Sport
Trener Marcin Stefański i zespół Trefla po wygranej we Wrocławiu (fot. 400mm.pl/Przemysław Karolczuk)

czwartek,

07 listopada 2019

22:38

Fantazja, pomysłowość i wreszcie świetny Ayers! Trefl z kolejnym zwycięstwem i apetytem na więcej

Do pełni radości z poczynań swoich zawodników trener Trefla Marcin Stefański potrzebował jeszcze tylko bardzo dobrej gry Camerona Ayersa. I wreszcie się udało. Rzucający Trefla zdobył 22 punkty, razem z kolegami pokonując Śląsk Wrocław 87:71 i potwierdzając aspiracje na osiągnięcie czołówki Energa Basket Ligi.

Trefl pojechał do Wrocławia jako faworyt, ale zaczął źle. Doświadczeni reprezentanci Polski w barwach wrocławskiego zespołu Mathieu Wojciechowski i Kamil Łączyński szybko uzyskali kilkupunktową przewagę. W efekcie ich dobrej postawy pierwszą kwartę WKS wygrał 20:13.

ZŁE MIŁEGO POCZĄTKI

W drugiej kwarcie faworyt opanował sytuację. Zwyciężył każdą następną odsłonę, jeszcze przed przerwą pomiędzy drugą a trzecią kwartą odzyskując prowadzenie. Zawodnicy z Sopotu grali efektywnie spod kosza i z półdystansu ( w całym meczu notując skuteczność ponad 67-procentową). Do przerwy prowadzili już dwoma punktami, jedyny kryzys zaliczając jeszcze w połowie trzeciej części, kiedy Śląsk wyszedł jeszcze na krótkie prowadzenie 44:42. Potem prowadził już tylko Trefl.

Wreszcie bezdyskusyjnie brylował Amerykanin Cameron Ayers, który w poprzednich kolejkach pozostawał  nieco w cieniu rodaków. Tym razem zagrał jeszcze lepiej niż na inaugurację ligi przeciwko Kingowi Szczecin, do statystyk indywidualnych dołożył mnóstwo dobrych podań otwierających drogę do kosza kolegom, zgłaszając mocną kandydaturę nominacji do Koszykarskiej Piątki Pomorza.

ŚLĄSK PRZECIWIEŃSTWEM

To co tak dobrze wychodziło Treflowi, kompletnie nie udawało się Śląskowi. Gracze trenera Andrzeja Adamka spudłowali ponad połowę rzutów z półdystansu, do tego przegrali walkę na tablicach. Poza duetem Torin Dorn - Kamil Łączyński, w drużynie gospodarzy nie wyróżniał się nikt. W kluczowych momentach, kiedy Trefl odskakiwał, gospodarzom zabrakło lidera dającego punkty. Ostatecznie Trefl wygrał bardzo zdecydowanie 87:71.

Sopocianie wygrywają szósty mecz w sezonie, zachwycają w rodzimej Ekstraklasie fantazją, pomysłowością i skutecznością. Dobra postawa nagrodzona jest pierwszym miejscem w tabeli ligowej, a cierpienia zeszłego sezonu, wynagradzane są sukcesami w tym następnym. Teraz przed sopocianami domowy mecz ze Startem Lublin - 16 listopada w Ergo Arenie o 17:30.

 

 

Śląsk Wrocław - Trefl Sopot 71:87 (20:13, 16:25, 17:25, 18:24).

Punkty dla Śląska: Torin Dorn 17, Kamil Łączyński 11, Devoe Joseph 10, Danny Gibson 9, Aleksander Dziewa 8, Maciej Wojciechowski 5, Andrew Chrabascz 5, Michael Humphrey 4, Michał Gabiński 2;

Punkty dla Trefla: Cameron Ayers 22, Paweł Leończyk 17, Jeff Roberson 15, Nana Foulland 14, Witalij Kowalenko 8, Łukasz Kolenda 5, Michał Kolenda 4, Mikołaj Kurpisz 2.

 Paweł Kątnik