Słupsk
Biegła doktor Jolanta Wilmanowski zeznała przed Sądem Okręgowym w Słupsku, że jej zdaniem ciosy w głowę pokrzywdzonego mogły być zadawane metalowym kluczem do kół, a inne pięścią (Fot. Radio Gdańsk/Przemysław Woś)

wtorek,

15 września 2020

14:06

Powraca sprawa usiłowania zabójstwa w Rzeczenicy. Prokuratura nie wierzy w tłumaczenia oskarżonego

Ruszył proces w sprawie usiłowania zabójstwa mieszkańca Rzeczenicy w powiecie człuchowskim. Oskarżony 30-latek nie przyznaje się do winy i twierdzi, że działał w obronie własnej.


Chodzi o zdarzenie z sierpnia ubiegłego roku. Dwaj mężczyźni przebywali na biwaku nad jeziorem i pili alkohol. Doszło między nimi do sprzeczki, bo miały ich odwiedzić kobiety, które ostatecznie na miejscu się nie pojawiły. 30-letni Filip K. miał zdaniem prokuratury co najmniej pięć razy uderzyć w głowę 58-latka, powodując złamania kości czaszki.

OBRONA PRZED ATAKIEM?

Biegła doktor Jolanta Wilmanowska zeznała przed Sądem Okręgowym w Słupsku, że jej zdaniem ciosy w głowę pokrzywdzonego mogły być zadawane metalowym kluczem do kół, a inne pięścią.

Filip K. zeznał w prokuraturze, że bronił się przed seksualnym atakiem uzbrojonego w nóż pijanego 58-latka. Mężczyzna miał ponad dwa promile alkoholu we krwi. Śledczy jednak nie dali wiary tym wyjaśnieniom i oskarżyli 30-latka o próbę zabójstwa. Grozi mu od ośmiu lat pozbawienia wolności nawet do dożywocia.

 
Przemysław Woś/ako