Wiadomości
(fot. Twitter/fideista)

środa,

28 października 2020

21:12

Grupa gdynian parodiowała scenę z Grudnia '70. Mieszkańcy oburzeni, prezydent komentuje: "Głupie, niegodne"

Kukła kobiety, przesłonięta biało-czerwoną flagą, niesiona na drzwiach przez kilku mężczyzn - taki widok mogli w środowy wieczór zaobserwować mieszkańcy Gdyni w grupie protestujących przeciwko ubiegłotygodniowej decyzji Trybunału Konstytucyjnego. To oczywiście nawiązanie do postaci Janka Wiśniewskiego, czy właściwie Zbyszka Godlewskiego, zastrzelonego przez żołnierzy LWP podczas wydarzeń Grudnia '70. Zdjęcie szybko rozniosło się po mediach społecznościowych, a taką formę manifestacji skrytykował prezydent miasta, Wojciech Szczurek.

Kukła kobiety, niesiona na drzwiach przez sześciu mężczyzn, została ubrana w biało-czerwoną flagę, a także liturgiczną stułę. Dodatkowo splamiono ją imitacją krwi. Policja nie otrzymała zgłoszenia w tej sprawie, ale zdjęcia szybko pojawiły się w mediach społecznościowych.
 

 

Sz. P. Prezydencie @W_Szczurek, dalej wspiera Pan protestujących? Zasługujemy na komentarz jako mieszkańcy Gdyni, dzieci i wnuki uczestników tamtych wydarzeń? Trudno ukryć emocje, bo w tamtym, pamiętnym pochodzie szedł mój dziadek, ojciec i śp. teść. To do nich strzelała milicja. pic.twitter.com/q6hYcUN8IA

— Artur Ceyrowski (@fideista) October 28, 2020

 

Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek jednoznacznie potępił tego typu zachowania. Jak zaznaczył, "protest nie daje prawa do przemocy ani profanacji", a tę sytuację określił jako "głupią, niegodną i wywołującą oburzenie".

 

Wczoraj jasno powiedziałem, ze protest nie daje prawa do przemocy ani profanacji. Parodiowanie tragicznych scen z wypadków Grudnia '70 jest głupie, niegodne i wywołuje moje oburzenie.

— WojciechSzczurek (@W_Szczurek) October 28, 2020

 

WYSZKOWSKI: TO OHYDNE

W grudniu 1970 roku w proteście przeciw podwyżkom cen wprowadzonym przez władze PRL, przez Wybrzeże przetoczyła się fala strajków i demonstracji. Szczególnie tragicznym okazał się 17 grudnia, nazwany później "czarnym czwartkiem". Aby stłumić protesty, władze PRL zezwoliły milicji i wojsku na użycie broni. Jedną z ofiar był zastrzelony przez wojsko 18-letni Zbigniew Godlewski, pracownik fizyczny Zarządu Portu Gdynia. Seria z karabinu maszynowego przeszyła jego głowę i klatkę piersiową. Jego ciało robotnicy położyli na drzwiach i ponieśli ulicą Świętojańską do centrum Gdyni.

Wkrótce po grudniowej masakrze, inżynier ze stoczni Krzysztof Dowgiałło napisał "Balladę o Janku Wiśniewskim". Nie znał on prawdziwej tożsamości chłopaka, którego niesiono na drzwiach. Wybrał więc popularne imię i nazwisko, aby stworzyć symbol grudniowej masakry. W 40. rocznicę Grudnia Kazik Staszewski nagrał swoją wersję "Ballady o Janku Wiśniewskim". Piosenka jest też motywem przewodnim filmu fabularnego "Czarny czwartek" w reżyserii Antoniego Krauzego z 2011 r.

Nawiązanie przez uczestników gdyńskiego protestu do wydarzeń grudniowych były opozycjonista z czasów PRL Krzysztof Wyszkowski nazwał skandalem.

- To ohydne. W świetle tych strasznych wydarzeń z ostatnich dni to jest pieczątka postesbecka. To, co wydarzyło się podczas demonstracji w Gdyni pokazuje, że postsowietyzm pozostaje groźny. Podsycanie emocji m.in. przez mediach nie jest trudne. Udało się rozkręcić fikcyjne zagrożenie i oburzenie. Mam wrażenie, że w protestach uczestniczy wiele młodych osób na zasadzie zabawy, festynu, może jakiejś awantury. To bardzo smutne. Jestem jednak przekonany, że absolutna większość spośród tych tysięcy dzieci biorących udział w marszach w całej Polsce tak na naprawdę nie podziela tych wulgarnych, agresywnych, barbarzyńskich haseł" - powiedział PAP były opozycjonista z czasów PRL Krzysztof Wyszkowski.

SIÓDMY DZIEŃ PROTESTÓW

To już siódmy dzień protestów po ubiegłotygodniowym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że aborcja w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia nienarodzonego dziecka lub jego nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu jest niezgodna z ustawą zasadniczą. Manifestacje połączone z blokowaniem ruchu ulicznego odbywały się także w innych miejscach Pomorza.

mrud/PAP