Sport
Polacy w dwóch pierwszych meczach na mistrzostwach Europy doznali dwóch porażek (fot. PAP/Adam Warżawa)

wtorek,

14 stycznia 2020

09:51

Starzy mistrzowie nie mają następców. Damian Wleklak i Krzysztof Kisiel w radiowej "Dogrywce" o kryzysie w polskim szczypiorniaku

Jeszcze przed pięcioma laty w Katarze polscy piłkarze ręczni stali na podium mistrzostw świata. Powtórzyli sukces z 2009 roku z Chorwacji, skąd także przywieźli brązowe medale. To była kontynuacja dzieła poczętego przez duet trenerski Bogdan Wenta - Daniel Waszkiewicz na bazie znakomitego pokolenia, któremu przewodzili Damian Wleklak, Marcin Lijewski, Artur Siódmiak, Karol Bielecki, Sławomir Szmal i bracia Jureccy. Starzy mistrzowie zeszli już ze sceny, a następców brakuje.

Mimo iż w grupie eliminacyjnej traciliśmy punkty z europejskimi słabeuszami - Izraelem i Kosowem, reprezentacji Polski udało się wywalczyć awans na mistrzostwa Europy. Po wynikowej zapaści - zaledwie 17. miejscu w MŚ w 2017 roku i braku kwalifikacji do ubiegłorocznego mundialu oraz nieobecności na ME przed dwoma laty - biało-czerwonych także trudno było zaliczać do europejskich potentatów. Wyniki osiągane w Goeteborgu tylko to potwierdziły. Porażka trzema bramkami ze Słowenią i aż siedmioma ze Szwajcarią szanse awansu sytuują w sferze abstrakcji. Zwycięstwo nad Szwecją różnicą 11 bramek graniczyłoby z cudem.

WLEKLAK: NIE MA SYSTEMU SZKOLENIA

Damian Wleklak, przed 20 laty mistrz Polski w barwach Wybrzeża, potem wicemistrz świata, dziś menedżer gdańskiego klubu, pozostaje realistą. Drużyna jest osłabiona brakiem Michała Daszka, Pawła Gendy, Pawła Paczkowskiego i Tomasza Gębali. Wszyscy są kontuzjowani.

- Oni stanowią w 30 procentach o sile drużyny, zatem ubytek jest znaczny. Po młodych - Michała Olejniczaka i Dawida Dawydzika - ustawiają się kolejki, bo klasowych polskich graczy brakuje - ze smutkiem konstatuje były reprezentant i jeden z trenerów reprezentacji Polski.

Szymon Sićko, który jest podstawowym zawodnikiem reprezentacji, nie mieścił się w składzie naszpikowanego zagranicznymi gwiazdami PGE Vive Kielce. Wypożyczony do Bundesligi spadł ze swoją drużyną do 2. ligi i klub nie był zainteresowany przedłużeniem umowy. Finansowe wymagania zawodnika spełnił Górnik Zabrze.

- Brakuje klasowych zawodników. PGE Vive i Orlen Wisła Płock grają w Lidze Mistrzów. W obu polskich drużynach dla Polaków brakuje miejsca, bo poprzeczka jest zawieszona zbyt wysoko. Pierwsza liga, która powinna stanowić zaplecze i opierać się na polskich graczach, nie dostarcza zawodników do wyższej klasy. Trzeba zmienić system i powinien zabrać się za to Związek Piłki Ręcznej w Polsce - mówi menedżer Wybrzeża, który w swoim zespole ma tylko jednego zawodnika z zagranicy - Brazylijczyka Ramona Oliveirę.



KLUBY SILNIEJSZE NIŻ REPREZENTACJA

Krzysztof Kisiel od kilkunastu lat, z krótkimi przerwami, był związany z Wisłą Płock. Najpierw jako zawodnik, następnie jako asystent zagranicznych trenerów. Orlen Wisła regularnie gra w Lidze Mistrzów. W 23-osobowym składzie wicemistrzów Polski jest zaledwie dziewięciu Polaków, przy czym tylko Przemysław Krajewski, Michał Daszek i bramkarz Adam Morawski grają w większym wymiarze.

- Reprezentacja płaci za to, że w czołowych klubach pierwsze skrzypce grają zawodnicy z zagranicy - uważa Krzysztof Kisiel, który od niespełna miesiąca jest trenerem Torus Wybrzeża. Kibicuje jednak reprezentacji i ma nadzieję, że selekcjoner Patryk Rombel poprawi jakość gry i wyniki drużyny narodowej.



Mecz Polska - Szwecja w ramach mistrzostw Europy w piłce ręcznej we wtorek o godz. 20:30. A na "Dogrywkę" w Radiu Gdańsk zapraszamy w każdy poniedziałek po godz. 18.
 

Włodzimierz Machnikowski/mrud