Wiadomości
(Fot. Maciej Kosycarz / KFP)

niedziela,

18 października 2020

12:03

Prezes gdańskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich: nie ma zgody na agresję wobec dziennikarzy

Nie ma zgody na bezkarność czynów, naruszających zdrowie, zagrażających życiu i ograniczających bezpieczeństwo pracy dziennikarzy – podkreślił prezes gdańskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Janusz Wikowski, odnosząc się do pobicia operatora TVP Gdańsk. 

"W Gdyni, 15 października 2020 r., doszło do brutalnego ataku na pracownika mediów - operatora kamery Telewizji Gdańskiej, wykonującego obowiązki zawodowe. Jak wynika z ustaleń prokuratury, ze strony agresywnego napastnika, syna prominentnego biznesmena, doszło do naruszenia nietykalności, kierowania gróźb wobec dziennikarzy i brutalnego skatowania operatora, skutkującego obrażeniami jego ciała" – napisał Wikowski w przesłanym oświadczeniu.

"Agresja, nie tylko słowna, lecz już także fizyczna wobec dziennikarzy, wykonujących zawodowe obowiązki, to niewątpliwie efekt kampanii nienawiści, rozwijanej także przeciwko mediom. Nie można być obojętnym wobec eskalacji agresji i zastraszania dziennikarzy, bez względu na redakcje, w których pracują. Stanowi to bowiem zagrożenie dla wolności mediów i dostępu dziennikarzy do informacji oraz możliwości dokumentowania wydarzeń. W istocie są to przeszkody i utrudnienia w wykonywaniu obowiązków zawodowych, naruszają prawa wolności słowa, swobody działania i prawa mediów oraz ich odbiorców do informacji - filarów demokracji" - ocenił Wikowski.

"ZASŁUGUJĄ NA POTĘPIENIE"

Podkreślił, że "nie można godzić się na agresję, na bezkarność czynów naruszających zdrowie, zagrażających życiu i ograniczających możliwości swobodnego, bezpiecznego wykonywania pracy dziennikarzy i ekip technicznych mediów. Na stanowcze potępienie zasługują takie niegodne czyny, wpisujące się w nieczystą, coraz bardziej brutalną i niebezpieczną, walkę - także w sferze interesów biznesowych".

"Pomorskie środowisko dziennikarskie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich solidaryzuje się z poszkodowanym Kolegą z Telewizji Gdańskiej i oczekuje na bezwzględne ukaranie sprawcy tego bandyckiego napadu" – podsumował Wikowski.

NAPAŚĆ NA OPERATORA

W piątek wieczorem policja zatrzymała podejrzanego o napaść na operatora TVP Aleksandra K., do której doszło po przeszukaniu i zatrzymaniu byłego prezesa Prokomu Ryszarda Krauzego (biznesmen zgodził się na podawanie pełnych danych osobowych) przez CBA w czwartek wieczorem.

31-letni Aleksander K. usłyszał w prokuraturze w Gdyni trzy zarzuty: naruszenia nietykalności, kierowania gróźb wobec dziennikarzy i spowodowania obrażeń ciała poniżej siedmiu dni. Czyny te są zagrożone karą do 2 lat pozbawienia wolności.

Sąd nie zgodził się na aresztowanie podejrzanego i zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze. Aleksander K. jest pod dozorem policji (dwa razy w tygodniu musi zgłaszać się na policję), ma zakaz kontaktu i zbliżania się do trzech pokrzywdzonych dziennikarzy na odległość nie mniejszą niż 50 m.

SZKODY MAJĄTKOWE

W sobotę wieczorem poznański Sąd Rejonowy nie uwzględnił wniosków prokuratury o tymczasowe aresztowanie Ryszarda Krauze i czterech innych podejrzanych ws. wyprowadzenia pieniędzy ze spółki Polnord.

Ryszard Krauze oraz adwokat Roman Giertych byli wśród 12 zatrzymanych w czwartek osób podejrzanych o wyprowadzenie i przywłaszczenie łącznie ok. 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej Polnord.

Przedstawiono im zarzuty dotyczące przywłaszczenia środków spółki oraz wyrządzenia firmie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a także prania brudnych pieniędzy. Podejrzanym grozi za to do 10 lat więzienia.

PAP/mk