Sport
Fot. PAP/Maciej Kulczyński

poniedziałek,

17 grudnia 2018

19:56

Tym razem szczęście nie dopisało. Lechia, choć waleczna i przeważająca, wraca z Legnicy tylko z punktem

Bezbramkowym remisem zakończył się przedostatni w tym roku mecz Lechii Gdańsk w piłkarskiej ekstraklasie. Biało-zieloni zremisowali na wyjeździe z Miedzią Legnica w spotkaniu kończącym 19. kolejkę.
Trener Stokowiec na mecz w Legnicy posłał najsilniejsza jedenastkę. W środku pola, kolejny raz od pierwszych minut pojawił się Tomasz Makowski, który w ostatnich kolejkach stał się pierwszym wyborem szkoleniowca. Bez niespodzianek obyło się także w formacji ofensywnej. Parę skrzydłowych stworzyli Lukas Haraslin i Rafał Wolski z kolei na szpicy, najbardziej wysunięty był Flavio Paixao.

Lechia mecz mogła rozpocząć z wysokiego "C". Gdańszczanie bez skrupułów rozpoczęli spotkanie z "Miedzianką" i już w pierwszych sekundach mogli prowadzić. Doskonale na prawym skrzydle odnalazł się Filip Mladenović który pomknął z piłką na 16. metr, dograł wzdłuż pola karnego. Akcji nie udało się zamknąć Wolskiemu, ale futbolówka trafiła jeszcze pod nogi Paixao. Ten jednak chybił i legniczanie mogli mówić o dużym szczęściu.

W pierwszych minutach gospodarze byli cofnięci do głębokiej defensywy. Zresztą obrona Miedzi wyglądała na niezwykle szczelną, a beniaminek ekstraklasy swoją siłę opierał głównie na kontrataku. Efekt? W pierwszej połowie Miedź nie oddała celnego strzału na bramkę Dusana Kuciaka. Lechia też nie błyszczała, choć prezentowała ofensywny futbol. W 16. minucie mogło być 1:0. Kombinacyjnie rzut rożny rozegrali pomiędzy sobą Mladenović i Wolski, ten drugi dośrodkował w pole karne a piłka dotarła do Nalepy. Obrońca starał się zaskoczyć bramkarza, ale piłka ostatecznie trafiła w jego ręce. Do końca pierwszej połowy nie za wiele działo się zarówno po jednej jak i drugiej stronie. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, ale lepszym zespołem wydawała się być Lechia.

Początek drugiej części meczu już nieco bardziej wyrównany. Miedź w końcu zagroziła gdańskiej bramce. Forsell, w 49. minucie, huknął jak z armaty, z rzutu wolnego, na wysokości zadania stanął jednak Kuciak, który sparował bardzo ciężką piłkę, która po koźle zmierzała do bramki. Chwilę później strzałem odpowiedział Kubicki. Bramkarz z problemami, ale ostatecznie złapał piłkę.

W 68. minucie mogło być po wszystkim. Po dośrodkowaniu Kubickiego, pusty przelot zaliczyli obrońcy Miedzi, do futbolówki na 5 metrze dopadł Haraslin, ale słowacki pomocnik fatalnie chybił. W 87. minucie piłkę meczową mieli gospodarze. Zieliński dostał doskonałą piłkę na 15 metrze, przełożył futbolówkę na lewą nogę, ale strzelił bardzo wysoko nad bramką i Lechia mogła mówić o dużym szczęściu. Końcowe minuty to dominacja gospodarzy, którzy wyczuli, że mogą ograć lidera tabeli, ostatecznie również im zabrakło skuteczności i mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

lus