Wiadomości
(Fot. PAP/Marcin Obara)

wtorek,

02 czerwca 2020

11:17

Premier, minister zdrowia i szef MSWiA podsumowali działania, podejmowane w związku z pandemią. "Przechodzimy tę walkę zwycięsko"

- Początek pandemii był czasem, kiedy potrzebowaliśmy jedności. Wspólnie z prezydentem Andrzejem Dudą zapraszaliśmy do rozmów opozycję, część prominentnych polityków opozycji, zamiast dbać o spokój i pomagać, rzucała piach w tryby - oświadczył we wtorek premier Mateusz Morawiecki.

Premier na wtorkowej konferencji prasowej w Warszawie podkreślił, że dla obecnego rządu godność i życie ludzkie są najwyższymi wartościami. - Wtedy (na początku pandemii) byli też, niestety, tacy ludzie, którzy nie chcieli współpracować. To część prominentnych działaczy opozycji - mówił Mateusz Morawiecki.

Jaka dodał, opozycja, zamiast dbać o spokój i pomagać, próbowała wówczas "rzucać piach w tryby". - My powiedzieliśmy temu stanowcze "nie". Jesteśmy jednością. Jesteśmy solidarni - podkreślał szef rządu. - Czy ktoś wierzy w to, że w czasach opozycji ta organizacja byłaby lepsza? - pytał premier. - Przede wszystkim byłaby gigantyczna dziura budżetowa. Taka była w ich czasach, w czasach PO, Koalicji Obywatelskiej, partii Rafała Trzaskowskiego, Borysa Budki - podkreślił szef rządu. - Wtedy sytuacja budżetu była taka, że nie byłoby nawet stać państwa na taką obronę - zauważył premier.


Jak dodał, "dzięki dyscyplinie, dzięki spójności narodu polskiego, naród przechodzi tę walkę zwycięsko". - Za tę zwycięską walkę, za tę trudną drogę, chcielibyśmy podziękować. Za dyscyplinę, za solidarność - mówił Morawiecki.

"RATOWAŁ PRZED ŚMIERCIĄ W SAMOTNOŚCI"

Jak ocenił, kryzys spowodowany koronawirusem jest największym kryzysem, który spadł w ostatnich latach na świat. - Chcę podziękować ministrowi zdrowia Łukaszowi Szumowskiemu, szefowi MSWiA Mariuszowi Kamińskiemu za trudne decyzje, odważne, które uratowały Polskę przed kataklizmem, jaki widzieliśmy w Europie Zachodniej - powiedział.


Przekazał, że dzięki dyscyplinie i spójności Polski, Polacy przechodzą zwycięsko walkę z koronawirusem. Przypominał przy tym, że m.in. we Włoszech wywożono ciężarówkami zmarłych i chowano ich w zbiorowe groby, miało miejsce odłączanie ludzi od respiratorów, ludzi starszych, którzy nie byli leczeni. - To wszystko w krajach Europy Zachodniej, to wszystko w Stanach Zjednoczonych - zaznaczył.

Szef rządu podkreślał, że "w analizach różnych instytutów Polska jest na czołowym miejscu jako ten kraj, który ratował człowieka, ratował przed śmiercią w samotności".


DECYZJE W IMIĘ NAJWYŻSZYCH WARTOŚCI

Premier mówił, że pandemia koronawirusa to kryzys, jakiego "politycy, lekarze, służba zdrowia, ludzie nie widzieli od dziesiątek lat, który spowodował, że najbogatsze państwa świata miały ogromne problemy z ratowaniem ludzi". - Wtedy, w tamtym momencie, trzeba było podejmować dramatyczne decyzje. Trzeba było je podejmować w imię najwyższych wartości. Tą wartością jest ratowanie każdego ludzkiego życia - mówił Morawiecki. - Wtedy staliśmy wobec wielkiego znaku zapytania i decyzje trzeba było podejmować błyskawicznie - dodał szef rządu.

Jak mówił, Polska, jako jedno z pierwszych państw, zamknęła granice i wprowadziła kontrole sanitarne, a kilka dni po zarejestrowaniu pierwszego przypadku koronawirusa wprowadzono zakaz organizowania zgromadzeń masowych, "które w Europie Zachodniej, w najbogatszych krajach świata, doprowadziły do wielkich tragedii, do apokaliptycznych obrazów, do śmierci dziesiątek tysięcy ludzi i to śmierci w samotności". 

Premier zauważył, że zgonów z powodu koronawirusa było w krajach Europy Zachodniej średnio 15 razy więcej na milion mieszkańców niż w Polsce. - Jeśli dziś mogę spokojnie spojrzeć w lustro, to przede wszystkim dlatego, że kiedy jeżdżę po kraju i spotykam się z ludźmi, pielęgniarkami, lekarzami, nauczycielami, rolnikami, ludźmi wszystkich zawodów, to oni też wiedzą i czują, że tamte decyzje, podejmowane w dramatycznych okolicznościach, były właściwe - powiedział Morawiecki.


"WALCZYLIŚMY ZĘBAMI I PAZURAMI"

- Dzięki wysiłkowi wszystkich Polaków mamy sytuację epidemiczną w Polsce jedną z najlepszych w Europie i na świecie. Sytuacja epidemiczna to nie tylko ile dziennie jest nowych osób zarażonych, to głównie ile osób na daną epidemię umarło - mówił we wtorek minister zdrowia Łukasz Szumowski.

