Sport
Gdańszczanie dwa razy cieszyli się ze strzelonych goli (fot. 400mm.pl/Grzegorz Radtke)

wtorek,

25 lutego 2020

21:00

Był boks, były gole, ale zwycięzca jest tylko jeden. Lotos PKH pokonuje Unię Oświęcim

Bardzo dobry początek w ataku i konsekwentna obrona w dalszej części meczu pozwoliły Lotosowi PKH pokonać w hali Olivia Re-Plast Unię Oświęcim 2:1. Emocje w końcówce doprowadziły do bójki, ale nie zmieniły losów meczu. W rywalizacji ćwierćfinałowej play-off PHL gdańszczanie przegrywają już tylko 1:2.
Dla podopiecznych Marka Ziętary był to ostatni dzwonek, by wrócić do rywalizacji. Wcześniejsze dwa spotkania, drużyna z północy Polski wyraźnie przegrała, dając sobie strzelić aż 9 goli a zdobywając na wyjeździe tylko dwa trafienia.


SZYBKI CIOS

Gdańszczanie chcieli więc zapomnieć o play-offie i przypominać zespół, który w grudniu odprawił oświęcimian z bagażem sześciu bramek. Wówczas w Hali Olivia strzelali Polodna, Vitek, Danieluk, Stasiewicz i Pesta. Wtorkowy wieczór lutego aż taki urodzajny nie był, ale podopieczni Marka Ziętary zaczęli go znakomicie. Już w pierwszej minucie wynik otworzył Jan Krasowski po wygranym wznowieniu. Późniejsze fragmenty premierowej tercji to dużo fizycznej walki, kończącej się często na którejś z band. Wynik do syreny kończącej pierwszą tercję nie uległ zmianie. 

DOŁOŻYLI KOLEJNEGO GOLA

W drugiej tercji znów początek zaakcentowali gdańszczanie. Już w trzeciej minucie po akcji Rożkowa i Vitka, krążek do bramki wpakował Gołowin. Wagę tego gola powiększa fakt, że został on wywalczony tuż po zakończeniu dwuminutowej kary Josefa Vitka. W jej trakcie gospodarze umiejętnie się bronili. Efekt? Po 40 minutach utrzymywało się 2-bramkowe prowadzenie.

TYLKO HONOROWO

W tym sezonie Unia dwukrotnie przyjeżdżała do Gdańska i zdobywała w Olivii odpowiednio 2 i 3 gole. Ale w najważniejszym dotychczas meczu przeciwko drużynie z Oświęcimia, udało się zmarginalizować siłę ofensywną rywali, pozwolić im zdobyć tylko jedno trafienie autorstwa Koblara i w konsekwencji wygrać spotkanie.

W ostatnich sekundach doszło jeszcze do przepychanek, ale ani ta sytuacja, ani wycofanie przez gości bramkarza, nie zmieniło losów widowiska. W rywalizacji do czterech zwycięstw Re-Plast Unia wciąż prowadzi, ale już tylko 2:1. Kolejny mecz w środę w Gdańsku, także o 18:30.
 
Paweł Kątnik