Wiadomości
Podczas ewakuacji policjanci byli zmuszeni do wyważenia drzwi (Fot. Agencja KFP/Maria Sowisło)

poniedziałek,

06 stycznia 2020

17:01

Prezes fundacji, która prowadzi hospicjum w Chojnicach: "Zrezygnowaliśmy z czujek, bo mogliśmy. Teraz tego bardzo żałuję"

- Cały czas coś remontujemy. Zrezygnowaliśmy z instalacji przeciwpożarowej, bo mogliśmy. Teraz tego bardzo żałuję - mówiła w rozmowie z naszym reporterem Barbara Bonna, prezes fundacji Palium, która prowadzi hospicjum w Chojnicach. W nocnym pożarze placówki zginęły 4 osoby, a ponad 20 zostało rannych.
O tym, że w budynku hospicjum w Chojnicach nie było sygnalizacji pożarowej, czyli czujek, a drzwi podczas ewakuacji były zamknięte, powiedział pomorski komendant wojewódzki PSP nadbryg. - Tomasz Komoszyński.

INSTALACJA W OŚRODKACH, GDZIE JEST POWYŻEJ 100 ŁÓŻEK

Do tych słów odniosła się Barbara Bonna. W rozmowie z reporterem Radia Gdańsk podkreśliła, że zgodnie z przepisami instalacja przeciwpożarowa musi być zakładana w budynkach służby zdrowia, gdy znajduje się tam powyżej 100 łóżek. - W naszym małym hospicjum mamy ich 27. Od 15 lat wciąż coś remontujemy i wybierając inne rzeczy, zrezygnowaliśmy z instalacji przeciwpożarowej, bo mogliśmy. Teraz tego bardzo żałuję - powiedziała nasza rozmówczyni.

ZAMKNIĘTE DRZWI

Skomentowała również fakt, że drzwi do hospicjum podczas ewakuacji były zamknięte. Forsować próbował je patrol policji, ostatecznie zostały wyważone. - Drzwi trzeba zamykać na noc, aby dostępu do hospicjum nie miały niepowołane osoby oraz, aby nikt, kto nie powinien, z hospicjum nie wychodził. Pracownicy wiedzą doskonale gdzie są klucze, natomiast w wyniku szoku, jak się domyślam, były problemy z ich natychmiastowym znalezieniem - skomentowała Barbara Bonna.

TRAGICZNY POŻAR

Pożar w hospicjum w Chojnicach wybuchł ok. godz. 3.10. Zginęły w nim cztery osoby. Do szpitala w Chojnicach trafiło 15 pacjentów hospicjum, a do placówki w Człuchowie 5. Hospitalizacji wymagały także dwie pracownice hospicjum oraz dwóch policjantów. 

sp/mmt 
Drzwi trzeba zamykać na noc, aby dostępu do hospicjum nie miały niepowołane osoby oraz, aby nikt, kto nie powinien, z hospicjum nie wychodził. Pracownicy wiedzą doskonale gdzie są klucze, natomiast w wyniku szoku- jak się domyślam-były problemy z ich natychmiastowym znalezieniem