Sport
Lechia po fatalnym meczu z Rakowem z ulgą przyjęła przerwę reprezentacyjną (Fot. Grzegorz Radtke/400mm.pl)

piątek,

11 września 2020

19:17

Drugi początek sezonu Lechii. Gdańszczanie wracają bez dyrektora obrony, ale ze wzmocnionymi skrzydłami

Dwa mecze, trzy punkty, ale stylu i dobrej gry tyle, co kot napłakał. Lechia ma za sobą kiepski początek sezonu. Teraz - po dwóch tygodniach przerwy - czeka ją ponowny start rozgrywek. I styl, i wyniki mają być lepsze. A inne może być także ustawienie.
Dwa pierwsze ligowe mecze Lechii były bardzo słabe, żeby nie powiedzieć tragiczne. Forma po przygotowaniach, które tak naprawdę były tylko namiastką normalnego okresu przedsezonowego, pozostawiała wiele do życzenia. Dlatego po porażce z Rakowem Częstochowa biało-zieloni z wyraźną ulgą przyjęli fakt, że do następnego spotkania aż dwa tygodnie. Mieli w końcu czas na pracę, przygotowanie fizyczne i taktyczne. Teraz w pewien sposób rozpoczną sezon od nowa. Trzy punkty w dwóch pierwszych meczach to wynik wcale nie taki zły. Problemem był styl. Z Wartą wygrać udało się po jednym celnym strzale, Raków obnażył słabości Lechii. Pokazał, że ten zespół do sezonu nie był jeszcze gotowy. Czy dwa tygodnie wystarczyły, by to się zmieniło?

- Był to bardzo potrzebny czas i spędziliśmy go pożytecznie. Trenowaliśmy dwa razy dziennie, rozegraliśmy grę kontrolną. Wielu zawodników było na kadrze, ale mocno popracowaliśmy z tymi, którzy zostali na miejscu. Było nam to bardzo potrzebne, bo wiemy, że tego okresu przygotowawczego praktycznie nie było. Ja jestem bardzo zadowolony z tego jak pracowaliśmy i również było to widać w czasie gry kontrolnej z Wisłą Płock, gdzie drużyna zaczęła przypominać tę drużynę jakiej oczekujemy - przekonywał przed meczem z Górnikiem trener Piotr Stokowiec.

WRÓCĄ TYPOWI SKRZYDŁOWI?

Szkoleniowiec w tych rozgrywkach musiał sporo się nagłowić, żeby stworzyć sensowne ustawienie w ofensywie. Z konieczności powstał więc pomysł z czterema środkowymi pomocnikami, więcej szans dostał też choćby Omran Haydary, który nawet zdobył bardzo ładną bramkę, ale trudno zestawić jego przydatność dla zespołu z tym, co dawali jej w poprzednich rozgrywkach Conrado czy Saief. Teraz wydaje się, że właśnie ci piłkarze mogą wrócić na murawę, choć oczywiście nie w pełnym wymiarze czasowym.

- W ostatnim nie mieliśmy skrzydłowych, przez co próbowaliśmy innego ustawienia. Ta gra nie wyglądała dobrze, ale przynosiła nam punkty. Nie chce zdradzać, jak będziemy grali w najbliższym czasie, bo nie chce ułatwiać zadania przeciwnikowi, ale myślę, że powoli wracamy na właściwe tory. Będziemy korzystali z różnych ustawień, ale zamierzamy się poruszać wokół takiego wiodącego ustawienia, w którym nasi zawodnicy czują się najlepiej i które daje nam najlepszy efekt - mówił trener Stokowiec i wydaje się, że między słowami sugeruje powrót do regularnego stawiania na typowych skrzydłowych. Potwierdza to też wypowiedź dotycząca Conrado i Saiefa.

- Już w pierwszej części gry kontrolnej było widać, że dają oni dużo jakości. Widać, że są to zawodnicy, którzy mocno wpływają na drużynę. Szczególnie te poczynania ofensywne nabierają koloru i nie da się tego ukryć.

ZABRAKNIE OPOKI DEFENSYWY

Wydaje się, że tym głównym ustawieniem ma być właśnie to, w którym będzie można dynamicznie atakować bokami. To dobre prognostyki, ale są też złe wiadomości. W Zabrzu gdańszczanom zabraknie opoki defensywy - Michała Nalepy. Po fatalnym meczu z Rakowem, który zwieńczył czerwoną kartką, teraz z gry jest wykluczony.

- Michał przez cały czas był liderem naszej defensywy i ważną częścią zespołu. Ostatni mecz nie wyszedł najlepiej, ale to jest zawodnik, na którego cały czas liczymy, pełni on też często funkcję kapitana. Zdarzył mu się słabszy moment, ale solidnie pracował na to, żeby dalej być ważnym punktem w zespole. Cieszę się, że to jest absencja tylko jednego meczu i za chwile wróci on już do nas. Na pewno ta rywalizacja, to jest to czego potrzebowaliśmy na środku obrony. Teraz będzie okazja do sprawdzenia układu Maloca - Kopacz i myślę, że ta rywalizacja wyjdzie drużynie na dobre - uspokaja i przekonuje jak zwykle dyplomatyczny Stokowiec.

Jak Lechia poradzi sobie ze wzmocnioną ofensywą i mimo wszystko osłabioną defensywą? Przekonamy się w niedzielę popołudniu. Początek meczu z Górnikiem w Zabrzu o 17:30.

Tymoteusz Kobiela