Wiadomości
(fot. PAP/Rafał Guz)

czwartek,

26 listopada 2020

10:28

Premier Mateusz Morawiecki: "Nie jesteśmy głusi na wołania o ratowanie gospodarki"

Państwo polskie nie zostawiło samych sobie przedsiębiorców i pracowników podczas kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa - przekonywał podczas konferencji premier Mateusz Morawiecki.

Szef rządu podkreślał, że świat w dobie pandemii zmaga się nie tylko z jej skutkami w obszarze ochrony zdrowia, ale również w gospodarce. Stwierdził przy tym, że obecne metody walki z kryzysem w Polsce przynoszą pozytywne rezultaty.

- Poziom bezrobocia i aktywności ekonomicznej ludności - tutaj nie tylko rejestrujemy jedne z najlepszych wyników w Europie, a nawet na świecie, ale dodatkowo można powiedzieć, że mamy do czynienia w trzecim kwartale z przyrostem aktywności ekonomicznej ludności powyżej poziomu sprzed czasów pandemii - mówił Morawiecki.

Według niego, "podstawową przyczyną tego osiągnięcia" jest to, że "państwo polskie nie zostawiło samych sobie przedsiębiorców i pracowników podczas kryzysu".

"NUMER JEDEN W EUROPIE"

Na konferencji prasowej premier mówił, że "by lepiej sobie zdać sprawę" z efektu rządowej tarczy dla gospodarki, trzeba porównać sytuację Polski do innych krajów Europy.

- Tutaj mamy do czynienia z taką sytuacją, że i OECD i KE prognozują jeden z najniższych spadków PKB w Polsce w porównaniu do innych krajów UE. A jeśli zestawimy ze sobą dwa te parametry jednocześnie - czyli gospodarka i płytkość recesji, płytkość spadku gospodarki oraz zdolność do utrzymania miejsc pracy, to myślę, że jesteśmy na miejscu numer jeden w Europie - powiedział Morawiecki.

Dodał, że porównując dane Polski do danych choćby z krajów mających podobny spadek PKB, jak Litwa, to "na Litwie jednak przyrost bezrobocia był jednym z najwyższych, o około 2 punkty procentowe, to tak jakby u nas wzrosło bezrobocie z 6 do 8 proc.". - A oczywiście nasza sytuacja jest na rynku o wiele, wiele lepsza - stwierdził Morawiecki.

Mówił, że warto przywołać też dane z Narodowego Banku Polskiego wskazujące, że Polska w 2020 roku najprawdopodobniej będzie miała największą nadwyżkę na rachunku bieżącym, przynajmniej od czasu wejścia do UE. - Praktycznie jedną z najwyższych kiedykolwiek odnotowanych. To też świadczy o zdolności Polski do odpowiedzi na te trudne czasy i budowania siły konkurencyjnej gospodarki, siły eksportu - powiedział szef rządu.

- Ktoś powie, że to tylko sygnały, ale oczywiście te sygnały nie zadziały się bez przyczyny i tą przyczyną są nasze działania, które pozwoliły ocalić miejsca pracy, takie jak zwolnienie z składek na ZUS, jak postojowe, jak świadczenia dla pracowników z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, jak oczywiście bezpośrednie dotacje dla mikrofirm, dla małych firm i to będziemy kontynuować - oświadczył premier.

- Przede wszystkim chcemy ratować miejsca pracy, bo nie jesteśmy głusi, nie jesteśmy odporni, jak rząd Platformy Obywatelskiej na wołania ze strony kół gospodarczych o pakiety stymulacyjne, o ratowanie gospodarki - powiedział Morawiecki.

POTRZEBNA ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Przekonywał, że w Polce wzrost bezrobocia jest mniejszy niż w niektórych krajach Unii Europejskiej, m.in. Niemczech, Hiszpanii. - To pokazuje skalę różnicy w działaniach Polski, która jest krajem na dorobku. W porównaniu do Niemiec, Francji, Hiszpanii, Włoch jesteśmy krajem biedniejszym. Potrafiliśmy lepiej i inaczej odpowiedzieć ratując miejsca pracy" - stwierdził.

Podkreślił, że nie oznacza to jednak, że sytuacja gospodarcza jest dobra, bo - dodał - "jest bardzo trudna". - Od naszej wspólnej odpowiedzialności zależy, jak szybko będziemy w stanie wyjść, odbić się z tego gospodarczego dołka - powiedział premier.

Jak mówił, to, że instytucje międzynarodowe prognozują, że Polska "już w 2021 roku przezwycięży kryzys" napawa go optymizmem. - Ale wołałbym, żebyśmy z ogromną odpowiedzialnością podeszli do epidemii, bo to mechanizm sprzężeń zwrotnych - powiedział Morawiecki.

PAP