Słupsk
(Fot. Radio Gdańsk/Przemysław Woś)

piątek,

16 października 2020

13:03

Miała spowodować straty w wysokości 100 tys. zł. Jest doniesienie do prokuratury w sprawie słupskiej radnej

Jest doniesienie do prokuratury w sprawie miejskiej radnej ze Słupska. Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej, w której zatrudniona jest Renata Stec zarzuca jej spowodowanie strat w wysokości około 100 tysięcy złotych. Radna miała namawiać wspólnoty mieszkaniowe do rezygnacji z usług PGM Słupsk.

Renata Stec podkreśla, że z zarzutami się nie zgadza i określa je jako absurdalne.

Prezes PGM w Słupsku Ewa Wach skierowała do rady miejskiej wniosek o zgodę na dyscyplinarne zwolnienie radnej z pracy.

Zgodnie z przepisami radnego można zwolnić z pracy, jeśli powody rozwiązania umowy o zatrudnienie nie są związane z jego działalnością jako rajcy. Przewodnicząca rady miejskiej w Słupsku Beata Chrzanowska poinformowała, że zespół radnych badających wniosek prezes PGM ustalił, że dokument o rozwiązanie umowy o pracę z Renatą Stec nie ma związku z wykonywaniem przez nią mandatu radnej.

NADZWYCZAJNA SESJA

Wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji rady miasta 19 października w tej sprawie podpisało sześciu radnych z różnych klubów poza PiS. - Musimy się zebrać przed 28 października, bo to termin wynikający z przepisów. Na zwykłej sesji
planowanej na 28 października byłoby po prostu za późno - mówi przewodnicząca rady Beata Chrzanowska z PO.

W rozmowie z reporterem Radia Gdańsk prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej w Słupsku Ewa Wach przyznała też, że skierowała sprawę do prokuratury. - Wniosek został złożony, wniosek jest podtrzymywany, odbędzie się posiedzenie rady miejskiej, poczekamy na decyzję. To jest sprawa pracownicza. Nie chciałaby się wypowiadać na ten temat dopóki nie odbędzie się posiedzenie rady miejskiej - mówi prezes Wach.

Miejska spółka zarzuca radnej, że jako zatrudniona w firmie administrator zachęcała wspólnoty mieszkaniowe do rezygnowania z usług PGM-u. Umowy w krótkim czasie miały rozwiązać 23 wspólnoty.

"Decyzje o rozwiązaniu umów z PGM sp. z.o.o była inspirowana przez panią Renatę Stec, a właściciele wspólnot byli przez nią namawiani do zmiany zarządcy, przy czym radna Renata Stec - działając jako administrator PGM spółka z.o.o nie cofnęła się nawet przed pejoratywnymi określeniami swojego pracodawcy" - napisała we wniosku do rady miejskiej w Słupsku prezes PGM Ewa Wach.

Radna w jednym z e-maili napisała do członka zarządu PGM, że "firma jest chora". Przyznała podczas obrad zespołu opiniującego wniosek, że użyła takiego określenia w korespondencji z zarządem PGM. Radna Stec uważa, że zarzuty to zemsta za jej krytyczną ocenę działalności miejskiej spółki. Zapowiedziała, że odpowie na wszystkie oskarżenia podczas nadzwyczajnej sesji rady miasta w najbliższy poniedziałek.

Przesłała oświadczenie.


"W odpowiedzi na informacje, które pojawiają się w mojej sprawie w ostatnim czasie pragnę poinformować, że zarzuty wobec mnie postawione przez mojego pracodawcę są absurdalne i nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Nie działałam przeciwko spółce, jedynie wykonywałam wolę moich mieszkańców, których byłam administratorem i nie miałam wpływu na ich podjęte decyzje, one były samodzielne, natomiast wtedy, gdy poprosili mnie o wsparcie, będąc ciągle ich administratorem byłam zobowiązana udzielać im informacji, wykonywać ich polecenia, nie mogłam im odmówić, czy przed nimi czegokolwiek zatajać. Ostateczna decyzja w mojej sprawie zostanie podjęta na sesji, jednocześnie informuję, że nie zamierzam się poddawać, będę walczyć do końca o swoje dobre imię.

Z poważaniem,

Renata Stec"


Radna Renata Stec od początku tej kadencji krytykuje PGM i władze Słupska za politykę mieszkaniową. Jednym z przykładów jest jej zdaniem remont komunalnego mieszkania za niemal 130 tysięcy złotych czy instalowania nowoczesnego ogrzewania w zadłużonych lokalach.

 

Przemysław Woś/pOr