Wiadomości
Magdalena Adamowicz będzie kontynuować swoje wyjaśnienia na rozprawie 19 marca (Fot. Radio Gdańsk/Grzegorz Armatowski)

poniedziałek,

22 lutego 2021

11:36

Nie przyznała się do winy i składała wyjaśnienia. Sędzia przerwała wypowiedź Magdaleny Adamowicz

Europoseł Koalicji Obywatelskiej Magdalena Adamowicz jest oskarżona o nieprawidłowości w zeznaniach podatkowych. Zdaniem prokuratury błędnie rozliczyła podatek za najem mieszkań oraz ukryła dochody. Miała dopuścić się tego wraz z mężem Pawłem Adamowiczem, który w styczniu 2019 roku został zamordowany. Przed sądem w Gdańsku złożyła wyjaśnienia, ale nie przyznała się do winy. 
Jeden z obrońców oskarżonej wniósł o zawieszenie postępowania, ale sąd nie uwzględnił wniosku. Uznał, że nie ma do tego podstaw prawnych.

Magdalena Adamowicz w swoich wyjaśnieniach mówiła, że "proces jest przeze nią wyczekiwany, bo wierzy, że "pozwoli to osuszyć całe bagno oszczerstw wylewanych latami przez prokuraturę i media publiczne". Sędzia Julia Kuciel przerwała wypowiedź oskarżonej i pouczyła, że sala rozpraw nie jest miejscem, gdzie uprawia się politykę. Wówczas oskarżona mówiła, że "z zamordowanym mężem rozliczała się z podatku zgodnie z prawem, a dochody osiągali z legalnych źródeł.

- Zarzut prokuratury, że prowadziłam działalność gospodarczą jest dla mnie absurdalny. Wynajem mieszkań był korzystaniem z pożytków z własności - mówiła Magdalena Adamowicz.

"TAK NAPRAWDĘ ZAPŁACIŁAM WIĘCEJ"

- 700 tys. Polaków rozlicza się z wynajmu mieszkań ryczałtem. Tak też było i w naszym przypadku. Płaciłam 8,5 procent ryczałtu od przychodu. Wybierając ryczałt tak naprawdę zapłaciłam ponad 2,5 tys. zł więcej niż gdybym miała prowadzić insynuowaną mi działalność gospodarczą, bo nie odliczałam, jak przedsiębiorcy, żadnych kosztów – mówiła oskarżona.

Podkreśliła, że 100 proc. uzyskanych przychodów z wynajmu mieszkań było zawsze rzetelnie rozliczane z organami skarbowymi.

PROKURATURA: 400 TYS. ZŁOTYCH ZATAJONYCH DOCHODÓW

Jak twierdzi prokuratura, Magdalena Adamowicz w zeznaniach podatkowych za lata 2011 i 2012 zataiła odpowiednio prawie 300 tysięcy złotych i 100 tysięcy złotych dochodów. Śledczy zarzucają jej też nierozliczenie dochodów z wynajmu mieszkań. Jak wyliczają, uszczuplenie podatku wyniosło prawie 120 tysięcy złotych. Oskarżonej grozi grzywna.

- Na 62 stronie aktu oskarżenia prokurator insynuuje, że w latach 2011-12 wynajmowałam 11 nieruchomości. To nieprawda. Nigdy nie posiadałam i nie posiadam tylu mieszkań. W tym okresie wynajmowaliśmy z mężem pięć mieszkań – mówiła Magdalena Adamowicz.

POMOC FINANSOWA OD PRADZIADKÓW

Europosłanka tłumaczyła, że jej córki otrzymały pomoc finansową w kwocie 300 tys. złotych na edukację od swoich pradziadków Stefanii i Edwarda Wajszczaków, rodziców matki Magdaleny Adamowicz. Oskarżona przekonywała, że jej dziadkowie od końca lat 60. do 2012 r. mogli zaoszczędzić od 1,5 do 3 mln zł, a inwestowali głównie w złoto, biżuterię i walutę. Wyjaśniała, że oboje poza swoimi etatami pracowali też po godzinach.

- Dziadek jako stolarz robił boazerie, które były wówczas dochodowe i modne, zajmował się też renowacją mebli. Babcia była zaś bardzo dobrą krawcową. Pamiętam jako mała dziewczynka, jak przychodziły do niej w Słupsku różne eleganckie panie i szyła dla nich gustowne stroje, a wtedy w sklepach nic nie było. Szyła po całych nocach - mówiła.

DOM JEDNORODZINNY W JEDEN SEZON

Magdalena Adamowicz dodała, że jej dziadkowie prowadzili latem punkt gastronomiczny w Ustce.

- To było wówczas tak dochodowe, że po jednym takim sezonie można było kupić dom jednorodzinny. Z czasem zaczęli też prowadzić punkty gastronomiczne całoroczne, również w Słupsku, a nawet mieli sklep mięsny. Posiadali też małe ogrodnictwo, babcia sprzedawała z niego warzywa i kwiaty na straganie. Otrzymali także odszkodowania za prześladowanie podczas wojny oraz stałe świadczenia kombatanckie. Korzystali również z wielu ulg, mieli darmowe leki, przejazdy, zwolnienia z opłat telefonicznych, abonamentu RTV. Tymczasem, w akcie oskarżenia twierdzi się, że moi dziadkowie nie byli zdolni do przekazania swoim prawnuczkom darowizn - powiedziała europosłanka.

Magdalena Adamowicz będzie kontynuować swoje wyjaśnienia na rozprawie 19 marca.
 
Grzegorz Armatowski/PAP/pb