Wiadomości
Twój telefon może przyciągać kleszcze (fot. Pixabay)

piątek,

24 kwietnia 2020

08:14

Wychodzisz do lasu lub parku? Lepiej nie bierz smartfona. Takiego wpływu telefonów na przyrodę nikt się nie spodziewał

Jeśli nie chcemy złapać kleszcza, lepiej nie bierzmy ze sobą telefonu na piknik w parku czy bieganie po lesie. Najnowsze badania polsko-słowackie pokazują, że kleszcze - zwłaszcza te, będące nosicielami groźnych patogenów - są przyciągane przez promieniowanie elektromagnetyczne w urządzeniach mobilnych.

Od dziesięcioleci na obszarze Europy i nie tylko obserwuje się rozszerzanie zasięgu występowania wielu gatunków kleszczy. Spotyka się je nawet w samym środku dużych miast, gdzie na terenach zielonych czekają na ludzi i ich pupili. Za zwiększenie liczebności kleszczy odpowiadają przede wszystkim zmiany klimatu i przekształcanie krajobrazu. Jednak z najnowszych badań zespołu polsko-słowackiego wynika, że wpływ może mieć też coraz powszechniejsze w środowisku promieniowanie elektromagnetyczne, którego źródłem są stacje radiowe, telewizyjne, telefonii komórkowej i liczne urządzenia mobilne.

NIEBEZPIECZNE PROMIENIOWANIE Z TELEFONÓW

Jak informuje Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu w komunikacie przesłanym PAP, wiele osób nie rozstaje się ze smartfonem i innymi urządzeniami elektronicznymi przez niemal całą dobę. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę z tego, że emitowane przez nie promieniowanie elektromagnetyczne nie pozostaje obojętne dla organizmu. Dotychczas naukowcy odkryli jego negatywny wpływ na bakterie, zwierzęta, rośliny i ludzi. Promieniowanie powoduje m.in. aktywację stresu oksydacyjnego, zmianę metabolizmu komórkowego, zakłócanie aktywności niektórych enzymów, zmianę odpowiedzi immunologicznych, wpływanie na ekspresję DNA oraz zakłócanie funkcji układu nerwowego, sercowo-naczyniowego i rozrodczego. A teraz najnowsze badania udowodniły, że pole elektromagnetyczne oddziałuje również na kleszcze, przyciągając je niczym magnes.

KLESZCZE CIĄGNIE DO URZĄDZEŃ MOBILNYCH

Przedstawiciele sześciu instytucji naukowych, w tym lekarze weterynarii, parazytolodzy, inżynierowie elektrycy i biologowie, sprawdzali, jak promieniowanie wpływa na zachowania kleszcza pospolitego Ixodes ricinus, znanego przede wszystkim z przenoszenia boreliozy, ale także riketsjozy czy odkleszczowego zapalenia mózgu. Przeprowadzone analizy wykazały, że kleszcze są wręcz przyciągane przez promieniowanie o częstotliwości 900 MHz, standardowo wykorzystywane w większości urządzeń mobilnych. Co ciekawe, naukowcy donoszą, że zainfekowane niebezpiecznymi bakteriami kleszcze jeszcze chętniej podążają w kierunku promieniowania.

PRZYCZYNA ZJAWISKA

Dlaczego tak się dzieje? Najprawdopodobniej związane jest to z posiadaniem przez nie zmysłu magnetycznego – powszechnego w świecie zwierząt. Sztuczne promieniowanie elektromagnetyczne może ten zmysł zaburzać i zwiększać ruchliwość kleszczy. Ponadto naukowcy podejrzewają, że naturalne promieniowanie elektromagnetyczne – które jest w pewnym, drobnym stopniu wytwarzane przez każdy żywy organizm – pomaga kleszczom wykrywać odpowiednich żywicieli. Nie wiadomo jednak, na ile mogłaby być to przydatna funkcja, kleszcze opierają się bowiem w wyborze żywiciela głównie na wskazówkach węchowych, wykrywając również wilgoć, ciepło i dwutlenek węgla nadchodzącego potencjalnego gospodarza.

Sami autorzy badania przyznają, że wpływ bakterii na reagowanie kleszcza jest kolejną zagadką. Jak napisali, wiele patogenów kleszczy potrafi swoimi gospodarzami odpowiednio manipulować, zmieniając ich metabolizm, płodność, a nawet wpływać na preferencje środowiskowe. Najwidoczniej więc, niektóre z nich wpływają na odpowiedź kleszczy na promieniowanie elektromagnetyczne i sprawiają, że kierują się do telefonów i innych urządzeń jeszcze chętniej niż zazwyczaj.

- To z pewnością zła wiadomość dla osób nierozstających się z telefonem nawet na łonie natury. Ale dobra dla tych, którzy twierdzą, że dla pełnego wypoczynku warto pozostawić telefon w domu czy samochodzie, a w lesie cieszyć się szumem drzew i śpiewem ptaków, nie zaś dźwiękiem przychodzących wiadomości - podsumowują autorzy badania, które zostało opublikowane właśnie w specjalistycznym czasopiśmie "Ticks and Tick-borne Diseases".


naukawpolsce.pap.pl
/am