Słupsk
Jedną z bardziej wykluczonych komunikacyjnie miejscowości jest Korzybie, do którego dostać się można jedynie pociągiem (Fot. Radio Gdańsk/Kinga Siwiec)

wtorek,

07 września 2021

18:00

Remont kosztował ponad 200 milionów, ale pociągów nie będzie. Spór o linię kolejową na odcinku Słupsk-Szczecinek [POSŁUCHAJ]

Wyremontowana za ponad 200 milionów złotych linia kolejowa numer 405 na trasie Słupsk-Szczecinek nie doczeka się w tym roku nowych połączeń, o które od dawna walczą samorządowcy i mieszkańcy gminy Kępice. Uważają, że 5 par połączeń to zdecydowanie za mało i chcą, aby wróciły kursy, które zabrano im 11 lat temu, po katastrofie kolejowej w Korzybiu.

Mieszkańcy gminy Kępice chcą przywrócenia przynajmniej tylu połączeń, ile było na trasie Słupsk-Szczecinek 11 lat temu. To, co mają teraz, nie wystarcza do sprawnego przemieszczania się do szkoły czy pracy.

Kosztowna modernizacja trakcji miała zapewnić bezpieczne mijanki pociągów, a co za tym idzie - rozkład jazdy umożliwiający dogodny dojazd do pracy i szkoły mieszkańcom zachodniej części województwa pomorskiego. Prace na torach się skończyły, ale dodatkowych połączeń nadal nie ma.

Jedną z bardziej wykluczonych komunikacyjnie miejscowości jest Korzybie, do którego dostać się można jedynie pociągiem.

Posłuchaj materiału dziennikarki Radia Gdańsk:

 

 

 

CO Z TYMI POCIĄGAMI

O sprawie przywrócenia pociągów szerzej pisaliśmy tydzień temu. Wicemarszałek województwa pomorskiego Leszek Bonna uważa, że dodatkowe kursy nie są potrzebne mieszkańcom.

- Na transport publiczny trzeba patrzeć kompleksowo. Oprócz komunikacji kolejowej istnieje także komunikacja autobusowa. I odcinek Słupsk-Miastko-Szczecinek jest skomunikowany przez 11 par kursów autobusów. Z uwagi na wygodę często pasażerowie wolą jeździć właśnie nimi. Mają wtedy lepszą możliwość dotarcia we wskazane miejsce. Autobus może zboczyć troszeczkę z trasy, może podjechać pod dom, przystanki są gęściej usytuowane. Jest większa wygoda w takiej komunikacji i większa dogodność dla pasażerów – mówi Leszek Bonna.

SPRZECIW SAMORZĄDOWCÓW

Innego zdania są samorządowcy z regionu słupskiego, którzy w poniedziałek spotkali się z wicemarszałkiem, aby rozmawiać o wykluczeniu komunikacyjnym. Ich zdaniem pociągów powinno być zdecydowanie więcej.

- We wszystkich badaniach dotyczących dostępności komunikacyjnej jesteśmy wskazywani jako obszar zagrożony wykluczeniem komunikacyjnym. Beznadziejność sytuacji nasilają dodatkowo pewne absurdy w rozkładzie. Na przykład jeden z kursów ze Słupska, który ma pozwolić wrócić naszej młodzieży do domu po szkole, odjeżdża o godzinie 13:47. W praktyce oznacza to, że tylko uczniowie, którzy mają danego dnia pięć lekcji, i to od samego rana, mogą z niego skorzystać - mówi Magdalena Majewska, burmistrz Kępic.

INNE ROZWIĄZANIA

Pomorski Urząd Marszałkowski coś jednak w tej sprawie robi, choć jak dotąd rozważane jest dodanie tylko jednej pary pociągów. W tej kwestii finansowo partycypować miałoby województwo zachodniopomorskie. Jest też pomysł na "zabranie" sąsiadom połączeń dalekobieżnych, które jadą ze Szczecinka do Ustki, ale inną trasą.

Ten pomysł jest skomplikowany o tyle, że po pierwsze ograniczyłby kursy na trasie Słupsk–Koszalin, a po drugie linia ze Słupska do Szczecinka musiałaby zostać zelektryfikowana lub trzeba by było zakupić do jej obsługi pociągi hybrydowe, które ten odcinek trasy pokonają na silniku spalinowym.

UTRUDNIENIA

- Sprawa jest trudna z uwagi na fakt, że linia leży na terenie dwóch województw. Mamy dwa pomysły, jak zwiększyć liczbę połączeń. Po pierwsze, połączenia międzywojewódzkie, które nie są zależne od nas, dojeżdżają ze Szczecinka do Ustki z pominięciem Miastka i Kępic. Można część tych pociągów puścić inną trasą. One jeżdżą w tej chwili, tylko bokiem. Prowadzimy też negocjacje z województwem zachodniopomorskim, aby zwiększyć liczbę tych połączeń chociażby o jedną parę. I one jeszcze nie są zakończone. Czekamy na stanowisko województwa zachodniopomorskiego - mówi wicemarszałek województwa pomorskiego.

PIENIĘDZY BRAK

Tymczasem Łukasz Jucha z biura prasowego zachodniopomorskiego Urzędu Marszałkowskiego informuje, że w tym roku pieniędzy na nowe połączenia na pewno nie będzie.

- Samorząd Województwa Zachodniopomorskiego popiera pomysł zwiększenia liczby połączeń kolejowych na linii nr 405. Dotychczasowe rozmowy z przedstawicielami Województwa Pomorskiego dotyczyły uruchomienia jednej dodatkowej pary pociągów oraz dwóch par pociągów na trasie Chojnice–Szczecinek. W tegorocznym budżecie naszego regionu nie przewidziało środków na dofinansowanie nowych połączeń. Widząc zapotrzebowanie na takie przewozy, czynimy starania o zapewnienie odpowiednich środków w budżecie na 2022 rok – poinformował nas w mailu Łukasz Jucha.

 

Kinga Siwiec/pb