Słupsk

sobota,

20 lutego 2021

19:17

Po bójce trafił do szpitala z rozerwaną tętnicą. Dwie osoby w areszcie

W sobotę Sąd Rejonowy w Słupsku po posiedzeniach aresztowanych zdecydował, że dwie osoby podejrzane o udział w bójce, w czasie której ciężko ranny został mężczyzna, trafią na miesiąc do aresztu.

Sąd zastosował wobec podejrzanych, 27-letniej Martyny Cz. i 25-letniego Szymona K. środek zapobiegawczy - zdecydował, że oboje podejrzani na czas śledztwa pozostaną miesiąc w areszcie.

Martyna Cz. jest podejrzana o udział w bójce z niebezpiecznym narzędziem oraz o spowodowanie u 21-letniego Maria L. ciężkich obrażeń ciała, które zagrażały jego życiu. Szymonowi K. zarzucono udział w bójce. W tej sprawie jest także trzecia podejrzana, 45-letnia Dorota W. Prokuratura Rejonowa w Słupsku zdecydowała jednak, że kobieta pozostanie pod dozorem policji.

ROZERWANA TĘTNICA W WYNIKU BÓJKI

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło ze środy na czwartek w nocy w Ustce. Doszło do bójki w wyniku której do szpitala trafił mężczyzna z rozerwaną tętnicą. W związku z tym zdarzeniem policja zatrzymała pięć osób.

Jak nieoficjalnie ustaliło Radio Gdańsk ranny mężczyzna wyszedł z ulicy Wiejskiej w Ustce, zauważył go wówczas jadący kierowca, który do poszkodowanego wezwał pogotowie. Ranny mężczyzna wyszedł z ulicy, przy której w jednym z mieszkań trwała impreza a policjantom do mieszkania udało się wejść dopiero po negocjacjach. Wcześniej nie chciano ich wpuścić. Na razie nie wiadomo, co wydarzyło się w czasie imprezy.

 - Słupscy policjanci  do wyjaśnienia sprawy zatrzymali pięć osób - mówi sierż. sztab. Monika Sadurska rzecznik słupskiej policji.

- Mężczyzna  trafił do naszego szpitala  z raną uda zagrażającą życiu i utratą nogi. W czwartek nad ranem przeszedł operację rekonstrukcji naczyń głównej tętnicy udowej. Obecnie jego stan jest poważny, ale stabilny. Trudno powiedzieć, jakie są rokowania, gdyż w tej chwili nie sposób stwierdzić, czy oprócz uszkodzeń naczyń krwionośnych nie doszło do uszkodzenia nerwów. Czy tak się stało pokażą najbliższe dni - mówi Marcin Prusak rzecznik słupskiego szpitala.

Trzy osoby zostały doprowadzone do prokuratury, gdzie z ich udziałem trwają czynności wyjaśniające zdarzenie. Dwie pozostałe osoby zostały zwolnione i oficjalnie są świadkami w sprawie.


Śledztwo trwa, prokuratura nie ujawnia szczegółów sprawy.

 

Joanna Merecka-Łotysz/amo