Wiadomości
Dawid Krupej (z lewej) radny PiS i Lech Parell (z prawej), szef gdansk.pl i stowarzyszenia SUM. (fot. Paweł Marcinko/Mateusz Ochocki/KFP

środa,

16 października 2019

12:25

Pieniądze z budżetu Gdańska zasiliły imprezy organizowane przez szefa gdansk.pl. "Moje honoraria są najniższe"

880 tysięcy złotych z biura prezydenta Gdańska ds. kultury otrzymało Stowarzyszenie SUM. Prezesem stowarzyszenia jest Lech Parell, będący także prezesem miejskiej spółki, zarządzającej stroną gdansk.pl. Pieniądze trafiają na cykliczne wydarzenia, na których pokazują się lokalne władze. Natomiast sam portal gdansk.pl jest wykorzystywany do ich promocji. - Moje honoraria jako prezesa w Stowarzyszeniu SUM są najniższe - twierdzi Lech Parell.

Na wstępie warto podkreślić, że od 2015 r. Miasto Gdańsk prowadzi otwarte dane - informator o wszystkich wydatkach z podmiotami zewnętrznymi. Jeśli prześledzimy zestawienie, to od czterech lat Stowarzyszenie SUM otrzymało od miasta łącznie 405 tys. zł.

INTERPELACJA DAWIDA KRUPEJA

Kilka dni temu Dawid Krupej, radny z klubu Prawa i Sprawiedliwości umieścił na portalu społecznościowym informację, w której zauważył przyznanie dotacji Stowarzyszeniu SUM. Pieniądze przyznano na Paradę Niepodległości i cykliczne imprezy plenerowe.

Radny zadał pytanie: "Ponad pół miliona złotych na lata 2019-2022 na stowarzyszenie, którego prezesem jest prezes miejskiej spółki. Przypadek?" Do prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz złożył też interpelację w tej sprawie. Zapytał m.in., czy może istnieć konflikt interesów. Odpowiedź poznamy najszybciej za 14 dni.

Warto tutaj jednak zwrócić uwagę, że to nie pierwsza tego typu dotacja z budżetu miasta. Postanowiliśmy je prześledzić.

LECH PARELL PREZESEM STOWARZYSZENIA SUM

Przenieśmy się do 2016 roku. To wtedy, czyli latem, członkiem zarządu Stowarzyszenia SUM został Lech Parell. Organizacja chwilę potem otrzymała 70 tysięcy złotych z miejskiej kasy na organizację Parady Niepodległości. Pieniądze trafiły z biura prezydenta do spraw kultury. Następne środki miejskie w wysokości 30 tysięcy złotych przyznane zostały na początku 2017 r. Dotacja celowa wsparła organizację Orszaku Trzech Króli.

Stowarzyszenie w 2017 r. otrzymywało jeszcze 65 tysięcy złotych na organizację misterium męki pańskiej i 90 tysięcy złotych na organizację Parad Niepodległości w latach 2017-2019. To jednak nie koniec dotacji z miasta.

W lutym 2018 r. Lech Parell został prezesem Stowarzyszenia SUM. W tym czasie właśnie stowarzyszenie otrzymało z biura prezydenta do spraw kultury dwukrotnie kwotę 40 tysięcy złotych. Na wszystkich imprezach pojawiały się władze miasta.

Stowarzyszenie SUM, od chwili gdy Lech Parell pojawił się w nim, otrzymało ponad 330 tysięcy złotych z Biura Prezydenta ds. Kultury. Do tej kwoty trzeba doliczyć tegoroczne pół miliona złotych.

