Wiadomości
Z dokumentów wynikało, że odpady trafiały one do Zakładu Utylizacji w Szadółkach (Fot. Agencja KFP/Mateusz Ochocki)

wtorek,

03 marca 2020

11:49

Radny Gminy Kolbudy przyznał się, że sfałszował dokumenty. Wszystko nagrał nasz reporter [POSŁUCHAJ]

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie oszustwa, którego miała dopuścić się firma byłego przewodniczącego Rady Gminy Kolbudy - dowiedział się nasz reporter. Zawiadomienie złożyła spółka Energa OZE.

Firma radnego zajmowała się wywozem odpadów z terenu elektrowni wodnej w Straszynie. Z dokumentów wynika, że trafiały one do Zakładu Utylizacji w Szadółkach. Sęk w tym, że tego typu odpadów tam nie przyjmują.

"PROCEDER ODBYWAŁ SIĘ DŁUGO"

Śledztwo jest na razie w sprawie - wyjaśnia Prokurator Rejonowy w Pruszczu Gdańskim Wojciech Dunst.

- Oni podejrzewają, iż właściciel firmy, która świadczyła im usługi, fałszował karty odpadów, które zdawał do zakładu utylizacji, w następie czego doszło do oszustwa na ponad 270 tysięcy na szkodę właśnie firmy Energa. Ten proceder odbywał się dosyć długo, bo od 23 października 2013 roku do końca ubiegłego roku - powiedział Dunst.

PRZYZNAŁ SIĘ DO SFAŁSZOWANIA DOKUMENTÓW

Firma, która wywoziła śmieci należy do radnego Wiesława Rusieckiego. Mężczyzna przyznał naszemu reporterowi, że sfałszował dokumenty:



- Dokumenty ja stworzyłem i tutaj do tego się przyznaję, na potrzeby tylko OZE. Dokumenty takie, że odebrałem od nich z tym kodem. Natomiast wywoziłem na Szadółki legalnie w dwóch kodach jako odpady zielone i jako odpady zmieszane - powiedział Rusiecki.

Za fałszowanie dokumentów grozi 5 lat więzienia. Prokuratura będzie też sprawdzać, co stało się ze śmieciami i gdzie faktycznie zostały wywiezione.


Radny na razie żadnych prokuratorskich zarzutów nie ma, ponieważ został przesłuchany jedynie w charakterze świadka.

Grzegorz Armatowski/mk