Sport
Adam Korol skomentował w Radiu Gdańsk srebro zdobyte przez polskie wioślarki (Fot. 400mm.pl/Grzegorz Jędrzejewski)

środa,

28 lipca 2021

19:32

Korol po medalu wioślarek: na ten krążek czekała cała Polska. Emocje ogromne, ale wiedziałem, że będzie dobrze

Wioślarze i wioślarki znaleźli się na ustach całej Polski. Czwórka podwójna w składzie Agnieszka Kobus-Zawojska, Marta Wieliczko, Maria Sajdak i Katarzyna Zillmann wywalczyła srebro. W końcu biało-czerwoni znaleźli się w klasyfikacji medalowej. – To był wspaniały wyścig, dziewczyny poradziły sobie doskonale – mówi nam wielokrotny mistrz świata i mistrz olimpijski z Pekinu Adam Korol.
Ta osada od początku była typowana do zdobycia medalu. Polki były faworytkami, ale po kilkudniowym oczekiwaniu na medale i paru niespodziewanych porażkach ekscytacja wśród kibiców i obserwatorów osiągnęła niespotykany poziom. – W skali od 1 do 10 ten sukces oceniam na 10, a gdyby można było więcej, to dałbym więcej! – mówi nam Adam Korol. – Na ten medal wyczekiwała cała Polska, nie tylko wioślarska. Wszyscy, którzy kibicują polskiej reprezentacji w Tokio. Blisko było kilka zawodniczek – w taekwondo, kajakarstwie, nasze szpadzistki – ale bez medalu doszliśmy do finałów wioślarskich, które w dodatku zostały przełożone z wtorku na środę – przypomina, podkreślając, jak bardzo wyczekiwany był ten medal.

"WIEDZIAŁY, CO ROBIĄ"

– W finałach były cztery nasze osady. Dwójka podwójna chłopaków – szóste miejsce. Czwórka bez sternika pań – także szóste. Dwie szanse już uciekły, zostały kolejne dwie. Świetny wyścig czwórki podwójnej męskiej, której do medalu zabrakło 0,3 sekundy. Po nich została ostatnia szansa, ale też nasz najpewniejszy punkt. To był wspaniały wyścig, chociaż nie do końca układał się po naszej myśli. Dziewczyny płynęły na czwartej pozycji, uciekły Chinki i Niemki, mocno zaatakowały też Holenderki. Trochę nerwów dla kibiców było, ale dziewczyny doskonale wiedziały, co robią. Metr po metrze przesuwały się do przodu i wspaniale popłynęły ostatnie 500 metrów. Tam były bardzo trudne warunki atmosferyczne, dość duża fala, a nasze dziewczyny popłynęły fantastycznie. Dawno tak się nie cieszyłem – dodaje Korol.

Po wyścigu furorę robiło też nagranie z udziałem komentatorów stacji Eurosport. Emocje sięgnęły zenitu:

????️ Grzegorz Pajda, Julia Michalska-Płotkowiak i @adam_korol po srebro płynęli razem z @KobusZawojska, @WieliczkoM, Marią Sajdak i Katarzyną Zillmann❗ ????????????

Każdy moment #Tokyo2020 na żywo i bez reklam w Eurosporcie w https://t.co/1ySwqsWDRE ➡️ https://t.co/t5ELr4GhiU#Rowing pic.twitter.com/HaJPEPIIOT

— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) July 28, 2021

– Byłem bardzo poruszony, nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić. Nie spałem ponad 30 godzin, nie zmrużyłem oka. We wtorek sam siebie nie poznawałem, bo tak byłem podekscytowany tymi szansami naszych osad, całej dyscypliny. Emocje, wow, jak miałbym sam startować, a nawet gorzej, bo jak startowałem, miałem na coś wpływ, a tutaj nie – tłumaczy Korol.

Emocje były ogromne, ale tak naprawdę zostały podgrzane wspomnianym oczekiwaniem. Bo absolutnie nie można nazwać sensacją tego, że akurat ta osada wywalczyła medal.

– Dziewczyny w tym pięcioleciu między Igrzyskami dwukrotnie zdobywały srebro, a raz złoto mistrzostw świata. To jest nasza najbardziej utytułowana osada. Na kogo innego mielibyśmy stawiać? W sezonie też wyglądały dobrze, pływały coraz szybciej. Trener Kuba Urban jest bardzo oszczędny w pochwałach, ale sam mówił mi, że jest naprawdę szybko. To mi wystarczyło. Wiedziałem, że będzie dobrze – dodaje Korol

DRAMAT W CIENIU SUKCESU

Nieco wcześniej o włos od medalu byli panowie. Czwórka podwójna w składzie Dominik Czaja, Wiktor Chabel, Szymon Pośnik i Fabian Barański zajęła czwarte miejsce. Trzeci Australijczycy byli szybsi o 0,3 sekundy.

Ten ból Korol zna doskonale. W 2004 roku miał ze swoją osadą walczyć o złoto, a też skończyli na czwartym miejscu. Do podium zabrakło im 0,07 sekundy. – To jest coś bardzo ciężkiego. Ja to przeżywałem, znam gorycz tej „porażki” chociaż trudno tak mówić o czwartym miejscu na Igrzyskach. To bardzo trudny moment i nie ma dobrego rozwiązania. Oni muszą poukładać sobie w głowach, co chcą dalej robić. Nie chcę niczego podpowiadać, ale Igrzyska w Paryżu są już za trzy lata, a kwalifikacje jeszcze rok wcześniej. Oni są ścisłą światową czołówką, mogą za trzy lata rozdawać karty. Na ich miejscu ja bym zaryzykował, ale to zależy tylko od nich, czy będą mieli chęć podjęcia katorżniczej pracy w najbliższych trzech latach – tłumaczy utytułowany wioślarz.

POSŁUCHAJ ROZMOWY Z ADAMEM KOROLEM:


Tymoteusz Kobiela