Sport
(fot. 400mm.pl/Grzegorz Radtke)

piątek,

26 lutego 2021

09:47

Jak rozhartować Stal? Pomysły Piotra Stokowca na trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu

Kolejna wygrana pozwoli Lechii wrócić do gry o europejskie puchary. Do trzeciego miejsca premiowanego udziałem w kwalifikacjach do Ligi Europy piąty w tabeli zespół biało-zielonych traci wprawdzie pięć punktów, ale sąsiedzi z góry tabeli wygrali tylko po jednym z ostatnich pięciu spotkań. Zarówno Raków, jak i Górnik, zdobyły po cztery oczka. 

Piotr Stokowiec nie lekceważy rywala. - Nastawiamy się na Stal w najlepszym wydaniu. Na drużynę zdesperowaną, która będzie walczyła o sportowe życie - mówi trener Lechii.

W tym sezonie Lechia wygrała pierwszy, wyjazdowy mecz 4:2. - Tamten mecz to już historia, tym bardziej, że Stal z jesieni grała zupełnie inaczej. Ten zespół jest nowy i zdeterminowany. Jedziemy na znany teren, wiemy co nas czeka i nikomu nie będzie łatwo z drużynami z dołu tabeli, a szczególnie ze Stalą. Spodziewamy się twardej walki, ale jesteśmy na to gotowi – stwierdził Piotr Stokowiec.

ZNAJOMI Z GDYNI

Zespół Stali prowadzi Leszek Ojrzyński, który wywalczył z Arką Puchar Polski. Podstawowymi graczami są Aleksandar Kolew, Maciej Jankowski i Grzegorz Tomasiewicz, którzy także w przeszłości występowali w żółto-niebieskich barwach.

- Znamy trenera Ojrzyńskiego i wielu zawodników, którzy występowali w Arce Gdynia. To zespół nieobliczalny, który przegrywał w końcówkach, ale potrafił wygrać na Łazienkowskiej, co ma swoją wymowę. Spodziewamy się twardego boju, bo Stal gra futbol niebezpieczny, bezpośredni, wiele piłek kierowanych jest do Kolewa i często w polu karnym znajduje się trzech napastników. Na pewno musimy uważać na stałe fragmenty gry - podsumowuje Piotr Stokowiec.

USZCZUPLONA KADRA

Z powodu nadmiaru żółtych kartek w Mielcu zabraknie obrońcy Bartosza Kopacza i skrzydłowego Kenny’ego Saiefa. Pod koniec spotkania z Górnikiem urazów doznali stoper Michał Nalepa i środkowy pomocnik Jarosław Kubicki. Wcześniej kontuzjowani byli napastnik Łukasz Zwoliński i młodzieżowiec Tomasz Makowski, którzy powoli powinni wracać do gry. 

Włodzimierz Machnikowski