Sport
Mikołaj Witliński był czołowym graczem Asseco Arki w meczu z MKS-em (18 punktów) fot. 400mm.pl/Tomasz Zasinski

czwartek,

03 grudnia 2020

20:20

W końcu jest przełamanie. Dylewicz dał sygnał, reszta się dostosowała i Asseco Arka wygrywa z MKS-em

Zwycięzców poznaje się nie po tym, jak zaczynają a po tym jak kończą - stare jak świat i wyświechtane porzekadło idealnie pasowało do koszykarzy Asseco Arki. Gdynianie rozegrali fatalną pierwszą, ale bardzo dobrą drugą połowę by ostatecznie wygrać 85;76. Sygnał do ataku dał weteran, 40-letni Filip Dylewicz, trafiając niezwykle ważne trójki w trzeciej kwarcie.

Oczekiwania ewentualnego żegnania kryzysu, jaki od wielu tygodni trapi Asseco Arkę Gdynia i nie chce opuścić, należało trochę odroczyć w czasie, przynajmniej do momentu, kiedy w pełni sił będzie Krzysztof Szubarga. Lidera Arki znowu strapiły urazy, wykluczając możliwość występu przeciwko MKS-owi. W zastępstwie za rozgrywającego, rola playmakerów spoczęła na młodych Mateuszu Kaszowskim i Michale Plucie. Z tego duetu więcej minut dostał bardziej doświadczony Kaszowski i ze swojego zadania wywiązywał się przyzwoicie. Nie umiał jednak zagwarantować – co oczywiste – doświadczenia, spokoju i rozwagi prezentowanej przez Szubargę.

OTWARCIE DLA GOŚCI

Goście wykorzystali ten fakt, a także to, że od początku Arka miała problem ze stratami, notując ich 10 jeszcze w pierwszej połowie. Potwierdziła się zatem statystyka sezonowa, która obnaża gdyńskich graczy jako najgorszych w tym elemencie spośród całej ligi. MKS zaczął od prowadzenia 16:4, by pierwszą kwartę zakończyć 8-punktową różnicą na swoją korzyść 23:15. Druga zakończyła się wprawdzie remisowo, ale to nie redukowało bólu głowy Przemysława Frasunkiewicza, bo jego podopieczni wciąż grali nierówno i niekonsekwentnie.

DYLU DAŁ IMPULS

Znakomitą trzecią kwartę miał Filip Dylewicz. To on dał sygnał do pogoni za rywalem, który uciekał w pewnym momencie już na 12-punktowe prowadzenie. Weteran trafił w tej odsłonie dwie trójki, dokładał także inne punkty, w efekcie Arka wyrównała stan meczu na 53:53. Na minutę i 30 sekund przed końcem trzeciej kwarty, gospodarze wyszli na prowadzenie po trójce Bartłomieja Wołoszyna 60:58, a w ostatniej odsłonie, dzięki coraz lepszej grze w defensywie, dokładali kolejne punkty do prowadzenia.

Ostatecznie po bardzo dobrej drugiej części meczu Asseco Arka dość pewnie pokonała MKS Dąbrowa Górnicza 85:76. Najskuteczniejszy był Przemysław Żołnierewicz, autor 19 punktów.

 

9. kolejka Energa Basket Ligi: Asseco Arka Gdynia – MKS Dąbrowa Górnicza 85:76 (15:23, 23:23, 31:17, 16:13)

Arka: Kaszowski 11, Pluta 0, Dylewicz 16, Malczyk 3, Wołoszyn 10, Czerlonko 4, Witliński 18, Żołnierewicz 19, Hrycaniuk 4, Wadowski 0

MKS: Rhett 17, Moore 16, Mazurczak 6, Piechowicz 8, Mijović 8, Motylewski 0, Wilson 18, Nowakowski 0, Cizauskas 0, Dawdo 3, Kroczak 0.

 

Paweł Kątnik