Słupsk
Ramienice to makroglony, które żyją na dnie zbiorników wodnych (Fot. Ryszard Piotrowicz)

wtorek,

10 września 2019

14:59

Nie widziano go w Polsce od około 60 lat. Rzadkie odkrycie w jednym z pomorskich jezior

Niecodzienne odkrycie w jeziorze Jeleń w powiecie bytowskim. Naukowcy z Poznania odnaleźli tam Krynicznika połyskującego - rodzaj glonu, który od około 60 lat nie występował w Polsce. W dodatku roślina jest krytycznie zagrożona wyginięciem w całej Europie.

Ramienica krynicznik połyskujący (Nitella translucens) zaniknęła w Polsce w latach 60. Po raz ostatni odnotowano ją tylko w jednej lokalizacji w starorzeczu Wisły i w jeziorze w południowo-zachodniej części kraju.

ŻYJĄ NA DNIE

Ramienice to makroglony - zielone rośliny, które żyją na dnie zbiorników wodnych. W Polsce jest ich ponad 30 gatunków. Do niedawna badacze byli przekonani, że ramienica - krynicznik połyskujący bezpowrotnie wymarł w naszym kraju. Znane są tylko pojedyncze miejsca w Europie, gdzie występuje, m.in. w Skandynawii, Niemczech i na Słowacji. Odnotowano także nieliczne jego występowanie na innych kontynentach.

POJAWIŁ SIĘ W JELENIU

Tymczasem okazało się, że gatunek ten został wykryty na dnie jeziora Jeleń w Bytowie, czyli tam, gdzie do tej pory nie występował.

- Ponownie pojawienie się krynicznika połyskującego w Polsce jest dla nas sporą zagadką - opowiada PAP dr hab. Piotr Klimaszyk z Zakładu Ochrony Wód UAM w Poznaniu, współautor publikacji na ten temat, która ukazała się w "Journal of Phycology".

OCZYSZCZAJĄ WODY JEZIORA

Obecność Krynicznika jest ważna w kontekście funkcjonowania jeziora Jeleń w Bytowie. - Ramienice działają jak pompy oczyszczając wody jeziora - wychwytują m.in. fosfor i azot, których nadmiar jest szkodliwy dla organizmów żyjących w jeziorze i transportują je do osadów jeziora - opowiada dr hab. Klimaszyk. - Dlatego pojawienie się tego gatunku może zwiększyć odporność jeziora na degradacyjną działalność człowieka - zaznacza.

Naukowcy podkreślają, że ich zdaniem pojawienie się zagrożonego gatunku w bytowskim jeziorze powinno być sygnałem, by objąć akwen większą ochroną i jeszcze bardziej dbać o jego jakość wody.

PAP/Paweł Drożdż/mkul