Sport
fot. PAP/Adam Warżawa

czwartek,

21 marca 2019

19:22

Energa Wybrzeże odrodziła się w wielkim stylu. Bramka na 10 sekund przed końcem daje zwycięstwo nad Górnikiem Zabrze

Thomas Orneborg zwycięski w debiucie na ławce trenerskiej Energii Wybrzeża. Gdańszczanie w ramach 24. kolejki PGNiG Superligi pokonali w hali Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu Górnik Zabrze 32:21.
W gdańskim klubie, przed ligowym starciem z Górnikiem Zabrze, postanowiono niespodziewanie zmienić trenera. Marcina Lijewskiego zastąpił Thomas Orneborg, który jest znany gdańskiej publiczności. Przed laty poprowadził szczypiornistki Vistalu do mistrzostwa Polski. W oficjalnych przekazach powodem zwolnienia Lijewskiego były słabe wyniki drużyny. Przed tym meczem gdańszczanie nie wygrali od 4 spotkań i są skazani na walkę w play-out Superligi.

Spotkanie nie cieszyło się dużym zainteresowaniem kibiców, ale ci którzy przyszli w czwartkowy wieczór do hali AWFiS od początku obserwowali ciekawe widowisko. Do 20. minuty przeważali goście, ale dwie bramki przewagi to wszystko na co było stać Górnika w pierwszej części meczu. Gdańszczanie stawili opór wyżej notowanemu rywalowi. Szybkie kontry Adamczyka, niezwykle pięć ważnych trafień Mateusza Wróbla i pomoc Artura Chmielińskiego w bramce spowodowały, że do przerwy drużyna Orneborga przegrywała zaledwie 15:16.

Na drugą część meczu gdańszczanie wyszli jeszcze bardziej zmobilizowani. Szybko odrobili straty i wkrótce wykorzystali zamieszanie w szeregach Górnika. W 40. minucie trener Górnika wprowadził do gry siódmego zawodnika, ale to narobiło jego drużynie więcej szkody niż pożytku. Wybrzeże dwukrotnie trafiało do pustej bramki i objęło prowadzenie 23:21. Goście jednak szybko odrobili straty i w 49. minucie ponownie byli na prowadzeniu 27:26.

Cios za cios. Tak można opisać cały mecz. Chwilę później Wybrzeże znów zbudowało dwie bramki przewagi, a następnie je straciło. Na 30 sekund przed końcem był remis 31:31. Piłkę miał Górnik, ale zabrzanie nie wykorzystali akcji ze skrzydła. Konta Wybrzeża. Piłka trafia do Adamczyka, ten dogrywa na skrzydło do Papaja, a ten na 10 sekund przed końcem daje upragnione zwycięstwo gdańszczanom 32:31.

lus