Wiadomości
fot. wikipedia

piątek,

15 stycznia 2021

19:35

Prezes miał zlecać dewastowanie klatek schodowych. Czy w spółdzielni LWSM Morena dochodziło do oszustw?

Wiceprezes spółdzielni LWSM Morena w Gdańsku miał zlecać dewastowanie klatek schodowych, żeby wyłudzić odszkodowania i opłacać remont po zawyżonych stawkach w powiązanej z nim firmie. Fałszował też wybory do rady nadzorczej, ukrywał azbest w przedszkolu i chciał zdyskredytować posła Kacpra Płażyńskiego, który próbował nagłośnić sprawę.


Kulisy działania wiceprezesa Henryka Talaśki przedstawiono w 20-minutowym reportażu Onetu. - Tematem SM Morena zajmuję się od lat. Materiał bardzo mocny. Nie co dzień dowiaduję się, że prezes Spółdzielni planował za pomocą sfabrykowanych dowodów zniszczyć moje dobre imię albo nawet oskarżyć o przestępstwo - skomentował materiał Kacper Płażyński.

NAGRANIA OBCIĄŻAJĄCE WICEPREZESA

Reporterzy Onetu dotarli do byłego pracownika spółdzielni, który przez pół roku nagrywał wiceprezesa. Tym sposobem wszedł w posiadanie nagrań, na których Henryk Talaśka zleca dewastację klatek. Instruuje nawet mężczyznę, który ma wykonać zadanie, żeby umieszczać na ścianach napisy typu "Kaczor oszust", żeby wskazać na "konotację polityczną" aktów wandalizmu.

Klatki, które miał niszczyć pracownik, były i tak przeznaczone do remontu. Wiceprezes chciał jednak uzyskać odszkodowanie z ubezpieczalni. Dzięki temu mógł płacić firmie remontowej White Sands znacznie wyższe stawki za zlecenia. Dlaczego miałby chcieć ponosić zawyżone koszty? Otóż ta gdyńska firma była z nim powiązana. Do maja 2019 roku Talaśka był tam członkiem rady nadzorczej. A córka prezesa White Sands, Agnieszka Dawińdziak, jest notariuszem spółdzielni.

AZBEST NA BUDYNKU PRZEDSZKOLA

W reportażu słyszymy też fragment zarejestrowanej przez byłego pracownika spółdzielni rozmowy, podczas której wiceprezes LWSM Morena proponuje zakrycie azbestu znajdującego się na zewnątrz budynku przedszkola Misia Wojtka i tłumaczenia w razie konieczności, że potrzebna była dodatkowa izolacja termiczna. Informator dziennikarzy twierdzi, że niebezpieczna substancja wciąż tam się znajduje pod blachą falistą.

FAŁSZOWANIE WYBORÓW CZŁONKÓW RADY NADZORCZEJ

W materiale Onetu powrócono też do sprawy fałszowania wyborów członków rady nadzorczej, którą przedstawiał też nasz reporter Maciej Naskręt. Jak ujawnia były pracownik spółdzielni, zdobywanie podstawionych pełnomocników miało odbywać się w ten sposób, że jechano pod uczelnie i oferowano studentom 150 złotych za oddanie głosu na walnym zgromadzeniu. Aby mieszkańcy nie zakłócali przebiegu głosowania, "porządku" pilnowali ochroniarze w skórach.

Na walnym zgromadzeniu był poseł PiS Kacper Płażyński, który otrzymał pełnomocnictwo od jednego z mieszkańców i monitorować sprawę. Jego obecność tak rozsierdziła wiceprezesa, że postanowił zdyskredytować polityka. - Napiszemy: ale panie Płażyński, mamy dokumentację, jak pan sam sobie wypisuje na pełnomocnictwie swoje imię i nazwisko. Niech pan to upubliczni. Poprosimy zaprzyjaźnionych grafologów, żeby stwierdzili, czy to pana podpis - instruuje Talaśka pracownika spółdzielni.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku zapowiedziała opublikowanie oświadczenia w tej sprawie.

 

am