Słupsk
Na zdjęciu radna PiS Anna Mrowińska i randy klubu Nasz Słupsk Wojciech Gajewski (Fot. Radio Gdańsk/Marcin Kamiński)

wtorek,

13 sierpnia 2019

14:56

Edukacja czy deprawacja? Słupscy radni mają wątpliwości, co do nowych zajęć szkolnych w ich mieście

Edukacja seksualna trafi do szkół w Słupsku pod koniec września tego roku. Zajęcia dla nastolatków będą dobrowolne, ale z wymogiem pisemnej zgody rodziców. Wezmą w nich udział uczniowie ostatnich klas szkół podstawowych i pierwszych klas szkół średnich.

 

Część miejskich radnych zarzuca władzom miasta próbę "deprawacji dzieci" i żąda wycofania się z projektu. - To będą zajęcia pozalekcyjne - odpowiada Monika Rapacewicz z Urzędu Miejskiego w Słupsku.

- Zajęcia, które będą prowadzić edukatorzy, są jak najbardziej dobrowolne. Decyzja należy do rodziców. Ktoś będzie chciał, by jego dziecko uczestniczyło w takich lekcjach, a ktoś nie. Jeśli chodzi o osoby prowadzące zajęcia, to są to pedagodzy i psychologowie, którzy już mają wiedzę merytoryczną w zakresie rozwoju psychofizycznego dzieci i młodzieży. Zostaną dodatkowo doszkoleni. Poza tym będą przygotowani od strony metodycznej i warsztatowej, żeby przekazywać treści z zakresu edukacji zdrowotnej dla dzieci i młodzieży. Ta wiedza będzie dostosowana do rozwoju psychofizycznego tych dzieci. To będą kursy i warsztaty dwudniowe - podkreśla Monika Rapacewicz.

CZY TEN PROGRAM JEST POTRZEBNY?

W programie miejskim Radia Gdańsk w Słupsku - Studio Słupsk 102 FM, miejscy radni spierali się, czy program jest potrzebny. Radna PiS Anna Mrowińska uważa, że zajęcia z edukacji seksualnej są niepotrzebne, bo uczniowie otrzymują niezbędną wiedzę na lekcjach wychowania do życia w rodzinie. Jednocześnie zaapelowała do rodziców, by nie zapisywali dzieci na lekcje edukacji seksualnej.

- W założeniach do życia w rodzinie nie ma i nigdy nie będzie deprawacji uczniów. Ten program to wprowadzanie tylnymi drzwiami demoralizacji uczniów pod hasłem edukacji zdrowotnej. Zajęcia są niby dobrowolne, ale w ramach tego programu będzie rozpowszechniana bezpłatna aplikacja, którą będzie mógł pobrać każdy uczeń pod nazwą "Twój podręczny edukator seksualny". Osobiście w ogóle nie łączyłabym słowa edukacja z seksem. Sex jest dla dorosłych, sex nie powinien być w ogóle wdrażany do szkół przez obce osoby. Przypominam państwu, że mówimy o dzieciach poniżej piętnastego roku życia, bo takie chodzą do ostatniej klasy szkoły podstawowej. Prezentowanie treści określonych odsyłam do kodeksu karnego. To jest karalne. Widzieliśmy już w programie telewizyjnym, jak jedna z pań prowadzących zajęcia mówiła, że w jej ocenie pokazywanie dzieciom pornografii jest edukacyjne. Proszę zobaczyć, jak wygląda zestawienie pornografii i edukacji. Jestem stanowczo przeciwna i apeluję do rodziców, by nie zapisywali dzieci na te zajęcia - mówiła Anna Mrowińska.

ODMIENNE STANOWISKO NASZEGO SŁUPSKA

Randy klubu Nasz Słupsk Wojciech Gajewski podkreślał, że jego zdaniem zajęcia są potrzebne, a o tym, czy wysłać dziecko na lekcje zdecydują rodzice. - Jako nauczyciel przez wiele lat obserwuję, co się dzieje z szeroko rozumianą edukacją zdrowotną i seksualną w szkole. Moim zdaniem wychowanie do życia w rodzinie nie do końca spełnia cele, do jakich jest przewidziane. Osobiście widzę potrzebę tego typu edukacji i zajęć. Decydują rodzice i to jest bardzo dobre rozwiązanie -mówił Wojciech Gajewski.

ZAJĘCIA DLA MŁODZIEŻY I DOROSŁYCH

W zajęciach będzie mogło wziąć udział około 200 uczniów oraz 50 dorosłych. Edukację zdrowotną będą prowadzić instruktorzy przeszkoleni przez stowarzyszenie Flandria z Inowrocławia. Zgodnie z założeniami uczniowie mają pozyskać wiedzę na temat „edukacji zdrowotnej, na temat prokreacji i kwestii związanych z rolą płci, równouprawnieniem w związkach, zapobieganiem, a także niwelowaniem wszechobecnego i dotkliwego problemu przemocy seksualnej". 

Przemysław Woś/mkul