Wiadomości
Dla Pani Anny Cabaj i jej piątki dzieci to wielki cios, tym bardziej, że wszyscy opiekują się niepełnosprawnym Łukaszem (Fot. pełnomocnik Anny Cabaj)

sobota,

17 października 2020

15:15

Najpierw walka o zdrowie syna, teraz - o miejsce do życia. Rodzina pani Anny potrzebuje pomocy

Wyjechali na leczenie 14-letniego Łukasza za granicę i nie mają do czego wracać. Rodzinie z gdańskiej Oruni w tragicznych okolicznościach spłonął dom. Rozpoczęła się zbiórka na jego odbudowę.


Dla Pani Anny Cabaj i jej piątki dzieci to wielki cios, tym bardziej, że wszyscy opiekują się niepełnosprawnym Łukaszem, z którym przebywają obecnie na leczeniu w Coimbrze w Portugalii. W grudniu rodzina miała wracać do Gdańska, ale... nie ma domu.

- Nie mamy dachu nad głową, nie mamy dokąd wrócić. Potrzebujemy pomocy w odbudowaniu tego domu, żeby można było tam wejść i mieszkać. Dom jest w fatalnym stanie, wszystko jest spalone po wybuchu. Pustaki są na wierzchu, wiszą jakieś kable, instalacja elektryczna jest spalona, a gazowa została odłączona – opowiada pani Anna.

SPRAWA PODPALENIA

Domem pani Anny na czas jej nieobecności opiekował się jej znajomy. Wieczorem 10 października podczas kłótni z inną osobą został oblany łatwopalną substancją i podpalony. To było przyczyną pożaru. W tej sprawie toczy się prokuratorskie postępowanie.

CHOROBA ŁUKASZA

Syn pani Anny, 14-letni Łukasz, cierpi na wrodzoną łamliwość kości. O jego leczeniu i walce matki o zdrowie i życie syna nie raz pisaliśmy i mówiliśmy na naszej antenie. Dzięki uzbieranej kwocie ponad 2 milionów złotych chłopiec może być leczony – to podniosło go z wózka inwalidzkiego. Jego stan wymaga jednak nieustannej opieki lekarzy. Przeszedł operacje w USA, teraz – choć pandemia mocno pokrzyżowała plany - jest leczony w Portugalii.

Łukasz przebywa tam od wielu tygodni, bo tego wymaga cały proces rekonwalescencji. Pani Anna zabrała więc pozostałe dzieci ze sobą.

- Nie jest możliwe życie na dwa domy, które dzieli 3500 km. Zdecydowałam, że wyjadę ze wszystkimi dziećmi do Portugalii do czasu zakończenia pierwszego etapu leczenia. Wynajęłam dom w Polsce na sześć miesięcy, by móc mieszkać w Portugalii w mieszkaniu, za które też muszę płacić - mówi pani Anna.

Do Gdańska rodzina ma wrócić w połowie grudnia. Pożar sprowadził na nią kolejny życiowy dramat.

Na stronie siepomaga.pl ruszyła zbiórka na odbudowę spalonego domu. Rodzinę wspomóc można TUTAJ

 

 

Aleksandra Nietopiel/ako