- Pamiętam, jak w marcu decydowaliśmy o tym, by jak najszybciej zabezpieczyć system ochrony zdrowia we wszelkie środki ochrony osobistej, respiratory. Jak walczyliśmy o to, by fabryki produkowały sprzęt dezynfekcyjny tak bardzo wtedy potrzebny - przypominał Szumowski. Podkreślił, że wówczas pomogły spółki Skarbu Państwa, które wyprodukowały "hektolitry, cysterny środków dezynfekcyjnych dla nas wszystkich". - Pamiętam, jak walczyliśmy zębami i pazurami o dostawę każdego towaru. Jak walczyliśmy ze wszystkimi dookoła, z innymi państwami, z prywatnymi nabywcami wszystkiego na każdym rynku, gdziekolwiek by ten towar się nie pojawił - dodał minister.

DOBRA SYTUACJA W POLSCE

Szumowski wskazał, że podejmowano wówczas trudne decyzje, dotyczące przekształcenia kilkunastu szpitali w Polsce w szpitale jednoimienne, przeznaczone dla pacjentów z covidem. - Pamiętam te nocne rozmowy z dyrektorami szpitali, pamiętam, jak wyglądała dyskusja z wojewodami, z NFZ, jak to zrobić, jak (przeprowadzić) logistykę transportu chorych, ciężko chorych, którzy nie są zakażeni covidem, do innych szpitali. Takiej chyba akcji przekształcenia -nastu szpitali w Polsce nie było - zauważył Szumowski. Przypomniał, że dla pacjentów zakażonych koronawirusem przygotowano 11 tys. łóżek szpitalnych.

Minister przypomniał, że w niektórych krajach widzieliśmy w tamtym czasie, jak lotniska były przekształcone w tymczasowe kostnice. - Gdy w Polsce był tysięczny pacjent, który był chory, gdzie indziej tysięczny pacjent właśnie umierał - dodał, porównując sytuację w Polsce z innymi krajami. - Czytaliśmy, że były instrukcje, że pacjentów z wielochorobowością i starszych po prostu należy nie przyjmować do szpitala. Należy dać im inną opcję. W domu - dodał szef resortu zdrowia.

MEDYCY NIE MUSIELI WYBIERAĆ

Jak zaznaczył Szumowski, w tamtym czasie taka była rzeczywistość. - Na nią reagowaliśmy jak najszybciej mogliśmy. I jaki jest efekt? W Polsce mamy 28 zgonów na milion, w porównaniu z Europą Zachodnią gdzie jest 500, 600. To pokazuje jaka jest skala, czego uniknęliśmy - podkreślił szef MZ. W tym kontekście wskazał, że żaden medyk w Polsce nie musiał wybierać, kto ma żyć, a kto umrzeć. - Łatwo zapomina się horror tamtych dni, jak trudny sen, jak koszmar senny, ale warto popatrzeć na doniesienia medialne, na fakty, jak wyglądały statystyki - zwrócił uwagę minister.

Szumowski podkreślił, że udało się nam uniknąć modelu lombardzkiego, hiszpańskiego czy francuskiego. - Dzięki ciężkiej pracy, dzięki temu, że Polacy byli zdyscyplinowani i naprawdę pilnowali się w tej kwarantannie narodowej - podkreślił. - Dzięki temu, że medycy ciężko pracowali w tych szpitalach jednoimiennych, gdzie wiadomo, że przekształcenie szpitali jest trudne, dla nich również. Ale udało się. Myślę, że dzisiaj możemy powiedzieć, że dzięki wysiłkowi wszystkich Polaków, naprawdę mamy sytuację epidemiczną w Polsce jedną z najlepszych w Europie i na świecie. Bo sytuacja epidemiczna to nie tylko ile osób dziennie jest nowych zarażonych. To głównie ile osób na daną epidemię umarło - zaznaczył Szumowski.

 

RADZILI SOBIE Z NIEZNANYM

- Jestem głęboko przekonany, że uratowaliście zdrowie dziesiątek tysięcy polskich obywateli i pewnie setek, jeśli nie tysięcy żyć - powiedział we wtorek szef MSWiA Mariusz Kamiński, zwracając się do funkcjonariuszy i urzędników podległych MSWiA. Kamiński zaznaczył, że służby mundurowe i urzędnicy podlegli ministrowi MSWiA w czasie pandemii wykazali się wielkim zaangażowaniem i oddaniem. 

Kamiński, dziękując poszczególnym służbom zaznaczył, że z dnia na dzień musiały one się zmierzyć z nowymi, nieznanymi wyzwaniami. - Musiały podjąć błyskawicznie nieznane sobie zadania, które zostały zrealizowane w sposób niezawodny - podkreślił. Dodał, że dzięki profesjonalnym działaniom służb oraz "wspaniałej postawie służby zdrowia i służby sanitarnej" udało się uniknąć m.in. przeciążenia szpitali.

"GIGANTYCZNY WYSIŁEK"

Kamiński zaznaczył, że do końca maja policjanci przeprowadzili ok. 7 mln kontroli osób, które przebywały w kwarantannie, zaś straż graniczna, która musiała odtworzyć granicę wewnętrzną, w tym czasie skontrolowała ok. 2,5 mln osób. Minister podziękował także straży pożarnej, która m.in. rozstawiała przy szpitalach polowe izby przyjęć oraz mierzyła temperaturę podróżnym.

Dziękując wojewodom i ich urzędnikom podkreślił, że włożyli "gigantyczny wysiłek", realizując zadania w terenie. - Oni byli rzeczywistymi gospodarzami spraw, związanych z zarządzaniem kryzysem pandemicznym w poszczególnych województwach. Oni tworzyli sieć, razem z ministrem zdrowia, szpitali jednoimiennych, izolatoriów i zbiorowej kwarantanny - powiedział.

 

PAP/mk