Sport
Fot. PAP/Adam Warżawa

środa,

07 listopada 2018

20:30

To już staje się nudne, więc ile jeszcze? Czwarta kwarta przekleństwem koszykarzy Arki

Gdyby na świecie ogłoszono konkurs na najbardziej pechowych kibiców świata, wygraliby fani koszykarzy Arki Gdynia. Ich zespół znowu grał dobrze i ponownie nic z tego nie ma. W meczu z Lokomotivem Kubań Krasnodar Arkowców pogrążyła ostatnia część gry i ostatecznie przegrali oni 72:96.

Męczarnię przeżywają kibice zespołu z Gdyni. Koszykarze Arki robią w Europie naprawdę dobre wrażenie, na tle silnego i faworyzowanego Lokomotivu byli równorzędnym rywalem, ale znów tylko przez trzy kwarty. W czwartej gospodarze z Krasnodaru powtórzyli wyczyny Alby Berlin, Lokomotivu z meczu w Gdyni czy tego, co zdarzyło się w spotkaniu z Cedevitą i po prostu zmiażdżyli polski zespół. 


WYGRYWAĆ JAK 400-METROWIEC

Na nic zdała się odpowiedzialna gra, utrzymywanie koncentracji i wysiłek włożony w to spotkanie. Na tablicy wyników, jak w poprzednich pięciu meczach, wygrywają rywale. Na naszej antenie Przemysław Frasunkiewicz tłumaczył to tak: Porównam to do wyścigu na 400 metrów, jeżeli się biegnie w tym sprincie z mistrzem świata, to nie oszczędza się na pierwszych stu metrach, tylko się biegnie ile sił na ostatnich 100 metrach. My jesteśmy na tyle niedoświadczeni, że nie potrafimy przyspieszyć w tych końcowych metrach. Ale cieszy, że potrafimy już z nimi walczyć - powiedział Frasunkiewicz. Może po prostu należy się z trenerem zgodzić i przyjąć, że ten sezon jest zapoznawczy, a drużyna uczy się starć z europejskimi potentatami? Oczekiwania jednak już teraz są ogromne.

SZUKAJĄC POZYTYWÓW

Ale oprócz 30 minut wyrównanej gry, jest coś innego, co powinno cieszyć. Na lidera Polaków w Arce wyrasta Marcel Ponitka. W środę zdobył 18 punktów, ale już od kilku tygodni widać, że nie boi się gry 1 na 1 z bardziej doświadczonymi rywalami. Jeśli jego rozwój nie zwolni, za kilka lat będzie jednym z liderów polskiej reprezentacji.

Arka nadal płaci frycowe za bycie gołowąsem w europejskim gronie. Ambicja to na razie za mało na tle doświadczenia, obycia i spokoju, którymi emanują rywale. Dlatego bilans w Eurocupie to 1 zwycięstwo i 5 porażek. Ale te porażki mają dać gdyńskiej koszykówce pożytek w przyszłości i to tej niedalekiej.

 

Paweł Kątnik