Wiadomości
(Fot. Agencja KFP/Anna Rezulak)

wtorek,

07 lipca 2020

09:57

Poseł PiS Marcin Horała o debacie kandydatów na prezydenta: "Musi być wspólnie uzgodniona"

Debata musi być wspólnie uzgodniona; jak się wszystkie trzy duże telewizje ze sobą dogadają, to na taką debatę prezydent przyjdzie - mówił we wtorek wiceminister infrastruktury Marcin Horała. Podkreślił, że prezydent Andrzej Duda debat się nie boi.

- Prezydent już stanął do dwóch debat w I turze. To się nie zdarzało do tej pory, żeby urzędujący prezydent stawał do debaty" - podkreślił w telewizji TVN24 Horała, pytany, czy będzie pierwszym politykiem Prawa i Sprawiedliwości, który powie otwarcie, że debaty nie będzie, bo prezydent "nie za bardzo ma interes", żeby do niej stanąć.

"JAK UCZEŃ NA DYWANIK"

Horała uważa, że teraz prezydent został wezwany jak uczeń na dywanik, na gotową, przygotowaną przez TVN i kilka zaprzyjaźnionych mediów i Rafała Trzaskowskiego, debatę. W ubiegły czwartek miała się odbyć debata współorganizowana przez telewizje: TVN i TVN24 oraz portale: Onet i Wirtualna Polska. W środę wieczorem redakcje poinformowały jednak, że debata się nie odbędzie z powodu odpowiedzi odmownej ze strony sztabu Dudy.

Według Horały debata musi być wspólnie uzgodniona. - Jeżeli taka by była - a jeszcze jest kilka dni - pan prezydent jasno mówi, jak się np. wszystkie trzy duże telewizje ze sobą dogadają (TVP, Polsat, TVN - PAP), to na taką debatę przyjdzie - powiedział. Podkreślił, że "prezydent debat się nie boi". - To sztab kontrkandydata zdefiniuje, jak wszystko ma wyglądać i na coś takiego ma prezydent przychodzić? To by było po prostu nieuczciwe" - mówił.

Horała był pytany, jak się mają te deklaracje do poniedziałkowego "monowidowiska w Końskich", czyli debaty wyborczej TVP, w której wziął udział tylko Andrzej Duda. Wiceminister odpowiedział, że to, iż prezydent zapowiedział, że przyjmie zaproszenie na debatę, nie znaczy, że "z pewnością będzie odrzucał wszystkie inne zaproszenia". Dodał, że prezydent odpowiadał w Końskich na pytania w sposób merytoryczny, "każdy mógł zapoznać się z jego poglądami".

Horała oświadczył, że kandydat KO Rafał Trzaskowski "zrobił sobie swoją debatę, każdy mógł obejrzeć, porównać i wyciągnąć wnioski". Odniósł się w ten sposób do poniedziałkowej "Areny Prezydenckiej" w Lesznie, podczas której kandydat KO odpowiadał na pytania dziennikarzy 20 redakcji.

CO OBSERWUJEMY W POLSCE

Pytany o użyte przez prezydenta Andrzeja Dudę określenie "Trzaskogedon" Horała wyjaśnił, że chodzi o to, co teraz obserwujemy w Polsce". - Wydobywanie się szybkie Polski z kryzysu, walka z kryzysem zdrowotnym, gospodarczym, inwestowanie w rozwój, w miejsca pracy, będzie zagrożone, zniszczone, gdyby prezydentem miał zostać pan Trzaskowski, który się temu sprzeciwia - sprzeciwia się planowi Dudy, planowi inwestycji, które Polsce mają dać rozwój - ocenił wiceszef resortu infrastruktury.

Horała mówił, że gdyby jakaś władza w Polsce miała mieć wszystkie instytucje i jeszcze przychylność wszystkich mediów, większości samorządów "to było by źle". "I tak było za rządów Platformy. Prawo i Sprawiedliwość obecnie np. ma przeciw sobie zdecydowaną większość mediów" - zaznaczył. Przekonywał, że w rankingu najbardziej opiniotwórczych mediów "można by się doszukać jednego, które by sprzyjało PiS, ewentualnie, i kilkanaście, ponad 10, które sprzyjają Platformie Obywatelskiej, więc obecnie takiego zagrożenia nie ma".

Zdaniem Horały władza jest obecnie "bardziej podzielona i rozproszona".

PAP/pOr