Sport
Michał Nalepa i Daniel Łukasik opowiedzieli o meczu z Lechem Fot. Grzegorz Radtke/400mm.pl

niedziela,

15 września 2019

12:39

Wtórne rzuty rożne, swoje święte zasady i różnorodność. Piłkarze Lechii po wygranej z Lechem Poznań [POSŁUCHAJ]

Jakim cudem Michał Nalepa strzelił takiego gola? Jakie były taktyczne plany na mecz z Lechem? Czy drużyna lepiej czuje się tłamsząc rywala jak w pierwszej połowie, czy czekając na kontrataki jak w drugiej? Michał Nalepa i Daniel Łukasik odpowiadają na pytania po meczu z Lechem Poznań.
Michał Nalepa to człowiek, w którego przypadku kilku rzeczy można być na boisku pewnym. Nie odstawi nogi, ma bardzo dobry timing w powietrzu, agresywnie podchodzi do rywala i potrafi odnaleźć się pod bramką przeciwnika. Pokazywał to i w poprzednim sezonie ligowym, i w Pucharze Polski (arcyważny gol z Wisłą Kraków), i jeszcze we wcześniejszych rozgrywkach.

GDAŃSKA WERSJA ZLATANA

Ale że strzeli gola, którego naprawdę nie powstydziliby się najlepsi na świecie? No, tego jeszcze nie było. Zobaczmy:

#AkcjaMeczu
Michał Nalepa jak klasyczna "9"! Fantastyczne zachowanie środkowego obrońcy gospodarzy w polu karnym rywala ????@LechiaGdanskSA pokonuje @LechPoznan 2-1 i odnosi swoje pierwsze domowe zwycięstwo w tym sezonie ???????? pic.twitter.com/d9ZNn7ompZ

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 14, 2019

Co ciekawe, nie był to czysty przypadek. Tak zwane "wtórne rzuty rożne" to rzecz ćwiczona przez biało-zielonych. Obrońcy po nieudanym kornerze mogą zostać pod bramką przeciwnika i liczyć właśnie na tego typu dogrania. Tłumaczy i objaśnia główny zainteresowany:



Zaryglowany środek pola - to też mocno rzucało się w oczy w spotkaniu z "Kolejorzem". Daniel Łukasik, Jarosław Kubicki i Maciej Gajos roboty mieli mnóstwo, bo poza środkiem musieli zabezpieczać też boki. Oba skrzydła były naprawdę ofensywnie nastawione, więc asekuracja spadała na barki środkowych pomocników. A poza tym Lechia pokazała też dwa oblicza. W pierwszej połowie ofensywna i atakująca (na pewno można było strzelić więcej niż jedną bramkę), a w drugiej czekająca na kontrataki. W której roli gdańszczanie czują się lepiej? To wyjaśnia człowiek z centrum wydarzeń:




Tymoteusz Kobiela