Wiadomości
(Fot. Instytut Pamięci Narodowej)

poniedziałek,

19 lipca 2021

13:23

IPN zakończył prace ekshumacyjne w chojnickiej Dolinie Śmierci. Ustalono tożsamość kolejnej ofiary

Prace ekshumacyjne w miejscu niemieckiej zbrodni na terenie Doliny Śmierci w Chojnicach w styczniu 1945 roku, prowadzone przez gdański pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej i biegłych z Fundacji Przyjaciół Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk, zostały zakończone. Udało się ustalić tożsamość kolejnej ofiary.

W trakcie kolejnego etapu prac ekshumacyjnych i badań archeologicznych masowego grobu ofiar zbrodni niemieckich z okresu II wojny światowej, prowadzonych wspólnie przez Fundację Przyjaciół Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk oraz pion prokuratorski Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku, ujawniono kolejne szczątki ofiar oraz należące do nich przedmioty osobiste lub ich fragmenty.

Z trzech jam, służących za groby, wyciągnięto niespełna tonę kości ludzkich i ich fragmentów. Na dnie największej, mającej około dziewięciu metrów kwadratowych powierzchni, zalegały niekompletne, ale niespalone fragmenty szkieletów ludzkich. Dwa pozostałe groby były mniejsze i płytsze, każdy z nich miał powierzchnię liczącą około dwóch metrów kwadratowych. Również w nich znaleziono liczne spalone szczątki ludzkie, drewno oraz węgle drzewne, a także ogromną liczbę rzeczy osobistych ofiar. W ujawnionych jamach grobowych znajdowały się szczątki ludzkie, pochodzące od 100-500 osób.

OFIARY NIE ZOSTAŁY OBRABOWANE

Jak dotąd odnaleziono ponad 4250 przedmiotów lub ich elementów, należących do pomordowanych. Archeologom udało się odkryć między innymi obrączki, pierścionki, sygnety, medaliki z wyobrażeniem Matki Boskiej, krzyżyki, koraliki, stanowiące elementy różańców, srebrne zegarki kieszonkowe i noszone na ręku, fragmenty obuwia, różnego rodzaju guziki, okulary, łyżki oraz sztuczne zęby. Część przedmiotów została zniszczona w trakcie palenia. Dzięki wykorzystaniu szlamowania (płukania pod bieżącą wodą) wydobytej ziemi zabezpieczono tak drobne rzeczy, jak na przykład fragmenty szpul z zachowanymi nićmi, naparstek, rysiki od ołówków, fragmenty wiecznych piór czy długopisów oraz kilkumilimetrowe elementy odzieży i obuwia. Z ogromnej liczby odnalezionych rzeczy można wyciągnąć jednoznaczny wniosek, że ofiary nie były rabowane przed egzekucją w Dolinie Śmierci, co najwyżej pobieżnie.

Odkryto również prawie 250 łusek i pocisków od niemieckich pistoletów Walther PPK oraz P08 Parabellum, które stanowiły standardowe wyposażenie niemieckich służb policyjnych w trakcie II wojny światowej. Dzięki wykorzystaniu nowoczesnych metod badań archeologicznych zabezpieczono też ponad sto kilogramów drewna i węgli drzewnych, które stanowiły paliwo użyte to spalenia ciał ofiar.

ZNAMY TOŻSAMOŚĆ KOLEJNEJ OFIARY

Dzięki wykonanym pracom udało się także poznać tożsamość kolejnej osoby zamordowanej przez Niemców w chojnickiej Dolinie Śmierci w styczniu 1945 r. Na podstawie inicjałów oraz daty ślubu, znajdujących się na jednej z obrączek odnalezionych niedawno przez zespół dr. Dawida Kobiałki, historyk gdańskiej Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu dr Dariusz Burczyk ustalił, że należała ona do Anny Stołowskiej z domu Walkowskiej, urodzonej 20 maja 1890 r. w Ryszewie, córki Michała i Stefanii z domu Zielichowskiej, aresztowanej przez grudziądzkie Gestapo w nocy z 16 na 17 stycznia 1945 r. Świadczą o tym wygrawerowane na obrączce inicjały Stanisława Stołowskiego, męża zamordowanej, wraz z datą ich ślubu - 7 września 1915 r. Razem z Anną Stołowską Niemcy zatrzymali wówczas prawie całą jej rodzinę, czyli wspomnianego męża Stanisława oraz troje ich dzieci: Marię, Jana i Jerzego Szczepana. Aresztowani trafili do aresztu Gestapo w Grudziądzu, skąd po kilku dniach zostali przewiezieni do Bydgoszczy, a następnie wraz z resztą więźniów "ewakuowani" w nieznanym kierunku. Teraz znamy ich dalsze losy - zostali doprowadzeni do Chojnic i zamordowani na terenie Doliny Śmierci, a ich ciała spalono w celu zatarcia śladów zbrodni. Z całej rodziny ocalał tylko syn Tadeusz, który w tamtym czasie przebywał na robotach przymusowych koło Bydgoszczy.

Po zakończeniu ekshumacji, w trakcie dalszych badań, prowadzonych przez Joannę Chociej, specjalistę medycyny sądowej, podjęta zostanie próba ustalenia prawdopodobnej liczby ofiar. Kolejnym zadaniem biegłej będzie próba ustalenia mechanizmu zadania śmierci oraz zbadanie metod, jakimi posługiwały się siły niemieckie w celu ukrycia swoich zbrodni.

IPN PROSI KREWNYCH OFIAR O WSPÓŁPRACĘ

Czynności ekshumacyjne i badania archeologiczne prowadzone były przez archeologów, antropologów i etnologów z Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk, Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, Uniwersytetu Łódzkiego, biegłą medycyny sądowej Joannę Chociej oraz prokuratorów, historyków i pracowników merytorycznych Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku. Teraz biegli przystąpią do naukowej analizy zebranych danych.

Przy okazji Instytut Pamięci Narodowej w Gdańsku ponawia prośbę do wszystkich osób, których krewni stracili życie z rąk funkcjonariuszy i współpracowników III Rzeszy na terenie Chojnic oraz powiatu chojnickiego, o zgłaszanie się do gdańskiego Oddziału w celu zdania relacji o historii krewnych i ewentualnego udostępnienia materiału genetycznego do badań identyfikacyjnych, które będą prowadzone przez Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie.

Projekt naukowy, który jest częścią prowadzonego śledztwa pionu śledczego IPN w Gdańsku dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu pochodzących z Funduszu Promocji Kultury. Współfinansuje go także Urząd Miasta Chojnice.

oprac. MarWer