Wiadomości
(fot. Agencja KFP/Mateusz Ochocki)

sobota,

10 kwietnia 2021

18:55

Janusz Walentynowicz 11 lat po śmierci swojej matki, Anny Walentynowicz: to postać godna naśladowania

10 kwietnia 2010 roku w katastrofie smoleńskiej zginęło 96 osób, znajdujących się na pokładzie samolotu Tu-154. Wśród nich była Anna Walentynowicz, jedna z twórczyń wielkiej "Solidarności", współzałożycielka Wolnych Związków Zawodowych. Tę wyjątkową postać wspomina jej syn, Janusz.
- Mamę wspominam tylko ciepło. Brakuje mi jej, często chciałbym zapytać ją o radę. Staram się w życiu postępować tak jak ona, czyli uczciwie. Postać mojej mamy jest godna naśladowania - mówił w Radiu Gdańsk Janusz Walentynowicz. 

Z kolei w serwisie Polskie Radio 24 wspominał z kolei o momencie, w którym udał się do Rosji po tragicznej śmierci Anny Walentynowicz. 

- Najgorsze było dla mnie oczekiwanie w Moskwie na moment okazania ciała mamy. Nie wiedziałem, w jakim będzie stanie. Gdy zobaczyłem, że nie miała widocznych zewnętrznych obrażeń, to spłynął na mnie pewien spokój, że nie cierpiała, uznałem, że Bóg tak chciał - powiedział Janusz Walentynowicz, syn Anny Walentynowicz. - Do dziś nie mam pewności, kto jest pochowany w naszym rodzinnym grobie. Każda rocznica to uwypukla, trudno o tym zapomnieć. Ciało mamy było w całości, nie było uszkodzone, rozpoznałem ją po rysach twarzy. W 2012 roku, w trakcie sekcji, okazało się, że ciało przypisane Annie Walentynowicz nie posiadało głowy. Nikt nie potrafi wyjaśnić, co się stało, nie mogę uzyskać odpowiedzi na zadawane pytania - zaznaczył Janusz Walentynowicz.

Jak przyznał, rana związana ze śmiercią matki do dziś się nie zabliźniła, wszystko jest otwarte i krwawi. Zwrócił też uwagę, że sekcja zwłok ofiar katastrofy powinna nastąpić po przylocie trumien do Polski.

- Tak nakazuje polskie prawo. Ktoś jej złamał i powinien za to odpowiedzieć. Okazuje się też, że wszystko, co nam mówiono w Moskwie, to był jeden wielki stek bzdur. Zostaliśmy okłamani przez tych, dla których ważniejszy jest interes polityczny, a nie dobro państwa - stwierdził.

polskieradio24.pl/amo/mrud