Wiadomości
Zdjęcie archiwalne. Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej (fot. P. Tracz / KPRM)

poniedziałek,

12 kwietnia 2021

07:15

Wassermann: część rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej jest umówiona w prokuraturze; mam nadzieję, że czegoś się dowiemy

Część rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, które wyraziły taką chęć, jest umówiona w prokuraturze; mam nadzieję, że czegoś się dowiemy - poinformowała w Polskim Radiu posłanka PiS, córka Zbigniewa Wassermann, który zginął w katastrofie smoleńskiej, Małgorzata Wassermann.


W piątek Prokuratura Krajowa poinformowała, że śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej zostało przedłużone do 31 grudnia 2021 r. Wassermann pytana o prowadzone przez prokuraturę śledztwo, odparła, że wierzy w to, że przyczyny katastrofy zostaną wyjaśnione.

"Ja mimo wszystko wierzę w to, że tak jak na prawdę o Katyniu czekaliśmy bardzo długo, tak jak czekają na prawdę ludzie w przypadku innych tragicznych wydarzeń, to jednak nastąpi taka sytuacja, jak na przykład w przypadku Lockerbie - po kilku latach Kadafi przyjął winę, doszło do skazania winnych, zakończenia postępowania i wyjaśnienia wszystkiego" - mówiła.

NAWIĄZANIE DO ZAMACHU TERRORYSTYCZNEGO

Posłanka PiS nawiązała do zamachu terrorystycznego nad Lockerbie, do którego doszło 21 grudnia 1988 r. W wyniku podłożenia bomby na pokładzie samolotu pasażerskiego Pan American World Airways doszło do eksplozji nad Lockerbie w Szkocji, w wyniku której zginęli wszyscy 259 pasażerowie lotu z Londynu do Nowego Jorku oraz 11 mieszkańców miasta Lockerbie. Odpowiedzialnością za zamach obciążono dwóch agentów libijskiego wywiadu. Dopiero w kwietniu 1999 r. Muammar al-Kadafi wydał zgodę na ekstradycję zamachowców, a w sierpniu 2003 r., po niespełna 15 latach rząd libijski wziął na siebie odpowiedzialność za zamach.

"W polityce międzynarodowej nie ma niczego za darmo i tam na pewno nikt nikomu z czystej przyjaźni nie pomoże, ale nie raz jest taki splot okoliczności i wydarzeń światowych, który jednak daje możliwość pozyskania informacji, a ja wierzę, że one gdzieś są" - dodała.
Posłanka PiS podkreśliła, że nie ma dziś poczucia, że jest bliżej wyjaśnienia przyczyn katastrofy. "Ja nie wiem, jaki jest etap pracy prokuratury ani jaki jest etap pracy podkomisji" - zastrzegła Wassermann.

"POJAWIAJĄ SIĘ PRZECIEKI ZE ŚLEDZTWA"

Stwierdziła, że prowadzone przez prokuraturę śledztwo jest tajne, choć stale pojawiają się "przecieki". "Nie mam nic przeciwko temu, że nie ma jawności, że nie mam bieżącej wiedzy o postępach prac. Teraz jesteśmy wstępnie umówieni, my rodziny w jakieś części, które zgłosiły taką chęć, w prokuraturze. Zobaczymy w przyszłym tygodniu, mam nadzieję, że COVID nam tego nie zablokuje, bo nie zapominajmy o tej szczególnej sytuacji, w której jesteśmy, że o jakiś postępach prac się dowiemy" - mówiła Wassermann.

"To nie jest tak, że ktoś nas traktuje w sposób wrogi. Idziemy teraz do prokuratury i mamy nadzieję, że czegoś się dowiemy. Wiemy, że badania w podkomisji trwają" - dodała.

"POCZEKAMY, ALE DOWIEMY SIĘ PRAWDY"

Posłanka PiS, córka Zbigniewa Wassermanna wyraziła przekonanie, że ostateczne przyczyny katastrofy zostaną przedstawione opinii publicznej.
"Ja jestem przekonana, że być może jeszcze poczekamy na tę prawdę, ale jej się dowiemy" - powiedziała Wassermann.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154, wiozącego delegację na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka, najwyżsi dowódcy wojska i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski.

 


(PAP)/puch