Wiadomości
Bieganie w masce nie przypomina treningu w warunkach niedotlenienia (fot. Pixabay)

sobota,

25 kwietnia 2020

08:08

Kardiolog z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego odradza uprawianie sportu w masce: nie pomaga w budowaniu wydolności, a może wręcz szkodzić

Od poniedziałku możemy korzystać z miejsc rekreacyjnych na świeżym powietrzu. Niektóre osoby uznały, że to dobra okazja, aby wrócić do intensywnych treningów. Z uwagi jednak na fakt, że wciąż mamy obowiązek zasłaniania nosa i ust, warto dobrze przemyśleć, gdzie i jakie aktywności uprawiamy.


Specjalista kardiolog z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, prof. dr hab. n. med. Miłosz Jaguszewski, twierdzi, że uprawianie sportu w masce jest ryzykowne i nie zaleca takich praktyk. 

– Po pierwsze, gdy uprawiamy sport w masce, to bardzo szybko staje się ona mokra i zamiast chronić przed infekcją, zwiększa jej ryzyko – powiedział w wywiadzie dla "Pulsu Medycyny". – Kolejna kwestia: nawet osoba ogólnie zdrowa, jeśli podczas treningu zakryje nos i usta, to utrudni sobie wymianę oddechową. I wydolność organizmu bardzo szybko się pogorszy. Na pewnym etapie nawet u bardzo wysportowanej osoby, która będzie oddychała za szybko, może dojść do zaburzeń równowagi kwasowo-zasadowej organizmu. Mogą pojawić się ból głowy, tachykardia, duszność – dodał Jaguszewski.

BIEGANIE W MASECZCE TO NIE TRENING W WARUNKACH NIEDOTLENIENIA

Specjalista obalił mit, jakoby bieganie w masce było formą treningu w warunkach niedotlenienia. Jak podkreślił, taki trening odbywa się na dużej wysokości, gdzie występuje niższa zawartość tlenu w powietrzu niż w miejscach, w których na co dzień żyjemy. 

– To sprawia, że w organizmie sportowca jest stymulowane wytwarzanie czerwonych krwinek, wzrasta stężenie hemoglobiny, która transportuje tlen, a co za tym idzie – wzrasta wydolność organizmu. Niedotlenienie spowodowane treningiem w maseczce nie przyniesie takich efektów. Nie pomoże w budowaniu wydolności, a może wręcz zniechęcać do treningów i szkodzić – wyjaśnił.

JEŚLI TRENING, TO NAJLEPIEJ W LESIE

Jaguszewski, który od początku epidemii był zwolennikiem powszechnego noszenia masek w miejscach publicznych, zaleca, aby uprawiać bieganie czy kolarstwo w lesie, gdzie nie nawiązujemy kontaktu z innymi, a przy okazji nie musimy zakładać maseczki.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami zasłanianie ust i nosa jest obowiązkowe jeszcze na parkingu leśnym. Dopiero po wejściu do lasu możemy zdjąć osłonę. Należy jednak pamiętać, że jeśli napotkamy kogoś, to musimy zachować dwumetrowy dystans.

 

am