GDANSK.PL PROWADZI LECH PARELL

Nic by w tym nie było dziwnego, gdyby nie fakt, że Lech Parell w grudniu 2016 r. został prezesem Gdańskiego Centrum Multimedialnego. Zgodnie z ostatnim sprawozdaniem finansowym, jest to jednostka zajmująca się mediami, ale też leasinguje samochody osobowe. Dodatkowo wynajmuje pomieszczenia biurowe oraz otrzymuje od miasta w nieodpłatne użyczenie sprzęt (używany) wykorzystywany do prowadzenia i rozwoju miejskich serwisów internetowych oraz świadczenia usług.

W roku obrotowym 2018 jednostka wypłaciła prezesowi i wiceprezesowi łączne wynagrodzenie w wysokości 314 900 złotych brutto. Władze Gdańskiego Centrum Multimedialnego nie są zobowiązane do składania oświadczeń majątkowych.

Wiele zastrzeżeń budzi też fakt, że miejska spółka prowadzona przez Lecha Parella jest wykorzystywana do relacjonowania imprez organizowanych przez Stowarzyszenie SUM. Choćby na początku tego roku na gdansk.pl ukazał się artykuł z filmem i zdjęciami sygnowanymi przez gdansk.pl właśnie o imprezie Stowarzyszenia SUM - "Orszak Trzech Króli". Podobnie było w poprzednich latach.

LECH PARELL: TO DZIAŁANIA NA RZECZ POLSKI

Szef gdansk.pl i zarazem prezes Stowarzyszenia SUM nie widzi w tym problemu.

- Podejmując działalność na rzecz Polski, najpierw w ramach opozycji demokratycznej w latach 80. a następnie w ramach Stowarzyszenia SUM, którego najistotniejszą częścią jest działalność ściśle patriotyczna, nakierowana na uhonorowanie polskości, nie przypuszczałem, że może to być kiedyś pretekst do tego rodzaju pytań. Czy działalność społeczna na rzecz Polski może powodować konflikt interesów? Być może u pana - skoro pan zadaje to pytanie - odpowiedział Lech Parell.

DOCHODY PREZESA STOWARZYSZENIA SUM

Zapytaliśmy o dochody prezesa Stowarzyszenia SUM.

- Prowadząc organizację nie pobieramy za to żadnych pieniędzy, a mam z tym mnóstwo zajęć, ponieważ nie zatrudniamy żadnych osób z wyjątkiem księgowości - zlecenie na zewnątrz. Pobieram natomiast honoraria za działania przy wydarzeniach, które kreujemy: ich reżyserię albo przygotowanie scenariusza, albo inne działania. Konkretnych kwot nie pamiętam teraz, a nie chciałbym się pomylić. Są to kwoty w przedziale 700 - 1500 zł za wydarzenie czyli 200 - 400 zł za każdy miesiąc jego przygotowania. A każde wydarzenie to minimum cztery miesiące działań. A czasami sześć. Moje honoraria jako prezesa są w każdym razie najniższe - tłumaczy Parell.

Cała sytuacja pod względem prawnym jest dopuszczalna. Jednak moralnie budzi kontrowersje. Etyka w administracji i transparentność nakazuje unikanie takich sytuacji, by chociażby tego rodzaju pytania, jak ze strony Radia Gdańsk, w ogóle nie padały.

KOLEJNA ZASKAKUJĄCA DOTACJA Z BIURA PREZYDENTA DS. KULTURY

To kolejna budząca wątpliwości dotacja. Przypomnijmy, że Radio Gdańsk niedawno ujawniło, iż urzędnik biura prezydenta do spraw kultury w gdańskim magistracie, Krystian Kujda, jest dyrektorem artystycznym festiwalu Octopus, który dwukrotnie otrzymał najwyższe granty w konkursach z budżetu miasta. W sumie przyznano 235 tys. zł.

Urzędnik dokonywał weryfikacji złożonych wniosków pod względem formalnym w konkursach, w których startował także jego festiwal. Miasto wyjaśnia, że pracownik nie miał wpływu na przyznanie środków. Mimo to zleciło kontrolę wewnętrzną, a sprawą zainteresowała się prokuratura.

Maciej Naskręt