klubu sportowego składał się zarówno ze sportowców, jak i działaczy, którzy funkcjonowali w wielu polskich organizacjach. Ich autorytet, pozycja zawodowa i społeczno-polityczna pomagały tym chłopakom przedrzeć się do świadomości Polaków oraz uzyskać środki na działalność - mówi Janusz Trupinda.

 

99-uro-gedania1

(fot. Radio Gdańsk/Marta Włodarczyk)

 

DZIAŁALNOŚĆ GEDANII

Gedania była klubem wielosekcyjnym, gdzie piłka nożna stanowiła najpopularniejszą dyscyplinę sportu. Uprawiano tam także m.in. boks, piłkę ręczną, narciarstwo, hokej, tenis stołowy czy sporty motocyklowe. Kobiety również zapisywały się do klubu, tworząc sprawnie grającą drużynę.

- Inicjatorami powołania Gedanii i jej późniejszej reaktywacji byli panowie Bawelski i Matuszak. Właściwie gedaniści byli wszędzie, bo był to najliczniejszy klub sportowy w Gdańsku. Znajdujemy ich także w gronie tych, którzy w 1940 roku zostali rozstrzelani w Stutthofie. Ponieśli za działalność w klubie sportowym najwyższą cenę - dodaje Janusz Trupinda.

OFIARY NAPAŚCI NIEMIECKICH

W momencie ataków niemieckich Polacy znaleźli się w gronie prześladowanych i represjonowanych. Działania te przybierały różnorodne formy. Gedania w momencie swojego rozkwitu liczyła około 500 członków, z czego przeszło 10 procent zostało zamordowanych.

- W przypadku wszystkich polskich związków sportowych Gedanię wyróżnia ogromna skala ofiar w II wojnie światowej. To był teren, na którym Niemcy byli wyjątkowo silni, wyjątkowo liczni. Już w latach 80., 90., po wojnie, doliczono się 75 zamordowanych, a współcześnie historycy podnoszą tę liczbę nawet do około 100 zamordowanych członków klubu - wyjaśnia Mirosław Golon, dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku.

 

99-uro-gedania2

(fot. Radio Gdańsk/Marta Włodarczyk)

 

UROCZYSTOŚĆ UPAMIĘTNIAJĄCA

Uczestnicy wydarzenia podkreślają wagę powstania klubu sportowego. - Upamiętniając z udziałem dzieci i młodzieży, tworzymy sztafetę pokoleń. Uroczystości takie jak te włączają młodzież w ciąg tradycji i świadomości narodowej - mówi Grzegorz Berendt, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

- IPN m.in. włączył się w upamiętnienie Gedanii i bardzo mocno upominamy się, aby to miejsce nie zniknęło. Nowy właściciel tego terenu obiecuje, że to miejsce będzie zachowane. Bardzo nam zależy, żeby na tym miejscu pamięci zawsze stało to wspomnienie o tych dzielnych ludziach, którzy za to, że kochali Polskę, sport i chodzili do tego pobliskiego kościoła, zostali zamordowani lub byli więzieni. Dzisiaj, gdy patrzymy na to puste pole i częściowe ruiny, rzeczywiście serce się kroi, że tego obiektu nie ma - dodaje Mirosław Golon.

OPINIA MIESZKAŃCÓW WRZESZCZA

- Tutaj, przy ul. Kościuszki, odbywały się zjazdy samochodów, bo były mecze. Praktycznie cała niedziela kręciła się wokół siatkówki. Sama jestem mamą siatkarki, znam doskonale trenerów, w tym trenera Jagłę, który prowadził drużynę dziewczyn, a chłopcy grali tutaj w piłkę. Czasy funkcjonowania Gedanii wspominam z sentymentem - mówi mieszkanka Wrzeszcza.

- Ten klub powinien tutaj nadal istnieć, a nie zostać zajęty przez dewelopera. Był po wojnie i przed nią. Sport powinien być na pierwszym miejscu - dodaje inny mieszkaniec.
 

Marta Włodarczyk/am