Wiadomości
Jak podkreśla Anna Szpajer, usunięcie jednej awarii to wydatek nawet kilkunastu tysięcy złotych (Fot. Radio Gdańsk/Marcin Lange)

czwartek,

21 maja 2020

16:48

Rękawiczki, maseczki i chusteczki masowo trafiają do toalet. "Problem pojawił się na początku pandemii i przybiera na sile"

Toaleta to nie śmietnik - zwracają uwagę pracownicy gdyńskich wodociągów. I apelują, aby nie wrzucać tam jednorazowych rękawiczek, maseczek i chusteczek antybakteryjnych. Gdyńskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji zmaga się w ostatnim czasie z ogromną liczbą awarii, które powodują wyrzucane do kanalizacji środki ochrony osobistej.


- Problem pojawił się na początku pandemii i systematycznie przybiera na sile - mówi Anna Szpajer z biura zarządu PEWiK-u. - Dziennie zmagamy się z 3-4 awariami. Te oczywiście zdarzały się już wcześniej, ale nie na taką skalę. Środki ochrony osobistej regularnie niszczą naszą infrastrukturę, w tym przede wszystkim pompy, w które wkręcają się maseczki i rękawiczki. Te ostatnie, jak zaobserwowaliśmy, w żadnym, nawet najmniejszym stopniu nie rozpuszczają się w ściekach, co jest dodatkowym utrudnieniem - dodała.

PODWYŻKI CEN WODY?

Jak podkreśla Anna Szpajer, usunięcie jednej awarii to wydatek nawet kilkunastu tysięcy złotych. I niewykluczone, że rosnące koszty eksploatacyjne doprowadzą do podwyżki cen wody.

- O cenie wody i ścieków decydują Wody Polskie i ta jest ustalona na okres trzech lat. Nie mogę jednak wykluczyć, że nieodpowiedzialne zachowanie niektórych użytkowników może mieć w przyszłości przełożenie na poziom cen - dodaje Anna Szpajer.

Namierzenie osoby zapychającej kanalizację śmieciami jest trudne, ale w przypadku, gdy się to uda, konsekwencje są poważne. Sprawca liczyć się musi z grzywną do 10 tysięcy złotych, a w skrajnych przypadkach także z ograniczeniem wolności.
 
POSŁUCHAJ:
 
 
Marcin Lange/ako