Wiadomości
Kucharki są rozgoryczone, a wójt tłumaczy, że to kontynuacja reorganizacji w gminnych szkołach (fot. wikimedia/Slawek Ilski)

czwartek,

04 czerwca 2020

17:10

Stołówki do likwidacji, kucharki z dnia na dzień dostały wypowiedzenia. "Moim zdaniem kuchnia była sercem szkoły" [SOS REPORTERZY]

Władze gminy Szemud chcą reorganizować kuchnie i stołówki w czterech szkołach. Wypowiedzenia dostało już kilkanaście osób, głównie kucharki i intendentki. Prawdopodobnie od września stołówki mają prowadzić zewnętrzne firmy lub posiłki będą dostarczane w formie cateringu. Rodzice protestują, bo obawiają się wzrostu cen za obiady. Za kulisy tej historii zajrzał Grzegorz Armatowski w programie "SOS Reporterzy".


 

Kucharki i pomoce kuchenne z czterech szkół pod koniec maja, bez żadnej zapowiedzi, nagle dostały wypowiedzenia z pracy. Samorząd zmienia organizację szkolnych stołówek i chce, aby prowadziły je zewnętrzne podmioty. Kucharki są rozgoryczone, a wójt tłumaczy, że to kontynuacja reorganizacji w gminnych szkołach.

SZOK PRACOWNIKÓW

- Łącznie u nas jest 4 pracowników podlegających pod kuchnię. Dwa pełne etaty, intendentka, też na pełnym etacie i jest jeszcze dziewczyna pracująca na pół etatu. Zostaliśmy wezwani i dostaliśmy wypowiedzenia. Byłam w szoku. Pojawiło się mnóstwo pytań: dlaczego, co się stało - mówi jedna z kucharek. - Pierwsza myśl: to przez koronawirusa. Okazało się, że nie. Na wypowiedzeniu było napisane: z przyczyn zmiany organizacji pracy. Dyrektor powiedziała, że w całej gminie zostają zlikwidowane stołówki, ponieważ pan wójt stwierdził, że przynoszą mu straty - dodaje.

- Do mnie to dotarło po tygodniu. 28 maja zostałam poproszona do szkoły w Koleczkowie. Sądziłam, że dostanę informację, kiedy zaczynamy gotować dla dzieci. Dostałam zupełnie coś innego. Wypowiedzenie - mówi inna pracownica. - Jest mi bardzo przykro. Moim zdaniem kuchnia była sercem szkoły, dzieci z chęcią tam jadły, a my oddawałyśmy całe serce. Wszystko jest po cichu, za naszymi plecami - dodaje.

KOLEJNA REORGANIZACJA 

Wójt Szemuda Ryszard Kalkowski zapewnia, że kuchnie w szkołach nadal będą prowadzone.

- Nie chcemy zlikwidować stołówek, tylko dokonujemy kolejnej reorganizacji. Arkusz organizacyjny szkół jest zatwierdzany do końca maja, dotyczy to też obsługi. Te panie dostaną od swoich pracodawców propozycję reorganizacji. Ma to polegać na tym, że w miejscu, gdzie jest kuchnia, będzie prowadzona działalność gospodarcza. Jeśli panie uzyskały od swojego pracodawcy wypowiedzenie warunków, to dalej pracy nie będą świadczyć dla tej placówki - powiedział wójt. - Panie dostały propozycję, że mogą dokonać reorganizacji pracy. W tym miejscu mogłyby prowadzić dalej stołówkę, poprzez założenie własnej działalności gospodarczej - dodał.

Całego materiału można posłuchać tutaj:

 

W odpowiedzi na nasz materiał dostaliśmy od naszych słuchaczy mnóstwo SMS-ów. Oto niektóre z nich:

- W nawiązaniu do audycji o "reorganizacjach" kuchni szkolnych. Jest to totalna bzdura ze strony wójta. Szanowny pan nawet nie starał się poznać stanowiska radnych oraz rodziców dzieci uczęszczających do tych szkoły. Te, które wymienił jako sprawdzony pomysł, to stare szkoły, które miały słabo wyposażone kuchnie, brak stołówek i są to najmniejsze szkoły w gminie - napisał jeden ze słuchaczy.

