Sport
Fot. PAP/Adam Warżawa

wtorek,

13 listopada 2018

15:54

Były zawodnik Lechii Gdańsk o możliwym debiucie w kadrze: "Podchodzę do tego z optymizmem i bez tremy"

Adam Buksa jest jednym z dwóch piłkarzy, obok swojego klubowego kolegi z Pogoni Szczecin Huberta Matyni, którzy w czwartkowym meczu z Czechami mają szansę zadebiutować w reprezentacji. - Stać mnie, aby w reprezentacji zagościć na dłużej - uważa 22-letni napastnik.
Buksa grał w barwach Lechii w latach 2014-2016. W tym czasie zaliczył 16 występów i zdobył jednego gola. Podczas jego pobytu w Gdańsku miał okazję bliżej współpracować z ówczesnym trenerem klubu, a aktualnym selekcjonerem reprezentacji Jerzym Brzęczkiem. Teraz napastnik gra w Pogoni Szczecin i występami właśnie w tej drużynie wywalczył sobie zaufanie Brzęczka. Jak sam jednak podkreśla, powołanie na zgrupowanie przed towarzyskim meczem z Czechami oraz konfrontacją z Portugalią w Lidze Narodów było dla niego zaskoczeniem.

- Ta nominacja była moim celem, ale miałem świadomość, że przede mną dużo pracy i nie spodziewałem się, że przyjdzie tak szybko. W Pogoni wykonujemy bardzo dobrą robotę i wiedziałem, że jeśli utrzymam z chłopakami tę dyspozycję, to do tego powołania może być blisko. Fakt, że jesteśmy na kadrze razem z Hubertem świadczy o tym, że selekcjoner uznał, iż na to powołanie już zasłużyliśmy. Teraz musimy udowodnić, że trener Brzęczek miał rację – mówił.

ZAPISANY NUMER

O powołaniu dowiedział się bezpośrednio od selekcjonera. - Wcześniej nie miałem sygnałów na ten temat i nagle trener Brzęczek zadzwonił do mnie. Wyświetlił mi się jego numer, który miałem jeszcze z czasów gry w Lechii. Serce mocniej mi zabiło, ale jednocześnie bardzo się ucieszyłem się, bo domyśliłem się, czym ten telefon może być spowodowany. Tym bardziej, że od momentu, w którym odszedłem z gdańskiej drużyny, nie kontaktowaliśmy się – tłumaczył.

22-latek miał już okazję, w 2014 i 2015 roku, współpracować z obecnym selekcjonerem. - Za jego kadencji dostałem poważną szansę w ekstraklasie, którą trochę przystopowała kontuzja odniesiona w meczu z... Pogonią. Grałem też w prestiżowych sparingach i bardzo dobrze wspominam ten okres. Także z tego względu, że dużo się wówczas nauczyłem i cieszę się, że ponownie mamy okazję współpracować. Selekcjoner wie, czego może ode mnie oczekiwać, zna też moje słabe i silne strony. Z taką świadomością łatwiej mi było wejść do kadry. Już wcześniej trener Brzęczek dołożył swoją cegiełkę do mojego rozwoju, dzięki niemu stałem się lepszym zawodnikiem i nabrałem pewności siebie – przyznał Buksa.

OPTYMIZM I BRAK TREMY

Jak przyznał, na zgrupowaniu w Trójmieście pojawił się z dużym optymizmem i jednocześnie bez debiutanckiej tremy. - Jest to dla mnie nowe doświadczenie, ale nie stresuję się. To wspaniałe przeżycie, z którego chcę czerpać jak najwięcej i mam nadzieję, że nie jest to jednorazowa przygoda, ale będzie to dla mnie standard. Nie przyjechałem też po to, aby kogoś za to przepraszać i prosić o jak najniższym wymiar kary. Przyjechałem się "sprzedać", mam na pewno dużo do zaoferowania i chcę to udowodnić. Stać mnie, aby w reprezentacji zagościć na dłużej i w przyszłości stanowić o jej sile – podkreślił.

Zawodnik zdaje sobie sprawę, że do pewnego miejsca w kadrze biało-czerwonych wiedzie jednak daleka droga. - Jest wiele warunków, które muszę spełnić. To praca, regularna gra, rozwijanie się pod wieloma względami, nie tylko technicznym i taktycznym, a także odpowiednie prowadzenie się. Na to wszystko muszę zwracać uwagę, bo jestem stosunkowo młody. A na pewno najmłodszy na tym zgrupowaniu. Dużo pracy przede mną, ale jestem na dobrej drodze – ocenił.

INNA POZYCJA

Brzęczek przyznał na poniedziałkowej konferencji prasowej, że nie zamierza Buksy wystawić na środku ataku, gdzie w kadrze jest spora konkurencja, tylko chce sprawdzić go na innej pozycji. Chodzi o bok pomocy.

- Wiedziałem o tym od początku i nie mam z tym żadnego problemu. Występowałem już na skrzydle, zarówno po lewej, jak i prawej stronie także w Lechii i to właśnie za kadencji trenera Brzęczka. Na tej pozycji czułem się dobrze. Co prawda ostatnie mecze w Pogoni grałem w ataku i wydaje mi się, że pozycja numer dziewięć jest dla mnie optymalna, jednak w zależności od ustawienia mogę być też fałszywym skrzydłowym i schodzić do środka. Mam niezły strzał z dystansu, co pozwala mi operować w głębi boiska – zauważył.

Piłkarz Pogoni nie ma jednego piłkarza, na którym się wzoruje, ale blisko mu do Roberta Lewandowskiego. - Chyba nie będę oryginalny kiedy powiem, że jest to bardzo dobry przykład dla chłopaków w Polsce jak można poprowadzić karierę i jak można się wybić, pomimo również trudnych chwil. Tą drogą staram się iść. Oczywiście Robert zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko, ale jestem w stanie podążać jego ścieżką i rozwijać się tak jak on – podsumował Buksa.
 
PAP/mili