Wiadomości
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)

wtorek,

13 kwietnia 2021

19:45

Komu przeszkadza Daniel Obajtek? TVP Info opublikowało własne śledztwo, w sprawie pojawia się również gdański akcent

W ostatnich tygodniach na pierwszych stronach gazet można było zobaczyć wzmożone śledztwa dziennikarskie ukierunkowane na postać Daniela Obajtka, prezesa PKN Orlen. W poniedziałek TVP Info opublikowało własne dochodzenie, w którym wskazało, skąd wzięło się to nagłe zainteresowanie sprawą. W artykule możemy przeczytać m.in. o tym, że geneza nagonki ma źródło w lokalnych porachunkach.


Jak podaje TVP Info, głównym informatorem "Gazety Wyborczej" we wspomnianych śledztwach był Roman Lis. Jak czytamy w tekście, jest to daleki krewny prezesa PKN Orlen oraz dawny pracodawca w firmie "Elektroplast".

– Wy nawet nie jesteście w stanie zrozumieć, jak on go (Obajtka – red.) nienawidzi. Zaczęło się w momencie, gdy ten został wójtem. Wówczas Roman myślał, że będzie mógł nim sterować, jako swoim byłym pracownikiem, że zaczną się dla firmy "złote żniwa" – mówi jeden z pracowników Elektroplastu. – Gdy tak się nie stało, zaczął się mścić, a jest mściwy chorobliwie – dodaje rozmówca TVP Info.

Jako pracodawca wystawił mu jednak pochlebną opinię, którą później tłumaczył szantażem.

KONTRKANDYDAT NA WÓJTA

W artykule czytamy także, że najczęstszym autorem krytyki na Daniela Obajtka jest były wójt Pcimia - Andrzej Padlikowski. Polityk od lat ma atakować prezesa PKN Orlen na łamach mediów związanych z opozycją. Podczas wyborów w 2006 roku przegrał różnicą 12 proc., natomiast z każdą kolejną elekcją był coraz bardziej w tyle. Szef Orlenu wygrywał je z ponad 80 proc. poparcia.

Jak twierdzi TVP Info, "to on jest autorem jedynych „złych słów”, które można oficjalnie usłyszeć w Pcimiu na temat Daniela Obajtka. Powtarzał je potem Roman Lis, i odwrotnie. I to ta samonakręcająca się machina lokalnych oskarżeń zawładnęła mediami III RP".

FIKCYJNE UMOWY O PRACĘ

W tekście na portalu tvp.info czytamy, że w latach 2008 i 2009 Centralne Biuro Antykorupcyjne miało podejrzenia co do fałszowania "Elektroplast" dokumentów księgowych, procederu fikcyjnego zatrudniania osób niepełnosprawnych i innych oszustw.

Prokuratura wszczęła jesienią 2009 r. śledztwo. Podejrzewano, że Roman Lis i jego współpracownicy mieli podpisywać fikcyjne umowy o pracę z osobami niepełnosprawnymi i m.in. wyłudzać dotacje za ich zatrudnianie.

Prokuratura oskarżyła Romana Lisa i jego brata Józefa o wyłudzenie z PFRON w latach 2004-10 ok. 180 tys. zł, fałszerstwa dokumentów i poświadczenie nieprawdy. W rezultacie w 2015 r. Sąd Okręgowy w Krakowie skazał Romana Lisa na dwa lata więzienia w zawieszeniu, a jego brata Józefa na rok. Sąd Apelacyjny w Krakowie podtrzymał wyrok.

SKŁADANIE FAŁSZYWYCH ZEZNAŃ

W tym samym czasie postępowanie miał wszcząć krakowski Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Jak przekonuje TVP info, "zaniepokojony Roman Lis próbował, jak wynika z materiałów śledztwa, wymuszać na pracownikach złożenie fałszywych zeznań. Z akt śledztwa i postępowania wynika, że Roman Lis dwukrotnie miał przyjeżdżać do Janiny Sz., kobiety rzekomo zatrudnionej w "Elektroplaście", która wcześniej w 2009 r. w śledztwie CBA zeznała, iż nie świadczyła pracy dla Lisa."

W efekcie 8 kwietnia 2015 roku Sąd Rejonowy w Myślenicach uznał Romana Lisa za winnego podżegania do składania fałszywych zeznań i skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Sąd Okręgowy w Krakowie wyrok podtrzymał.

ZAANGAŻOWANIE PLATFORMY

Do medialnej burzy wywołanej przez "GW" i Lisa dołączyli się także politycy PO. Jednym z najbardziej udzielających się polityków w tej sprawie był krakowski poseł, Marek Sowa.

- Poseł, który przez wiele dni "tropił" ukrywany rzekomo majątek prezesa Orlenu (Obajtek przedstawił go publicznie), sam też naraził się na wiele niewygodnych pytań. Otóż okazało się, że "instygator" Platformy Obywatelskiej w zeznaniach majątkowych wskazywał wyjątkowo niską wartość sporego domu. Liczący 276 m kw. dom (wraz z działką) wyceniał na 250 tys. zł - czytamy w artykule.

Jak sprawdzili reporterzy TVP, podobne nieruchomości w tej samej miejscowości, wybudowane w podobnym czasie, szacowane są nawet dwukrotnie drożej.

GDAŃSKI AKCENT W SPRAWIE

Zaangażowana w sprawę była także Agnieszka Pomaska.

- O ile w przypadku Sowy to przede wszystkim efekt zadawnionej nienawiści do Obajtka, o tyle - jak mówią nasi informatorzy - Pomaska, być może nieświadomie, wystąpiła w roli "słupa" dla mocno zainteresowanego sprawą Orlenu gdańskiego środowiska "biznesowego" - dowiadujemy się z artykułu.

Jak przekonuje TVP Info, "to właśnie ludziom trójmiejskiej Platformy, przede wszystkim Sławomirowi Nowakowi i wpływowemu na Pomorzu Bogdanowi Borusewiczowi udało się stworzyć swoisty układ biznesowo-polityczny, którego ważną częścią jest Lotos". 

W opublikowanym śledztwie możemy przeczytać, że według informatorów ojcem chrzestnym gdańskiego układu nazywany jest właśnie Bogdan Borusewicz. "W ścisłym kierownictwie Grupy Lotos – na stanowisku Dyrektora Zarządzania Marką do 2016 r., pracowała też Anna Goliszewska, uważana w Trójmieście za bardzo bliską znajomą Borusewicza".

- Głównym człowiekiem Borusewicza w Lotosie był prezes tej firmy do 2016 r., Paweł Olechnowicz, zatrzymany przez CBA w 2019 r. pod zarzutem wyrządzenia znacznej szkody majątkowej w firmie Lotos przez zawarcie niekorzystnych dla firm umów na świadczenie usług doradczych - czytamy w artykule. - Olechnowicza reprezentuje dziś były działacz PZPR, a później prokurator krajowy w czasach pierwszego rządu PiS, Janusz Kaczmarek. Kaczmarek miał też mieć – jak przyznaje pytany przez nas o to - "obsługę" na Lotos - ok. 10 tys. zł.

Z całym artykułem można zapoznać się w tym miejscu.

oprac. ako