Sport
Fot. Radio Gdańsk / Jacek Klejment

piątek,

22 lutego 2019

18:56

Jakość gry Arki niczym stan murawy na stadionie w Gdyni. To już trzecia porażka z rzędu

Arka Gdynia na wiosnę jeszcze nie wygrała. Tym razem podopieczni Zbigniewa Smółki musieli uznać wyższość Piasta Gliwice, który - mimo niepozornego wyniku - pewnie zwyciężył przy Olimpijskiej 2:1. Honorową bramkę dla gospodarzy strzelił Damian Zbozień.

Pierwsze minuty spotkania minęły pod znakiem obaw o stan murawy. Płyta, na której wystąpili piłkarze obu zespołów, wyglądała tragicznie, bardziej przypominając klepisko niż nawierzchnię do gry w piłkę nożną.

A mecz @ArkaGdyniaSSA - @PiastGliwiceSA dzisiaj na pastwisku... Nie dał rady zarządca obiektu ewidentnie. #ARKPIApic.twitter.com/Elp0RpZqHA

— Tymek Kobiela (@T_Kobiela) 22 lutego 2019

Jeśli chodzi o same emocje piłkarskie, to od początku spotkania widać było optyczną przewagę gości z Gliwic. Podopieczni Waldemara Fornalika wyraźnie kontrolowali sytuację na boisku, co jakiś czas zagrażając bramce strzeżonej przez Steinborsa. Arka ograniczała się do szybkich kontr, licząc na zrywy Zarandii i błysk geniuszu Michała Janoty. Jednak przez pierwsze 20 minut nic z tego nie wynikało, bo defensorzy Piasta albo szybko kończyli akcje "żółto-niebieskich", albo podopiecznym Zbigniewa Smółki brakowało, nie pierwszy raz zresztą, ostatniego podania.

STAŁY FRAGMENT I... GOL

Gdy wydawało się, że Arka zaczyna się rozkręcać, na prowadzenie wyszli piłkarze Piasta. Idealne dośrodkowanie Hateleya na bramkę zamienił Jakub Czerwiński. W tej sytuacji nie popisał się też Adam Danch, który nie utrudnił stoperowi "Piastunek" zadania. Chwilę potem goście mogli podwyższyć prowadzenie, ale po główce Piotra Parzyszka piłka minimalnie minęła słupek. Przed przerwą podopieczni Fornalika wymierzyli jeszcze jeden cios. Po koronkowej akcji prowadzenie gości ze Śląska podwyższył Joel Valencia.

53 sekundy trwała bramkowa akcja Piasta: od przechwytu Dziczka do gola Valencii. 18 podań wymienionych. Nawet im zły stan murawy nie przeszkadzał.????#ARKPIA

— Krzysztof Marciniak (@Marciniak_k) 22 lutego 2019

Całą grę gospodarzy w pierwszej połowie najlepiej podsumowuje fakt, że pierwszy celny strzał piłkarze Arki oddali dopiero w 45 minucie.

PODOBNA DRUGA POŁOWA

Obraz drugiej połowy niczym nie różnił się od pierwszej części spotkania. W zasadzie mogłaby się nie odbyć. Mimo że Arka częściej miała piłkę w swoim posiadaniu, to nic z tego nie wynikało. Nie pomógł nawet karny podyktowany po faulu na Michale Janocie. Sam poszkodowany podszedł do jedenastki, ale jego strzał był tak fatalny, jak wspomniana murawa.

EMOCJE NA SAM KONIEC

Gdy wydawało się, że Arka przegra z kretesem, nadzieje na remis dał Damian Zbozień, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył bramkę kontaktową. Gospodarze wyraźnie dostali nowe życie i rzucili się do odrabiania strat. Jednak było już za późno. Mimo wyraźnej poprawy gry żołto-niebieskich pod koniec spotkania, obraz całego meczu był dokładnie taki jak poniżej.

Jakość gry Arki jest równa jakości murawy na stadionie w Gdyni #ARKPIA

— Paweł Tanona (@ptanona) 22 lutego 2019

Arka przegrała zasłużenie. Ustępowała gościom niemal w każdym aspekcie gry, przez co zaliczyła 3 porażkę na wiosnę. W sumie nie wygrała już od 7 kolejek. Piast z kolei wygrał po raz pierwszy na wyjeździe od 30 lipca 2018 roku.

Arka Gdynia - Piast Gliwice 1:2 (0:2)

Arka: P. Steinbors - D. Zbozień, L. Marić (90' G. Cvijanović), A. Danch, A. Marciniak - A. Deja, M. Nalepa (79' N. Aankour) - L. Zarandia, M. Janota, M. Banaszewski (74' D. Sołdecki) - M. Jankowski

Piast: F. Plach - M. Pietrowski, A. Sedlar, J. Czerwiński, M. Kirkeskov - T. Hateley, P. Dziczek - M. Konczkowski (84' T. Jodłowiec), J. Valencia, J. Felix - P. Parzyszek (74' M. Papadopulos)


 mkul


Zobacz Galerię