Sport
Jakub Tęcza (z prawej) w poprzednim sezonie często gościł na treningach siatkarzy Trefla Gdańsk w Ergo Arenie. Teraz zmienił obiekt na mniejszą halę Łuczniczka, ale za to jego rola w drużynie wzrosła (fot. Radio Gdańsk/Michał Rudnicki)

niedziela,

08 września 2019

19:45

Z marketingu na ławkę trenerską, czyli o "zapracowanym szczęściu" Jakuba Tęczy [NIEZNANI, A SZKODA]

Ludzie, którzy pasjonują się sportem, szukają rozmaitych dróg, by znaleźć się jak najbliżej swojej ulubionej dyscypliny. Nie inaczej było z Jakubem Tęczą, który z działu marketingu siatkarskiego Trefla Gdańsk trafił... do sztabu szkoleniowego Pałacu Bydgoszcz. To pierwszy bohater nowego cyklu "Nieznani, a szkoda", w którym w każdą niedzielę o godz. 19:45 będziemy rozmawiali z ludźmi świata sportu, ale nie z gwiazdami, o których mówią wszyscy, a o bohaterach dalszego planu, za to z ciekawymi historiami w tle.

- Gdyby wyciąć ostatnie dwa lata, byłby to normalny transfer z grup młodzieżowych do seniorskiej siatkówki - przekonuje Jakub Tęcza. 

Tyle że przez ostatnie dwa lata Kuba, z wykształcenia ekonomista, pracował najpierw w branży farmaceutycznej, a później w dziale marketingu Trefla Gdańsk. Wcześniej też nie był pełnoprawnym członkiem sztabu w zespole Młodej Ligi nieistniejącego już Atomu Trefla Sopot, tylko - a jakże - pracownikiem marketingu, który miał promować młodzieżową drużynę.

- Przez przypadek trafiłem na treningi do Piotra Mateli. Zapytał, czy coś kiedyś odbijałem, czy potrafię grać w siatkówkę. Jeśli tak, to potrzebuje pomocy przy zajęciach. Przyszedłem raz, drugi, trzeci i tak już zostałem. Jako wolontariusz, bo robiłem to po godzinach i nic z tego nie miałem. Robiłem to dla siebie, bo Piotr pokazał mi zupełnie inną odsłonę siatkówki. Wtedy złapałem bakcyla i wiedziałem, że to jest to, co chcę robić - wspomina Tęcza.

NIE ZASTANAWIAŁ SIĘ

Współpraca między nim a wspomnianym Piotrem Matelą układała się na tyle dobrze, że ten teraz, będąc trenerem Pałacu Bydgoszcz, zaprosił Tęczę do współpracy w roli swojego asystenta.

- Nie zastanawiałem długo. Odpowiedź była krótka: jeśli uważasz, że będę w stanie ci pomóc, jestem do dyspozycji - relacjonuje. - Ktoś może powiedzieć, że to szczęście, fart. Mam jednak takie pojęcie jak "szczęście zapracowane". Szczęście przyjdzie do ciebie, jeśli faktycznie na to zapracujesz - zaznacza asystent trenera w występującym w Lidze Siatkówki Kobiet Pałacu Bydgoszcz.

O nietypowej ścieżce kariery, o tym czy łatwiej nakazać mężczyznom udać się na akcję marketingową w dniu wolnym, czy zaordynować pompki siatkarkom, a także o tym, jak na przebywanie z 14 kobietami reaguje narzeczona Jakuba Tęczy, można posłuchać w poniższej rozmowie.



Michał Rudnicki