- Nie jest to pierwsza absurdalna decyzja pana wójta. Nie zauważamy tych znaczących inwestycji w oświatę oprócz miejscowości Kielno, która jest rodzimą wsią pana wójta - sugeruje inny słuchacz.

- To jest szczyt bezczelności że strony wójta, aby za swoje decyzje cedować odpowiedzialność na dyrektorów. Reorganizacja to zmiany w placówkach podległych, a nie zwalnianie pracowników i likwidacja ich stanowisk! Poza tym - w pozostałych szkołach nie było i nie ma stołówek, więc jaka w nich była reorganizacja? Czy załatwienie cateringu dla szkoły to wg wójta reorganizacja? Rzecz polega na obciążeniu rodziców całym kosztem przygotowania posiłków i zniszczeniu tego, co budowaliśmy przez lata ciężkiej pracy. Prosimy o dalsze drążenie tematu - czytamy w jednym z SMS-ów.

- Jestem jedną z tych kucharek. Czy pan wójt dał nam, kucharkom z tych kuchni, jakąś propozycję na papierze? Nie. Jak zwykle wysługuje się innymi ludźmi, w tym przypadku dyrektorami szkół. Gmina, szkoła to administracja państwowa, więc na piśmie, a nie na "gębę ". Druga rzecz, jeżeli on stawia znak równości pomiędzy wypowiedzeniem z pracy a propozycją prowadzenia własnej działalności, to jakiś żart - pisze słuchaczka.

Otrzymaliśmy także wiele maili, część z nich prezentujemy poniżej:

"Oprócz reorganizacji stołówek  nasz Wójt od kilku lat obcina godziny
w szkołach. Od tego roku szkolnego nie są już prowadzone zajęcia
korekcyjno - kompesacyjne, a także gimnastyka korekcyjna. Co roku
przydzielane jest coraz mniej godzin dla logopedy, a także obcinane są
godziny świetlicy.  W tym roku obcięto godziny pedagoga szkolnego, w
mniejszych szkołach zostali oni całkowicie zwolnieni (prawdopodobnie -
nie wiem czy we wszystkich). Jak to jest, że mamy coraz mniej godzin z
zakresu pomocy psychologiczno - pedagogicznej, pomimo tego, że dzieci z
różnymi zaburzeniami jest coraz więcej.
Z całą pewnością skróci się również praca świetlic szkolnych,
nie wiem co zrobią rodzice, którzy pracują. Oni jeszcze o tym nie
wiedzą.

Więc nie rozumiem dlaczego wójt twierdzi, że nie oszczędza na
oświacie.

Osobiście znam kilku nauczycieli, którzy są prawdziwymi nauczycielami
z powolania, ale niestety odeszli z naszych placówek, że względu na
niepewność o przyszłość, a właściwie na to, co Pan wójt znowu
wymyśli" - napisał do nas chcący zachować anonimowość pracowników jednej z gminnych placówek.


"Witam,

wysłuchałam Państwa dzisiejszej audycji o likwidacji kuchni we wszystkich szkołach w naszej gminie przez wójta gminy Szemud.

Jest to dopiero pierwszy etap ingerencji w szkoły, kolejnym będzie zamykanie najmniejszych placówek oświatowych
w przyszłym roku.

Nie wspomniano również o nauczycielach, którzy zostali zmuszeni złożyć pozwy do sądu pracy. Niestety od marca otrzymują minimalne pensum, mimo wykonywania swojej zdalnej pracy i godzin ponadwymiarowych.
W moim wypadku i w większości koleżanek jest to ok 67% wynagrodzenia.

Dziękuję za poruszenie i podjęcie tematu" - czytam w kolejnej wiadomości.

Jeśli macie państwo jakieś problemy, które wymagają interwencji, prosimy o kontakt na sosreporterzy@radiogdansk.pl.

 
Grzegorz Armatowski/ako