Słupsk
Wyrok w sprawie wycinki 3 ha lasu zapadnie 15 lutego (Fot. Radio Gdańsk/Marcin Kamiński)

wtorek,

02 lutego 2021

14:08

Wycięte zostały drzewa, zniszczono chronione rośliny. Koniec procesu ws. nielegalnej wycinki lasu w Łebie

Sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok oraz kary grzywny zażądał prokurator dla oskarżonych o nielegalną wycinkę drzew w Łebie. Przed Sądem Rejonowym w Lęborku zakończył się proces w tej sprawie.

Prokuratura zarzuciła Marii van S. oraz Jerzemu R., że w lutym 2017 roku powołując się na ustawę tzw. "Lex Szyszko", nielegalnie wykarczowali trzy hektary boru bażynowego, czym spowodowali znaczne zniszczenia fauny i flory.


- Zarzuciłem oskarżonym działanie z zamiarem umyślnym. Z materiału dowodowego ustaleń wynika, że doskonale znali sytuację faktyczną i prawną działek, którymi władali. Ta ustawa nie dawała możliwości bezmyślnego wycinania drzew gdziekolwiek i pod jakimkolwiek pozorem. Można to było zrobić, gdyby działanie nie wiązało się z celem gospodarczym. Oczywiście ustawę można było czytać "na opak" jeżeli ktoś bardzo chciał, ale jeśli czytało się ją ze zrozumieniem, to do takich wniosków, że można wpaść z siekierą do lasów i wyciąć kilka hektarów drzew, dojść nie można było w sposób racjonalny - wyjaśnił prokurator Robert Firlej.


WINNI, NIEWINNI

Obrońcy oskarżonych domagają się uniewinnienia swoich klientów. - Tu powinienem zakończyć już swoje słowa i prosić o uniewinnienie. Opinia jednego z biegłych wskazuje, że rozmiary zniszczeń spowodowane wycinką nie mogą być uznane za znaczne. W wyniku prac rębnych wystąpiło przejściowe uszkodzenie runa leśnego i warstwy glebowej, a roślinność na występujących siedliskach wykazuje wysoką zdolność regeneracji i w okresie dwóch lat od prac rębnych uszkodzenie są prawie nieznaczne i mało widoczne. W związku z powyższym nie mamy do czynienia z charakterem nieodwracalnym - argumentował obrońca oskarżonej Marii van S. Janusz Kaczmarek.


TYLKO REZYDENCJA

Maria van S. stwierdziła, że miała zamiar postawić na działce dom, rezydencję. - Chcieliśmy budować dom w Łebie, ale ponieważ przez cały czas nie było decyzji co do zabudowy działki, wybudowaliśmy dom na działce obok - stwierdziła.

Jerzy R. i  Maria van S. zostali oskarżeni o to, że w lutym 2017 mieli doprowadzić do spowodowania zniszczeń w świecie roślinnym i zwierzęcym o znacznych rozmiarach "poprzez zniszczenie runa leśnego, warstwy glebowej, lasu bażynowego, roślin podlegających ochronie całkowitej i częściowej oraz okresowych siedlisk ptaków i owadów".

NIE PRZYZNALI SIĘ

Jak ustalono, Jerzy R. miał w okresie od 23 do 25 lutego 2017 roku w Łebie zlecić zatrudnionym przez siebie pracownikom wycięcie drzew na czterech działkach, na obszarze około trzech hektarów, a następnie ich uprzątnięcie. Trzy z nich są jego własnością, natomiast na jednej doszło do wycinki wspólnie i w porozumieniu z Marią van S. Oboje przed sądem, jak i wcześniej przed prokuratorem podczas prowadzonego śledztwa, nie przyznali się do zarzucanych im czynów. Ich zdaniem na swoje działania mieli ustną zgodę urzędnika miejskiego. Nie mieli wiedzy, że na tych konkretnych gruntach rosną i bytują gatunki chronione prawem.

Wyrok zostanie ogłoszony 15 lutego. 

Posłuchaj 




 

 

Marcin Kamiński