Sport
Milos Krasic strzelający głową na 2:0. Fot. PAP/Adam Warżawa

sobota,

18 listopada 2017

22:13

Drugie z rzędu zwycięstwo Lechii Gdańsk. Biało-zieloni pokonali Wisłę Płock 3:0

Po przerwie na reprezentację Lechia pokonała na własnym stadionie Wisłę Płock 3:0. Dwie bramki zdobył, z czego pierwszą po fatalnym błędzie bramkarza gości, najlepszy strzelec gdańszczan Marco Paixao.

Lechia po raz drugi zwyciężyła w tym sezonie Wisłę Płock – na inaugurację rozgrywek ekstraklasy wygrała na wyjeździe 2:0, natomiast w pierwszym spotkaniu rundy rewanżowej bez problemu triumfowała 3:0. Była to trzecia kolejna porażka gości - dwa poprzednie spotkania z Piastem Gliwice i Jagiellonią Białystok płocczanie przegrali 1:2.

Spory udział w zwycięstwie Lechii miał Seweryn Kiełpin, który w już w trzeciej minucie popełnił kardynalny błąd. W banalnej sytuacji golkiper "Nafciarzy" wypuścił piłkę z rąk, którą w pustej bramce umieścił Marco Paixao - portugalski napastnik strzelił swojego 10. gola w sezonie.

W 17. minucie było już 2:0 dla biało-zielonych. Tym razem Milos Krasic zagrał na prawo do Flavio Paixao i ruszył w pole karne, gdzie otrzymał dokładne podanie od Portugalczyka i efektownym uderzeniem głową po raz drugi pokonał Kiełpina.

TRZY GOLE DO PRZERWY

Do szatni goście zeszli jednak przy stanie 0:3. W pierwszej połowie, z powodu odpalenia przez miejscowych fanów środków pirotechnicznych i zadymienia boiska, spotkania zostało dwa razy przerwane. Arbiter przedłużył tę część o sześć minut i w doliczonym czasie swoją drugą bramkę zdobył Marco Paixao.

W tej sytuacji nie popisał się z kolei Damian Szymański. Po rzucie rożnym egzekwowanym przez Rafała Wolskiego środkowy pomocnik Wisły niefortunnie zagrał piłkę w kierunku własnej bramki i najskuteczniejszy piłkarz Lechii z bliska umieścił ją głową w siatce.

POWRÓT PESZKI

Od 60. minuty drużyna z Płocka grała już w "10". Za faul na Marco Paixao drugą żółtą kartkę otrzymał Igor Łasicki. A w 64. minucie gospodarze mogli już wygrywać 4:0 – tym razem Arkadiusz Reca za słabo podał do własnego bramkarza i w dogodnej sytuacji znalazł się Flavio Paixao, ale tym razem Kiełpin na raty, dwoma wślizgami, zażegnał niebezpieczeństwo.

Z kolei w 72. minucie podobny błąd popełnił Szymański, jednak Marco Paixao za daleko wypuścił piłkę i padła ona łupem golkipera przyjezdnych. Za chwilę na boisku pojawił się owacyjnie powitany przez kibiców Sławomir Peszko, który z powodu kontuzji kolana opuścił osiem ostatnich ligowych meczów Lechii.
PAP/mro