Sport
James Florence w decydującym meczu ćwierćfinału zdobył 35 punktów fot. PAP/ Jan Dzban

czwartek,

16 maja 2019

10:43

Pojedynek wielu płaszczyzn, podtekstów i ambicji. Arka podejmuje Anwil w półfinale Energa Basket Ligi

Ivan Almeida kontra James Florence. Lider po fazie zasadniczej kontra Mistrz Polski z ubiegłego sezonu. Trenerzy, którzy Mistrzostwo Polski zdobywali jeszcze jako zawodnicy, a teraz pojedynkują się z ławki w garniturach. Kto z pary półfinałowej Arka – Anwil wyjdzie zwycięsko?

Wytypowanie silniejszego w tej rywalizacji to nie lada wyzwanie. Z jednej strony Arka, która okazała się najlepsza w fazie zasadniczej i umotywowana jest trzema zwycięstwami w sezonie nad rywalem. Z drugiej Anwil, o którym obserwatorzy polskiej koszykówki mówią, że gra inną, lepszą koszykówkę niż jeszcze kilka tygodni temu.

EKSPERCI ZA ANWILEM

Na ocenę ekspertów wpływa to, co działo się w ćwierćfinałach. Arka męczyła się z Legią, Anwil miażdżył Stal. - Zdziwiłbym się, gdyby ktokolwiek wygrał 3:0 – to głos eksperta koszykarskiego, komentatora Polsatu Sport Tomasza Jankowskiego. - W miarę trwania rywalizacji trenerzy Frasunkiewicz i Milicic zaczną wszystko zmieniać. Uważam, że Anwil wygra rywalizację po piątym meczu w Gdyni – to z kolei inny ekspert Polsatu Sport, Adam Romański. Ich sceptycyzm wobec Arki jest uzasadniony, bo gra drużyny w stopniu znacznym polega na sile dwóch gwiazd – Bostika i Florence’a. Kłopoty zaczynają się wówczas, gdy obaj pudłują.

MOST VALUABLE PLAYERS

Zapowiada się niezwykła rywalizacja gwiazd ligi. James Florence tytuł MVP fazy zasadniczej ma już w kieszeni. Ivan Almeida… też, tyle że przed rokiem. Ich pojedynek indywidualny powinien być ozdobą rywalizacji. Amerykanin z Arki to trójki z nieprawdopodobnych pozycji, Portugalczyk z Anwilu, to przede wszystkim wspaniałe wejścia pod kosz. Pierwszy już od dłuższego czasu w tym sezonie błyszczy, drugi coraz śmielej rozbłyska. Obu dyspozycja rywala nakręcać będzie, by przekraczać granice własnych możliwości.
W rundzie zasadniczej i Pucharze Polski nie było dyskusji. Arka wygrała w pierwszej kolejce, powtórzyła to we Włocławku, a na koniec dorzuciła jeszcze triumf nad drużyną z Kujaw w pierwszej rundzie Pucharu Polski.

... I TEN TRZECI

Nie jest wcale powiedziane, że o losach będzie decydował ktoś z dwójki Florence, Almeida. I nie, nie chodzi o Josha Bostica, tylko o… Marcusa Ginyarda. Amerykański skrzydłowy Arki wyraźnie się rozkręca. Już przeciwko Legii był ważnym ogniwem w układance Frasunkiewicza, a przecież był też ojcem zwycięstwa nad Anwilem w ćwierćfinale Pucharu Polski. Powtórzenie 26 punktów zdobytych przeciwko Mistrzowi Polski w Warszawie, na pewno wysoko ustawiłoby akcje Ginyarda na rynku transferowym, który ruszy lada dzień.

Arka rozpocznie u siebie, co nie będzie bez znaczenia. To właśnie w Gdyni udało jej się unicestwić Legię i jeśli gdynianie nie chcą jechać do włocławskiego kotła z koniecznością odrabiania strat, to wszystkie siły będą musieli rzucić na dwa pierwsze spotkania.

1. mecz półfinału Energa Basket Ligi: Arka Gdynia – Anwil Włocławek; Gdynia Arena, czwartek godz. 17:45

 

Paweł Kątnik