Słupsk
Policja w Bytowie wyjaśnia czy policjanci interweniujący w tej sprawie dopełnił wszelkich formalności (Fot. Radio Gdańsk/Przemysław Woś)

wtorek,

18 sierpnia 2020

16:21

Zatrzymała pijaną matkę wiozącą dwoje dzieci. Oskarża policję o poważne zaniedbania. "Nie zostawię tak tej sprawy"

Mieszkanka Bolesławic koło Słupska zatrzymała pijaną kobietę z okolic Warszawy wracającą z dwójką dzieci z wakacji nad morzem. 36-latka miała dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Zdaniem świadków pijany był też pasażer auta, z którym później policjanci mieli zostawić dzieci podróżujące samochodem. Policja temu stanowczo zaprzecza.


Funkcjonariusze potwierdzają tylko, że kilka godzin po pierwszym zatrzymaniu auto z dziećmi i pijaną kobietą za kierownicą zatrzymano ponownie kilka kilometrów dalej. Świadkowie złożyli skargę na działania patrolu. Policja w Bytowie wyjaśnia, czy policjanci interweniujący w tej sprawie dopełnił wszelkich formalności.

PIJANA ZADZWONIŁA PO POLICJĘ

Mieszkanka Bolesławic opowiada dziennikarzowi Radia Gdańsk, że 2 sierpnia wraz z mężem zatrzymała w Zielinie na drodze krajowej numer 21 forda jadącego zygzakiem. Kierująca autem kobieta była kompletnie pijana. W środku był jeszcze mężczyzna, jej teść oraz dwójka dzieci w wieku około 7 lat. Nietrzeźwa miała w tym stanie przejechać około siedemdziesięciu kilometrów i zgubiła się w drodze do domu w stolicy.

- Ta pani się awanturowała, mówiła, że nie jest pijana, a jednocześnie mówiła też, że jadą od pięciu godzin z okolic Darłowa i się zgubili, nie wiedzą gdzie są i jak dojadą do Warszawy. Kobieta sama dzwoniła na 997 i mówiła, że ją napadliśmy i zabraliśmy jej kluczyki, a pasażer nie może prowadzić, bo nie ma prawa jazdy - opowiada mieszkanka Bolesławic. - Dwójka dzieci z tyłu, dwie bliźniaczki, wybiegły z auta na ulicę i płakały. Namawiałam je, żeby wróciły do samochodu albo na pobocze, bo jest duży ruch. Poprosiłam o pomoc pasażera tego forda, ale starszy mężczyzna nie był w stanie wysiąść z samochodu, czuć było od niego alkohol, bełkotał


PATROL POLICJI

- Mąż dzwonił na 112, a ja zatrzymałam radiowóz, który właśnie przejeżdżał. Policjanci dwa razy sprawdzali alkomatem panią, która kierowała fordem i dwa razy test wykazał, że jest pijana. Pytaliśmy, co z dziećmi, bo oboje dorośli są pijani, to policjant odpowiedział, że dzieci trafią do ośrodka i będą tam, dopóki matka nie wytrzeźwieje. Trzy godziny później mój mąż jechał na stację paliw i zobaczył ten sam samochód w rowie pięć kilometrów od miejsca pierwszego zatrzymania - mówi kobieta. - Obok stał ten sam patrol policji. Napisałam pismo do Komendanta Policji w Bytowie oraz do wiadomości Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, opisując co się stało. Dla mnie to niepojęta sytuacja. Dorośli w samochodzie to była matka i dziadek tych dzieci. Zastanawia mnie, jak to się stało, że dwójka pijanych została z dziećmi i co w tej sprawi zrobili policjanci - opowiada.

 

Oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Bytowie Michał Gawroński poinformował, że wpłynęła skarga na zachowanie policjantów z patrolu i sprawa jest wyjaśniania.

 

- Na początku sierpnia dyżurny bytowskiej komendy odebrał zgłoszenie o ujęciu nietrzeźwej kierującej fordem. Do zdarzenia doszło na drodze krajowej nr 21 w miejscowości Zielin. Na miejsce natychmiast skierowany został patrol. Policjanci zastali tam zgłaszających oraz 36-letnia mieszkankę Warszawy, kierowcę forda z rodziną. Po przeprowadzonym badaniu okazało się, że kobieta jest nietrzeźwa i ma w organizmie ma 2 promile alkoholu. Funkcjonariusze zatrzymali jej prawo jazdy. Samochód przekazany został 62-letniemu pasażerowi pojazdu, członkowi rodziny. Wcześniej sprawdzono jego trzeźwość, mężczyzna był trzeźwy. Zobowiązał się także do zaopiekowania się podróżującymi z nimi wnuczkami - podkreśla Michał Gawroński.


ZACHOWANIE POLICJANTÓW


- Ten pan nie był w stanie nic odpowiedzieć, był pod takim wpływem alkoholu. Odór i ten bełkoczący głos, ale policja przy nas nie badała go alkomatem - podkreślają kobieta i jej mąż. To ich odpowiedź na pytanie reportera Radia Gdańsk, czy są pewni tego, że obydwie osoby w zatrzymanym samochodzie były pijane.

 

- Tego samego dnia policjanci patrolujący drogę krajową numer 21 zauważyli kontrolowanego wcześniej forda. Samochód na widok oznakowanego radiowozu zjechał na pobocze, okazało się, że za kierownicą siedzi wcześniej zatrzymywana już mieszkanka Warszawy. Policjanci uniemożliwili jej dalszą jazdę i odholowali samochód. W związku z tą sprawą funkcjonariusze prowadzą dochodzenie dotyczące kierowania pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości oraz udostępnienia pojazdu osobie nietrzeźwej. O sprawie poinformowany został również sąd rodzinny. Jednocześnie sprawdzamy także, czy postępowanie policjantów było prawidłowe - mówi aspirant Gawroński.

 

Mieszkanka Bolesławic mówi, że jest zszokowana tym, co się stało. Jej zdaniem policjanci zachowali się niewłaściwie. Podkreśla, że sprawy tak nie zostawi.

 

Materiału naszego reportera można posłuchać tutaj:

 

Przemysław Woś/ako