Sport
fot. KFP/Mateusz Ochocki

poniedziałek,

12 października 2020

15:02

Krzysztof Sobieraj: "Spotkania z właścicielami Arki były sztuczne i nieprawdziwe. Zachowałem się z klasą, Kołakowski nie"

Nie poprowadził Arki w ani jednym meczu Ekstraklasy, choć jej trenerem był przez dwa miesiące. O zwolnieniu mówi bez żalu i ze świadomością, że to jeszcze nie jego czas. Nie oszczędza za to Jarosława Kołakowskiego, ojca właściciela Arki. - Rozstałem się z Arką z klasą i tylko ja to zrobiłem. Chciałem być elegancki, podałem rękę panu Jarosławowi, ale on grozi, że mnie zniszczy - tłumaczy były piłkarz Arki i jej krótkotrwały szkoleniowiec Krzysztof Sobieraj.

Osiemnasta odsłona cyklu Znajomi ze słyszenia to jednocześnie jedna z najbardziej szczerych rozmów w historii naszego podcastu. Gościem jest Krzysztof Sobieraj - były piłkarz Arki Gdynia, przez moment także jej trener, który jednak nie zdążył zadebiutować na ławce w oficjalnym meczu. Naszym dziennikarzom opowiada o kulisach tamtego dziwnego czasu, o dystansie i świadomości swojej pozycji, a także o biznesach poza piłkarskich. Bo będąc trenerem III-ligowego KP Starogard, nie jesteś w stanie zarabiać kokosów. 

SPÓR O WARCHOLAKA

Sobieraj trenerem Arki został w marcu 2020 roku, w przeddzień wybuchu pandemii. W Polsce właśnie zawieszano rozgrywki ligowe, dlatego z napięciem wyczekiwał restartu. Ten nastąpił 29 maja, jednak bez Sobieraja, któremu podziękowano dwa tygodnie wcześniej. - Raz dostałem kopniaka, drugi raz dostałem kopniaka i uznałem że niestety w biznesie nie ma sentymentów. Dziś wiem że spotkania z Arką były sztuczne. Rozstałem się z klubem z klasą i tylko ja to zrobiłem. Podałem sobie rękę z Jarosławem Kołakowskim. Chciałem być elegancki i szczery, a teraz się dowiaduję, że on nieładnie się o mnie wypowiada. Powiedział, że za to, że wziąłem do KP Starogard obrońcę Marcina Warcholaka, to on mnie zniszczy, że nie zrobię żadnych kursów - twierdzi Sobieraj. - Nie lubię jak mnie ktoś straszy. Myślę, że jeszcze sobie z panem Jarosławem w drogę wejdziemy, niekoniecznie sądową.

W dalszej części było już mniej o konfliktach, a więcej o życiu. O sympatiach z byłymi piłkarzami Lechii, o pracy w nieruchomościach i budowlance i o trudnej doli bycia trenerem III-ligowca:


Zapraszają Paweł Kątnik i Tymoteusz Kobiela