Sport
Fot. Facebook/Starogard Gdański

sobota,

09 lutego 2019

14:28

Wielki manifest kibiców Polpharmy Starogard. (Wygrany) mecz był sprawą drugorzędną

"Nigdy nie zginie, Polpharma nigdy nie zginie" - wybrzmiewało najgłośniej podczas sobotniego meczu Polpharmy Starogard Gdański z GTK Gliwice. Wszystko z powodu woli wycofania się Zakładów Farmaceutycznych Polpharma ze sponsorowania drużyny koszykarskiej.

Nad trybuną zawisł długi na 30 metrów baner z napisem "Polpharma leki produkuje - codziennie życie ratuje - nasz klub też uratuje". Wszystko na pomarańczowym tle z dwoma niebieskimi akcentami: nazwą sponsora Polpharma i wyrazem "kibice" - po to, by podkreślić, że oba podmioty współpracowały przez lata, wspólnie budując historię koszykówki w Starogardzie.

Całe to zamieszanie powstało w tle wydarzeń ostatnich kilku dni. Przedstawiciel sponsora Zakładów Farmaceutycznych Polpharma poinformował władze klubu o zamiarze wycofania się ze sponsorowania drużyny koszykarskiej w Starogardzie Gdańskim. Oznaczałoby to konieczność pozyskiwania nowego sponsora głównego, a w przypadku nieuzyskania go – definitywny koniec koszykówki na najwyższym poziomie w mieście.

"GORĄCY TEREN W STAROGARDZIE"

Kibice, ci ze Starogardu, tworzą jedną z najgorętszych atmosfer w Energa Basket Lidze. Zawodnicy z drużyn przyjezdnych zgodnie stwierdzają, że "gorący teren w Starogardzie" motywuje podwójnie i trudno jest tam wygrywać.

51100922 830444990645787 3447551084355125248 nKibice Polpharmy wierzą, że klub będzie dalej grał w PLK Fot. Radio Gdańsk/Paweł Kątnik


Przez blisko dwie dekady koszykarski zespół równał się nazwie Polpharma. W tym czasie w Starogardzie wykształcił się nawyk cotygodniowej wizyty na meczach koszykarskich, w szczelnie wypełnionej hali im. Andrzeja Grubby. A sama atmosfera u koszykarzy wywoływała różne reakcje - płacz wychowanka klubu Bartosza Sarzało, schowanego za ręcznikiem i w objęciach związanego przez lata z klubem ojca czy brzydkie gesty Iwo Kitzingera z Trefla podczas meczu o brąz Mistrzostw Polski. Zawsze było jednak z pazurem i emocjonalnie. Dziś cała kibicowska społeczność wierzy, ba, raczej nie wyobraża sobie, by w przyszłości mogło być inaczej.

WAŻNE ZWYCIĘSTWO, ALE NIE BYŁO ŁATWO

A jak było w sobotę sportowo? Niezwykle ważne z punktu czysto PR-owego było zdecydowane zwycięstwo nad GTK Gliwice. To jednak nie przyszło tak łatwo. Polpharma w ostatnim czasie wpadła w dołek, przegrała 4 mecze z rzędu i z rewelacji ligi popadła w przeciętność, spadając na 8. miejsce w tabeli.

Z kolei zespół z Górnego Śląska jest najbardziej nierówną drużyną w PLK - potrafi wygrywać z bardzo silnymi Legią i MKS-em Dąbrowa Górnicza, by potem przegrać z jednym z najsłabszych w stawce Miastem Szkła Krosno. I te proporcje potwierdzały się w meczu. Pierwszą połowę zwycięsko zakończyli przyjezdni.

Repertuar, za który eksperci koszykarscy doceniają Polpharmę, Kociewskie Diabły pokazały dopiero w drugiej połowie. Wreszcie szybkie dzielenie się piłką i żwawa gra w ataku poskutkowały odrobieniem strat, wyjściem na kilkupunktowe prowadzenie i utrzymanie tego wyniku do końca meczu. Skuteczny kwartet Bussay, Bibbins, Młynarski i Gołębiowski zdobył łącznie dla Polpharmy... 74 punkty. Ostatecznie Polpharma pokonała GTK Gliwice 96:80 i wygrała pierwszy mecz po czterech porażkach z rzędu.

Teraz przed zespołem ze Starogardu finałowa rozgrywka w Pucharze Polski i potyczka z Legią Warszawa.

Dłuższy materiał z wypowiedziami wieloletnich kibiców Polpharmy ukaże się niebawem.

Paweł Kątnik