Wiadomości
Sprawą pożaru w hospicjum zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Słupsku (Fot. Canva)

poniedziałek,

14 września 2020

15:30

Wstrzymanie finansowania i kontrola. Chojnickie hospicjum pod lupą NFZ-u

Narodowy Fundusz Zdrowia prowadzi kontrolę i wstrzymuje środki dla hospicjum z Chojnic zarządzanego przez Fundację Palium. Placówka nie przyjmuje pacjentów od 6 stycznia, gdy wybuchł tam pożar. Pracę miało też stracić w połowie tego roku 18 pracowników hospicjum.

Jak informowaliśmy, w budynku hospicjum trwała od wielu lat budowa. Mimo to przebywali tam pacjenci w stanie paliatywnym. Arseniusz Finster, burmistrz Chojnic zapewniał, że remont hospicjum po pożarze zakończy się jeszcze w marcu.

- Placówka nie jest nadal gotowa, by przyjmować pacjentów. Nie funkcjonuje od stycznia tego roku. Hospicjum zwraca się do nas co jakiś czas o przerwę w udzielaniu świadczeń. W rezultacie w okresie od 6 stycznia do 31 sierpnia 2020 roku Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ dokonał zmniejszenia wartości wymienionych umów na łączną kwotę 1,616 milionów złotych - mówi Mariusz Szymański, rzecznik z gdańskiego oddziału NFZ.

Fundusz wyrażał do tej pory czterokrotnie zgodę na przerwę w udzielaniu świadczeń przez wspomniany podmiot. Ostatnia obejmuje okres do 14 września 2020 roku.

RUSZYŁA KONTROLA PO EPIDEMII

16 stycznia Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ wystosował wniosek o wszczęcie procedury kontrolnej do Terenowego Wydziału Kontroli NFZ. Rozpoczęto ją w marcu, jednak została zawieszona przez prezesa Funduszu po ogłoszeniu stanu epidemii.

Kontrolę wznowiono w lipcu i nie została jeszcze zakończona. Sprawą pożaru zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Słupsku.

MILIONOWE OSZCZĘDNOŚCI FUNDACJI

W nocy 6 stycznia w hospicjum prowadzonym przez fundację Palium w Chojnicach wybuchł pożar. Zginęły w nim cztery osoby. Do szpitala w Chojnicach trafiło 15 pacjentów, a do placówki w Człuchowie - 5. Hospitalizacji wymagały także dwie pracownice oraz dwóch policjantów.

Z ustaleń przeprowadzonych w sprawie sekcji zwłok wynika, że jedna z tych osób śmierć poniosła na skutek działania ognia oraz wysokiej temperatury, a trzy kolejne w wyniku zatrucia tlenkiem węgla.

BRAK PIENIĘDZY NA ODPOWIEDNIE ZABEZPIECZENIA

Sprawa związana z nieprawidłowościami wokół fundacji nie wyszłaby na jaw, gdyby nie fakt, że prezes fundacji, czyli Barbara Bonna, a prywatnie żona Leszka Bonny (który jest zastępcą marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka) nie powiedziała, że nie miała pieniędzy na czujki przeciwpożarowe. W dokumentacji finansowej ustaliliśmy jednak kilkumilionowe oszczędności, co w przypadku fundacji jest absolutnym zaskoczeniem.

Opozycja w sejmiku województwa domagała się dymisji Leszka Bonny, tym bardziej, że fundacja otrzymywała w przeszłości dotacje z samorządu województwa. Do sprawy nigdy nie odniósł się też publicznie Mieczysław Struk.

 

Maciej Naskręt/pb