Sport
Fot. Agencja KFP/Krzysztof Mystkowski

poniedziałek,

02 października 2017

14:27

Zanikająca biało-zielona tożsamość. Po co Lechii akademia?

Lechia zawsze słynęła ze swoich wychowanków – powiedział mi kiedyś w wywiadzie Bogusław Kaczmarek. Rzeczywiście, za czasów "Bobo" w kadrze było mnóstwo wychowanków biało-zielonych, a wielu z nich grało w pierwszym składzie. Od czasu przejęcia klubu przez Franza Josefa Wernze w Lechii ani jeden junior z akademii nie zaistniał na poważnie w kadrze pierwszego zespołu. Może czas zadać pytanie: po co ta akademia w ogóle istnieje?
Nowy właściciel, który Lechię przejął na początku 2014 roku, wprowadził rewolucyjne zmiany. Zaczęto masowo sprowadzać i oddawać piłkarzy. Na początku efekt był kontrowersyjny, ale z czasem przyszła stabilizacja, zakontraktowano klasowych zawodników i sytuacja znacznie się poprawiła, a biało-zieloni byli bliscy awansu do eliminacji europejskich pucharów.

KUPOWAĆ I SPRZEDAWAĆ, ALE NIE WYCHOWYWAĆ

Celem klubu, obok walki o najwyższe cele w ekstraklasie, jest również kupowanie młodych zawodników i sprzedawanie ich z zyskiem. Można to robić z wychowankami, czego najlepszym przykładem jest Lech Poznań, ale w Lechii z wprowadzania zawodników z akademii całkowicie zrezygnowano. Ostatnim był Przemysław Frankowski, ale on miejsce w pierwszym składzie wypracował przed zmianami w klubie. Po nich w klubie uznano, że nie jest już potrzebny i bez żalu oddano do Jagiellonii. Prawdziwej szansy nie dostali ani ci, którzy byli już w klubie, jak Kacper Łazaj, ani ci, którzy wiek seniorski dopiero co osiągnęli, jak Juliusz Letniowski.

CZY TRENERA INTERESUJE AKADEMIA?

Niedawno w programie Liga+Extra prezes Adam Mandziara nie był w stanie powiedzieć, czy ówczesny trener Piotr Nowak ogląda mecze drużyn juniorskich, co jasno pokazuje faktyczny poziom zainteresowania rozwojem wychowanków. Być może nowy szkoleniowiec będzie dokładniej monitorował akademię, ale w jednym z wywiadów wyjaśnił już, że poza zwiększeniem obciążeń treningowych, niewiele zmieni.

ZANIKAJĄCA TOŻSAMOŚĆ

Posiadanie odpowiedniej liczby drużyn juniorskich to oczywiście jeden z wymogów licencyjnych. Do korzystania z młodzieżowców zachęca Pro Junior System, ale aktualnie nikogo zmusić nie można. W programie kluby zbierają punkty za minuty spędzone na boisku przez młodzieżowców i wychowanków. Choć PZPN wprowadził system od sezonu 2016/17, to klasyfikacje dostępne są już od rozgrywek 13/14. Wynik Lechii drastycznie pikuje. Trzeba jednak pamiętać, że za nami dopiero 1/3 sezonu.

Lechia w Pro Junior System:

Sezon 2013/14 – 6778 punktów.

Sezon 2014/15 – 468 punktów.

Sezon 2015/16 – 1516 punktów.

Sezon 2016/17 – 1403 punkty.

Sezon 2017/18 – 97 punktów.*


*97 punktów Lechia uzbierała w 11 kolejkach dzięki występom Karola Fili i Floriana Schikowskiego. Gdyby utrzymała takie tempo, w całym sezonie zbierze 326 punktów. Jednak Fila został wypożyczony, a Schikowski od 7. kolejki nie zagrał nawet minuty.

Wyniki z rozgrywek 15/16 i 16/17 to zasługa Pawła Stolarskiego, który w sumie zdobył 87 procent punktów Lechii. Kiedy obrońca wyrósł z wieku młodzieżowca, biało-zieloni przestali punktować w tej klasyfikacji. A w sezonie 2013/14 byliby na podium, bo po boisku biegali Przemysław Frankowski, Paweł Dawidowicz, Wojciech Zyska, Stolarski, Damian Kugiel, Przemysław Smuczyński, Łukasz Kacprzycki i Aleksander Jagiełło.

Lechia po zmianie właściciela wybrała prostszą drogę. Gdańszczanie postawili na kupowanie, zamiast wychowywania. Być może biało-zieloni osiągną pożądany wynik, ale tożsamość, którą budowali od lat, coraz bardziej zatracają.

Tymoteusz Kobiela