Wiadomości
Pół miliona złotych zniknęło z kasy zapomogowo-pożyczkowej Politechniki Gdańskiej (Fot. Pixabay)

środa,

27 listopada 2019

11:23

Księgowa z Politechniki Gdańskiej zdefraudowała pół miliona złotych? Pieniądze miały trafiać na konta rodziny

Pół miliona złotych zniknęło z kasy zapomogowo-pożyczkowej Politechniki Gdańskiej. Pieniądze miała zdefraudować księgowa. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura - nikt na razie nie usłyszał zarzutów.

Braki w kasie wyszły na jaw po tym, jak księgowa bezprawnie na zewnętrzne konto przelała 10 tysięcy złotych. Wówczas przeprowadzono audyt i okazało się, że pieniądze znikały regularnie przez 10 lat. Miały trafiać na konta rodziny księgowej, którzy również pracowali na gdańskiej uczelni.

BIEGŁY WYLICZY WARTOŚĆ SZKODY

- Śledztwo prowadzone jest z zawiadomienia władz uczelni, w kierunku przywłaszczenia pieniędzy. Zabezpieczono dokumentacje, przesłuchiwani są świadkowie. Konieczne będzie powołanie biegłego z zakresu rachunkowości, który wyliczy, jaka jest wartość szkody - poinformowała prokurator rejonowy Gdańsk-Wrzeszcz Elżbieta Szczygieł.

Za przywłaszczenie pieniędzy grozi 5 lat więzienia.

 

Oświadczenie Politechniki Gdańskiej

W związku z doniesieniami medialnymi w sprawie byłej pracownicy Politechniki Gdańskiej, podejrzewanej o wyprowadzenie środków finansowych z Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej działającej przy uczelni, pragniemy podkreślić, iż Politechnika Gdańska występuje w omawianej sprawie jako strona poszkodowana.

Natychmiast po ujawnieniu procederu rozpoczęliśmy szczegółowy, wewnętrzny audyt, a także rozwiązaliśmy umowę o pracę z osobą podejrzewaną o oszustwo. Wyniki audytu przekazaliśmy niezwłocznie prokuraturze wraz z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa.

Dokładny okres procederu w wykonaniu b. pracownicy uczelni, a także wielkość poniesionych z tego tytułu strat Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej, jest nadal weryfikowany w ramach prowadzonego przez śledczych postępowania.

Pragniemy też zapewnić, że pieniądze pracowników uczelni wpłacone do Kasy są zabezpieczone w całości oraz że nie poniosą oni jakichkolwiek reperkusji finansowych w związku z prowadzoną sprawą.

Grzegorz Armatowski/pOr