Sport
Od lewej: Jarosław Poziemski, Brett Prahl (fot. 400mm.pl/Wojciech Figurski, facebook/Polpharma Basketball)

poniedziałek,

27 stycznia 2020

22:00

Nie ma prezesa, odszedł zawodnik, a klub walczy o utrzymanie. Polpharma potrzebuje cudów

Jarosław Poziemski nie będzie dłużej prezesem koszykarskiej Polpharmy. Z funkcji zrezygnował podczas spotkania Rady Nadzorczej spółki SKS Sportowa S.A. Z klubem pożegnał się także podstawowy środkowy Brett Prahl, któremu kończył się kontrakt.
Informację o rezygnacji prezesa potwierdził Radiu Gdańsk zastępca prezydenta miasta Maciej Kalinowski, który reprezentuje magistrat w Radzie Nadzorczej klubu. Poziemski był prezesem klubu dwukrotnie. Najpierw w latach 2008-10, a następnie od lipca 2015 roku do teraz. Funkcję ma sprawować jednak już tylko do 31 stycznia, czyli dnia w którym dokończone zostanie poniedziałkowe spotkanie rady nadzorczej spółki. 

Próbowaliśmy skontaktować się z prezesem Poziemskim, ale nie odebrał telefonu. W lakonicznym SMS-ie będącym odpowiedzią na nasze pytania, napisał (cytat dosłowny): "najwcześniej w sobotę", co z pewnością odnosiło się do jego stanowiska dotyczącego poniedziałkowego spotkania.
 
CO DALEJ

Teraz piłka jest po stronie Zakładów Farmaceutycznych, które mają większość udziałów w spółce. Miasto czeka więc na ruch Polpharmy, bo - jak tłumaczy prezydent Kalinowski -  magistrat nie ma mocy wykonawczej. - Jeśli mielibyśmy wpływ na spółkę, to na pewno poszukiwalibyśmy swojego kandydata na prezesa - dodaje Kalinowski. Jedno jest pewne. Spółka nie może istnieć bez prezesa, bo musi być podmiot, który w jej imieniu będzie rozliczany z zobowiązań. Alternatywą byłoby wyłonienie p.o. prezesa spośród członków Rady Nadzorczej, ale na razie takiego kandydata nie ma.
 
POSZUKIWANIE SPONSORA

Idealnym wariantem dla klubu, byłoby znalezienie innego sponsora tytularnego, który przejąłby udziały Zakładów Farmaceutycznych i stworzył nową, niezależną komórkę z własnym prezesem. Do bezproblemowego rywalizowania na poziomie Ekstraklasy absolutnym minimum jest 2,5 mln złotych. - Rozmawialiśmy z różnymi podmiotami. Mówiąc szczerze potrzebujemy sponsora, który wyłożyłby 2 mln zł, a takich pieniędzy nikt na razie nie gwarantuje.  Zależy nam na tym, by koszykówka w Starogardzie była. Na jakim poziomie, na razie nie jesteśmy w stanie określić. Ale o pozostanie w Ekstraklasie będzie bardzo trudno - tłumaczył zastępca prezydenta Starogardu Gd.

Innym z wariantów jest wystartowanie w przyszłym sezonie w I-lidze. Potrzeba jednak budżetu na poziomie od 700 tys do 1,8 mln zł. Miasto deklaruje, że wciąż będzie dotowało klub kwotą 550 tys. zł. Prosta matematyka mówi, że nadal brakuje kilkuset tysięcy, by spełnić ten warunek.

TO NIE KONIEC PROBLEMÓW

Walka o Polpharmę trwa nie tylko na froncie organizacyjnym i nie dotyczy tylko przyszłych rozgrywek. Klub desperacko broni się przed spadkiem, ale za chwilę może mu zabraknąć wykonawców. Drużynę opuścił w poniedziałek środkowy Brett Prahl, który był czołowym zawodnikiem klubu. Amerykanin znalazł nowego pracodawcę za granicą i w spotkaniu z GTK Gliwice już nie wystąpi. Oznacza to, że w rotacji trenera Łukomskiego pozostaje siedmiu zawodników, a jedynym prawdziwym centrem jest niedoświadczony Jakub Motylewski. W tej sytuacji utrzymanie klubu w sportowej walce, można rozpatrywać w kategoriach cudu.


WYCOFALI SIĘ PO LATACH

Kłopoty finansowe Polpharmy rozpoczęły się w lutym 2019 roku, kiedy Zakłady Farmaceutyczne finansujące koszykówkę zawodową w Starogardzie nieprzerwanie od kilkunastu lat, poinformowały o wycofaniu się ze sponsorowania drużyny z końcem sezonu 2019/20. Jak podano w oficjalnym komunikacie "w następnych latach spółka planuje skupić swoje wysiłki sponsorskie na projektach o mniejszej skali, skierowanych do różnych grup społeczności lokalnej, w tym osób starszych oraz dzieci i młodzieży."

W poprzednich latach rozkład sił wyglądał następująco: milion złotych zapewniała Polpharma, 550 tysięcy miasto Starogard Gdański, a kolejne pół miliona pomniejsi sponsorzy. Teraz pewne jest tylko wsparcie miasta i niegasnąca nadzieja starogardzkich kibiców, o których zbiórce pieniędzy pisaliśmy TUTAJ.
 
Paweł Kątnik